Ukończyłaś studia inżynierskie na MEL Politechniki Warszawskiej. Jakie praktyczne umiejętności zdobyte w trakcie studiów w Warszawie, przydają się w pracy? Dzisiaj pracujesz w jednej z największych niemieckich firm energetycznych.

Pracuję w firmie RWE, a dokładnie w spółce-córce zajmującej się dostawą i handlem energią i jej pochodnymi, np. gazem. Na Politechnice Warszawskiej zdobyłam ścisłą, inżynieryjną wiedzę, która przydaje się w mojej pracy. To ważne, aby rozumieć jak działają elektrownie, jak produkowana jest energia, czy w jaki sposób energia wykorzystywana jest w procesach przemysłowych np. produkcji amoniaku czy stali. Na co dzień wykonuję też dużo obliczeń, dlatego wiedza z zakresu analizy matematycznej z Politechniki Warszawskiej też się przydaje.

Co zdecydowało o tym, że po ukończeniu studiów inżynierskich, zdecydowałaś się kontynuować naukę na uczelni zagranicznej, na duńskim Uniwersytecie w Alborgu?

Chciałam poznać inną perspektywę. W czasie studiów w Polsce nauczyłam się dużo o energetyce konwencjonalnej, ale niestety nie o odnawialnych źródłach energii. Dlatego wybrałam Danię, która przoduje w tej dziedzinie.

Nigdy wcześniej nie byłam też za granicą dłużej niż na wakacje. Bardzo chciałam sprawdzić się w nowej sytuacji, zobaczyć jak sobie poradzę i zdobyć nowe doświadczenia.

Jakie bariery trzeba pokonać, aby z sukcesem studiować za granicą?

Pierwszą z jaką się zetknęłam była bariera językowa. Moje studia prowadzone były w języku angielskim, a koledzy z kierunku pochodzili z różnych krajów europejskich i posługiwali się różnymi akcentami. Aby dostać się na studia zagraniczne w języku angielskim musiałam zdać w Polsce egzamin z języka na poziomie co najmniej B2. Mimo, że znałam angielski bardzo dobrze przed wyjazdem, konwersacje w życiu codziennym różniły się od nauki języka w szkole. Dopiero po kilku tygodniach bariera ta przestała sprawiać problem.

Kiedy wyjeżdża się za granicę, to tak jakby zacząć wszystko od nowa. Trzeba znaleźć mieszkanie w obcym kraju, zarejestrować pobyt, założyć konto w banku, zapisać się do przychodni. W Danii większość osób płynnie posługuje się językiem angielskim, ale mimo to czasami codzienne sytuacje mogły sprawiać kłopoty komunikacyjne. Inną barierę była bariera kulturowa. Mieszkałam i studiowałam ze studentami z całego świata.

Musiałam też pokonać barierę finansową. W porównaniu z polskimi standardami pięć lat temu, utrzymanie w Danii było i jest o wiele droższe niż w Polsce. Jako studentka z Polski nie przysługiwało mi żadne stypendium za studia za granicą, takie stypendia natomiast otrzymywali niektórzy studenci z innych krajów Unii Europejskiej np. Holandii. Dlatego też koniecznym stało się szybkie znalezienie pracy.

Ale jednak otrzymałaś stypendium duńskie. Co trzeba zrobić, aby je otrzymać?

Pięć lat temu w Danii każdy student mógł otrzymać stypendium od rządu duńskiego (tzw. SU), pod warunkiem, że w trakcie nauki podejmie pracę w zakresie co najmniej 11 godzin w tygodniu. I ja pracowałam na uczelni. W Danii musiałam opłacić mieszkanie w akademiku, wyżywienie itp. Natomiast studia są bezpłatne dla osób pochodzących z Unii Europejskiej.

Co Ciebie zaskoczyło w trakcie studiów? Jakie były plusy odmiennego systemu kształcenia w duńskiej uczelni?

Studiowałam na uniwersytecie w Alborgu kierunek „Sustainable Energy Planning and Management”. Mimo, że były to studia magisterskie - inżynieryjne, były one mniej techniczne od tych w Polsce. Poruszaliśmy też inne wątki związane z energetyką, takie jak ekonomia, relacje polityczne czy akceptacja społeczna. Uniwersytet w Alborgu słynie ze specyficznego sposobu nauczania „Problem Based Learning”. Oznacza to naukę rozwiazywania konkretnych problemów zaobserwowanych w biznesie lub społeczeństwie. Większość czasu spędzaliśmy na pracy nad dużym, grupowym projektem, którego celem miało być właśnie rozwiązanie konkretnego problem. Co ważne duńskie firmy chętnie współpracują ze studentami przy realizacji takich projektów.

Studia magisterskie - inżynieryjne w Danii były mniej techniczne od tych w Polsce. Poruszaliśmy też inne wątki związane z energetyką, takie jak ekonomia, relacje polityczne czy akceptacja społeczna.

Anna Kozubal

Jakie znaczenie miały studia zagraniczne na Uniwersytecie w Alborgu w zdobyciu kompetencji przydatnych do pracy?

Pozwoliło mi na połączenie ścisłej, technicznej wiedzy (hard skills) z umiejętnością analizowania i rozwiązywania problemów. Nauczyłam się też dobrze prezentować, i pewniej czuję się posługując na co dzień w pracy językiem obcym (soft skills).

Czy kończyłaś dodatkowe kursy, zdobywałaś dodatkowe kompetencje i jaki wpływ one miały przy rekrutacji do pracy za granicą?

W czasie studiów w Danii zrobiłam też staż w Niemczech w ramach programu Erasmus+. Przez trzy miesiące pracowałam w organizacji pozarządowej (NGO) w Bonn, która zajmowała się promocją i edukacją na temat odnawialnych źródeł energii. Dodatkowe doświadczenie pracy w Niemczech na pewno miało pozytywny wpływ na rozpoczęcie mojej ścieżki kariery w firmie RWE.

Pobyt za granicą daje pewności siebie, poczucie że każdy problem można rozwiązać. W tamtym okresie każdemu migrantowi przebywającemu w Danii przysługiwał darmowy kurs języka. Ja z takiego kursu skorzystałam i znam teraz podstawy języka duńskiego.

Czytaj więcej

Erasmus+ działa od 35 lat