Przekonała się o tym dyrektorka szkoły, która kierowniczy stołek straciła, gdy na jaw wyszło, że jest ona autorką obraźliwych wpisów internetowych. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że stojąca na czele takiej placówki nie powinna ostentacyjnie prezentować swoich poglądów, choć niewątpliwie nie można odmówić jej prawa do własnych przekonań politycznych.
Granica między tym, co wolno, a czego lepiej nie robić pełniąc podobną funkcję, albo będąc „zwykłym” nauczycielem, okazuje się dosyć płynna. Zawód ten - jak podkreśla prof. Marek Konopczyński z Uniwersytetu w Białymstoku - niewątpliwie wymaga utrzymania „wysokich standardów autoprezentacji i komunikacji”. Co oznacza to jednak w praktyce? Profesor wskazuje przede wszystkim na sposób prezentowania (a nie manifestowania) własnych poglądów, który powinien być „przyjęty w danym obszarze kulturowym”. - Trudno jest w zawodzie nauczycielskim oddzielić życie prywatne od zawodowego, ze względu na specyfikę tej profesji oraz nieustanny - bezpośredni lub pośredni - kontakt z uczniami i ich rodzinami – zauważa ekspert.