Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Szkolnymi i Pedagogicznymi SA
Czy edukacja zdrowotna stanie się wreszcie pełnoprawnym elementem szkolnego planu lekcji, a nie tylko dodatkiem „dla chętnych”? Ministerstwo Edukacji Narodowej jasno informuje, że nie jest to temat jednorazowy ani chwilowy – przeciwnie, edukacja zdrowotna może wkrótce na stałe wpisać się w szkolną codzienność.
Czytaj więcej
- Nie mam wielkich oczekiwań względem prezydenta, ale zakładałam, że jego otoczenie nie będzie go...
Barbara Nowacka, szefowa MEN, zapowiedziała, że resort poważnie rozważa uczynienie edukacji zdrowotnej przedmiotem obowiązkowym. Decyzja jednak nie zapadnie z dnia na dzień. Ministerstwo chce najpierw wsłuchać się w głosy tych, których zmiany dotyczą najbardziej: uczniów, rodziców i nauczycieli. – Czekamy do końca tego semestru, żeby zrobić poważną analizę – zapowiedziała Nowacka w rozmowie na antenie TVN24.
Obowiązkowa, czyli sensowna?
Stanowisko MEN od początku jest dość jednoznaczne: jeśli edukacja zdrowotna ma mieć realny wpływ na młodych ludzi, powinna być obowiązkowa. Inaczej grozi jej los wielu szkolnych „zapychaczy” – przedmiotów, które formalnie istnieją, ale w praktyce niewiele zmieniają.