Za dwa tygodnie w Krakowie ok. 80 pierwszych wizytatorów rozpocznie szkolenie. Dowiedzą się, jak oceniać szkoły i przedszkola. Każda placówka otrzyma notę od A do E, opisującą poziom jej pracy.
Wiceminister edukacji Krystyna Szumilas podkreśla, że po raz pierwszy szkoły będą oceniane według jednolitych kryteriów. – Dotąd sposób kontroli w szkole zależał od pomysłów kuratorów oświaty albo pojedynczych wizytatorów – mówi. – Teraz będą się one odbywały w całym kraju według tego samego modelu. Tak samo będą przeprowadzane ankiety, według tego samego schematu będą prowadzone rozmowy z uczniami, rodzicami, nauczycielami.
Zmieni się też sposób kontroli szkół. Nie będzie już przydzielonego do szkoły wizytatora – nieraz na kilka lat tego samego.
– Nowy projekt stwarza szansę na obiektywną ocenę. Z drugiej jednak strony wizytator to był konkretny człowiek, przypisany do określonej szkoły. Znał jej problemy, można się było do niego zwrócić z prośbą o pomoc. Teraz zostanie zastąpiony specjalistami, którzy będą tylko oceniać. To niedobrze – twierdzi Rafał Janus, dyrektor I LO w Koszalinie.
W podobnym tonie wypowiada się Elżbieta Bolibok, dyrektor Gimnazjum nr 19 w Lublinie: – Obowiązujący kiedyś system ocen rodził biurokrację. Nowe badania jakości pracy to dobry pomysł. Nie mogą być jednak robione pod schemat.
Lucynie Woch z LO im. św. Marii Magdaleny w Poznaniu zespoły wizytatorów przetrząsających szkołę przywodzą na myśl czasy socjalizmu. – Projekt rozporządzenia jest enigmatyczny. Czy nowe rozwiązania się sprawdzą, zależy przede wszystkim od ludzi, którzy będę je realizować, oraz od tego, czy uda się znaleźć obiektywne kryteria oceny – uważa.
Zmiany w nadzorze szkół prowadzone są w ramach unijnego programu modernizacji systemu nadzoru pedagogicznego. Jego budżet przeznaczony m.in. na szkolenie to ponad 2,2 mln zł.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: [mail=r.czeladko@rp.pl]r.czeladko@rp.pl[/mail], [mail=l.zalesinski@rp.pl]l.zalesinski@rp.pl[/mail]