[b]Rz: Warto starać się dostać do liceum, którego uczniowie odnoszą sukcesy w olimpiadach? [/b]
[b]Prof. Kazimierz Przybysz:[/b] – To powinien być naturalny proces. Nie można koniecznie zakładać, że zostanie się laureatem jakiejś olimpiady. Jednak jeśli ktoś czuje potrzebę pogłębienia wiedzy, to oczywiście warto uczestniczyć w olimpiadach.
[b]Czy uczelniom zależy na tym, by olimpijczycy byli ich studentami?[/b]
Jak najbardziej zależy nam na tym. Niemal każda uczelnia czyni różne wysiłki, żeby zachęcić olimpijczyków do studiowania. Akademia Leona Koźmińskiego również. Kształci się u nas obecnie pięciu olimpijczyków. Z mojego doświadczenia dydaktycznego wynika, że olimpijczycy to bardzo dobrzy studenci. Oni podnoszą poziom kształcenia. Są elitą studencką.
[b]Co to znaczy?[/b]
Bardzo dobrze zdają egzaminy i mają wysoką średnią. Poza tym wiele z tych osób, które kiedyś odnosiły sukcesy w olimpiadach w szkołach ponadgimnazjalnych, już po pierwszym roku studiów ma ułożony plan swojego rozwoju podczas całych studiów. To studenci, którzy wiedzą, co chcą osiągnąć. Sami układają swoje ścieżki rozwoju, a my im stwarzamy możliwości ich realizowania.
[b]Czy bycie olimpijczykiem ułatwia studiowanie? [/b]
Tacy kandydaci są przyjmowani zwykle na nieco innych warunkach. W przypadku Akademii Koźmińskiego przyznajemy im na pierwszy rok studiów stypendium rektora, które całkowicie pokrywa czesne. Jeśli taki student po pierwszym roku ma dobrą średnią, to nadal ma prawo do stypendium.
[b]Jak uczelnie zachęcają olimpijczyków do studiowania u nich?[/b]
Sposoby są różne. Akademia Leona Koźmińskiego dla tych najlepszych studentów prowadzi specjalny półtoraroczny program badawczy. Polega on na tym, że student, współpracując z pracownikiem naukowym, przygotowuje pracę badawczą. Najlepsze prace są publikowane w naszym czasopiśmie. Dla młodego człowieka to jest ważna sprawa, że on jako student ma już publikacje naukowe. Od najbliższego roku akademickiego najlepszym, w tym także olimpijczykom, zaproponujemy studia dwukierunkowe: prawo i zarządzanie bądź prawo i finanse.
Współpracujemy też z liceami. Zapraszamy młodzież na wykłady, które uzupełniają ich wiedzą, i rozwijają zainteresowania. Uczniowie mogą też korzystać z naszych pracowni. Organizujemy dla nich imprezy sportowe i różne konkursy. Robimy to, by nastąpiło naturalne zbliżenie między szkołą ponadgimnazjalną a wyższą. Wtedy przejście z liceum do szkoły wyższej jest dla młodego człowieka łatwiejsze, bo już trochę się orientuje, na czym polega życie akademickie.
[b]Rektorzy w opracowaniu „Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego: 2010 – 2020” wskazują, że kształcenie w szkołach średnich jest zbyt mało powiązane z potrzebami uczelni. [/b]
To rzeczywiście jest problem. Powiązanie tych szkół jest za słabe. Szkoły średnie i uczelnie to jakby dwa światy, które rządzą się zupełnie innymi regułami. Myślę jednak, że takie zbliżenie między uniwersytetami a szkołami ponadgimnazjalnymi będzie postępowało, bo jest konieczne z różnych powodów. Między innymi dlatego, że jesteśmy w okresie niżu demograficznego i uczelnie będą poszukiwały w szkołach przyszłych dobrych studentów. Kontakty z liceami ułatwiają rekrutację. Dobre jest to też dla ucznia, który jest lepiej zorientowany, co chce studiować.
[b]Jak szkoły powinny uczyć, by przygotowywać do studiów?[/b]
Przede wszystkim powinny uczyć problemowego myślenia. Szkoły wciąż zbyt mocno skupiają się na przekazywaniu wiedzy opartej na faktach. A znów cała dydaktyka szkoły wyższej opiera się na nauczaniu problemowym. Dlatego przejście z liceum na uczelnie może niektórym młodym ludziom sprawiać trudności.
[b]Czy liceum ma kształcić ogólnie czy też rozwijać zainteresowania, tak jak to się dzieje w czasie przygotowywania do olimpiad?[/b]
Oczekujemy, że kandydat na studenta będzie jednak miał dobrą orientację w wiedzy ogólnej. Wówczas jako student jest bardziej mobilny i łatwiej mu wybrać, na czym chce się skupić. Trzeba o tym pamiętać, że także wiedza z uczelni nie jest dana na całe życie i pewien zasób wiedzy ogólnej sprzyja elastyczności kształcenia. W przypadku olimpijczyków ich rozwinięte zainteresowania jakąś dziedziną nauki są właśnie często dopełnieniem tej ogólnej wiedzy.