Opinia Partnera: SGH
Zaawansowanie technologiczne, napięcia geopolityczne i niepewność gospodarcza sprawiają, że firmy działają w coraz bardziej wymagającym i dynamicznie zmieniającym się otoczeniu. Dziś rynkową przewagę zyskują te organizacje, których liderzy potrafią spojrzeć na biznes wielowymiarowo i szybko przekuwać złożone dane w skuteczne działania.
Czy szefowie firm są przygotowani do stawienia czoła tym wyzwaniom? Czy istniejący system edukacji menedżerskiej odpowiada ich najgłębszym potrzebom? Czy programy edukacji menedżerskiej (Executive Education) oferowane przez prestiżowe polskie uczelnie uwzględniają konieczność nieustannej adaptacji systemu kształcenia do zmieniającej się radykalnie rzeczywistości?
Szukając odpowiedzi na te pytania, warto odwołać się do przykładu pięciu programów MBA, jakie oferuje Szkoła Główna Handlowa w Warszawie (SGH). SGH nie jest oczywiście jedyną uczelnią, która cieszy się uznaniem menedżerów pragnących poszerzać wiedzę i umiejętności w ramach MBA. Takich uczelni w samej stolicy jest około trzydziestu. Obchodzącą w tym roku 120-lecie SGH wyróżnia jednak systematyczne rozszerzanie oferty i nieustanne dopasowywanie programów MBA do potrzeb rynku. I właśnie o tym opowiada ten artykuł.
Zespoły działające współcześnie w firmach coraz rzadziej mają wąsko zdefiniowane zadania. Ich skuteczność w coraz większym stopniu zależy od przekrojowego i krytycznego myślenia oraz brania odpowiedzialności za szybkie, niekiedy bardzo złożone decyzje.
– Studia MBA zasadnie pojawiają się na późniejszym etapie rozwoju zawodowego, kiedy edukacja na poziomie wyższym wymaga weryfikacji z praktyką gospodarczą i rodzi potrzebę stawiania pytań kształtujących myślenie strategiczne, formułowania tez i ich weryfikacji, podejmowania na tej podstawie decyzji w warunkach niepewności, a przede wszystkim rozwijania kompetencji przywódczych – tłumaczy dr hab. Dorota Niedziółka, prof. uczelni, prorektor ds. rozwoju SGH.
– Dzisiaj dodatkowym atutem studiów MBA jest zgromadzenie w jednym miejscu i wykorzystanie potencjału grupy ludzi, którzy konfrontują się z podobnymi wyzwaniami. Daje to solidną podstawę, żeby umacniać się w kompetencjach liderskich. Dzisiejsza edukacja menedżerska uczy przede wszystkim szerokiego spojrzenia na firmę – podkreśla Dorota Niedziółka.
W podobny sposób korzyści ze studiowania w ramach programów MBA widzi Luiza Bednarowska-Kopyść, dyrektor Biura Programów MBA w SGH. – MBA jest dla osób, którym nie wystarcza już bycie ekspertem wyłącznie w swojej dziedzinie. To program dla tych, którzy chcą stać się liderami rozumiejącymi biznes jako całość. Słuchacze uczą się patrzeć ponad silosami organizacyjnymi i łączyć perspektywę finansów, technologii, rynku oraz ludzi – mówi.
Takie wielowymiarowe myślenie nabiera szczególnego znaczenia, gdy polski biznes zderza się z rynkiem globalnym. Umiędzynarodowienie polskiego biznesu jest dziś wyzwaniem chwili, ale warto pamiętać, że SGH uznała je za ważne już trzy dekady temu. Wokół tego międzynarodowego fundamentu w 1991 r. zbudowano przy udziale Uniwersytetu Calgary oraz Uniwersytetu Quebecu w Montrealu (UQAM) polsko-kanadyjski program CEMBA – pierwszy tego typu w Polsce.
– CEMBA od początku budowany był w oparciu o dialog dwóch światów – polskiego i kanadyjskiego. Dotyczy to nie tylko podejścia do edukacji, ale również sposobu prowadzenia biznesu, rozumienia przywództwa i budowania organizacji – podkreśla dr hab. Grażyna Aniszewska-Banaś, prof. SGH, dyrektor programu Canadian Executive MBA. W jej ocenie międzynarodowa konfrontacja kultur zmusza liderów do porzucania utartych schematów i spojrzenia na wyzwania z globalnej perspektywy.
Jeśli chodzi o potencjalnych słuchaczy, programy Executive Education wychodzą dziś daleko poza tradycyjne korporacje. Doskonałym tego przykładem jest poświęcony innowacyjnym spółkom kierunek MBA for Startups. W świecie, w którym młode firmy technologiczne nadają tempa całej gospodarce, zbudowanie wokół nich twardego, merytorycznego ekosystemu staje się warunkiem ich przetrwania.
– Prawda jest taka, że polski ekosystem startupowy ma do dyspozycji talenty i pomysły, ale wciąż jest młody – brakuje mu gęstości doświadczenia i ludzi, którzy zbudowali firmę, przeskalowali ją globalnie i wracają, żeby przekazać to [doświadczenie – przyp. autora] dalej – ocenia Lech Kaniuk, legenda polskiego środowiska startupowego, a zarazem wykładowca studiów MBA w SGH.
Doświadczenie „narasta latami, przez kolejne cykle exitów [udanych sprzedaży zbudowanych spółek – przyp. autora]. Dobra edukacja menedżerska skraca zaś czekanie – sadza founderów w jednej sali z tymi, którzy tę drogę już przeszli. Tak ekosystem dojrzewa szybciej niż gdyby każdy uczył się sam – podkreśla Lech Kaniuk.
Jarosław Sroka, członek zarządu KI NEXT, którego zasługi dla rozwoju ekosystemu startupów w Polsce trudno przecenić, uznał tę właściwość edukacji menedżerskiej za kluczową. W jego opinii, w czasach, gdy uwaga innych ludzi stała się najcenniejszą walutą, szansa dyskusji z praktykami jest i nie przestanie być rzadkim dobrem deficytowym. – MBA nie będzie już przede wszystkim certyfikatem kompetencji. Będzie dynamicznym środowiskiem, w którym tworzą się relacje, partnerstwa biznesowe i rodzą wspólne przedsięwzięcia – stwierdza Jarosław Sroka.
Dialog dwóch światów, o którym mówiła prof. Aniszewska-Banaś, staje się w coraz większym stopniu dialogiem pokoleń i demokratyczną wymianą doświadczeń – możliwą dzięki programom MBA. Dla dr. Alberta Tomaszewskiego, dyrektora Międzykolegialnego Centrum Inkubacji i Akceleracji Startupów w SGH, właśnie ten aspekt przesądza dziś o atrakcyjności edukacji zarządczej. MBA for Startups w jego ocenie to program, który stawia przed sobą dwa cele: z jednej strony wyposaża uczestnika w narzędzia do budowy rentownego biznesu, a z drugiej daje bezcenny w tej branży dostęp do kluczowych ludzi wewnątrz ekosystemu.
Uwzględnienie perspektywy biznesowej jest warunkiem rozwoju w całym szeregu obszarów życia gospodarczego i społecznego – uważają władze akademickie SGH. Obejmuje to także medycynę – sektor, który pochłania ok. 8 proc. krajowego PKB. To właśnie z potrzeby wsparcia tego skomplikowanego rynku narodził się w SGH specjalistyczny program MBA w Ochronie Zdrowia. Jego siła opiera się na celowym „usadzaniu w jednej ławce” dyrektorów prywatnych firm medycznych oraz zarządzających publicznymi szpitalami, co wymusza bezprecedensowy dialog, tak konieczny w świetle nieprawidłowości w zarządzaniu szpitalami, o czym ostatnio głośno w mediach.
– Żeby zarządzać w zdrowiu, trzeba z pokorą uwzględnić dwie perspektywy: medyczną, kliniczną oraz ekonomiczno-finansową. Dopiero połączenie tych kompetencji potrafi ukształtować prawdziwie sprawczego lidera – wyjaśnia dr hab. Monika Raulinajtys-Grzybek, prof. SGH, dyrektorka Executive SGH-WUM MBA w Ochronie Zdrowia.
Równie nowatorskiego spojrzenia, co system ochrony zdrowia, potrzebuje współczesne państwo, w którym od kadry kierowniczej oczekuje się dziś znacznie więcej niż tylko doskonałej znajomości prawa. Bezpośrednią odpowiedzią na te wyzwania stał się profilowany program Executive Master of Public Administration (MPA). Do końca września br. trwa nabór na ten kierunek. Jego twórcy liczą, że uda się zainteresować programem administrację publiczną w Polsce.
– Zarządzanie współczesnym państwem wymaga kompetencji porównywalnych z prowadzeniem największych organizacji: strategicznego myślenia, umiejętności zarządzania ludźmi, finansami, technologiami i ryzykiem – podkreśla dr hab. Sylwia Morawska, prof. SGH, kierownik Executive MPA-SGH.
Zastrzega przy tym, że z biznesu nie da się wprost przenieść wszystkiego. – Administracja działa w odmiennym otoczeniu, opartym na odpowiedzialności za dobro wspólne, legalności i przejrzystości. Nasz MPA powstał z przekonania, że profesjonalizacja zarządzania publicznego to jedna z najważniejszych inwestycji w rozwój państwa i jakość usług publicznych – podkreśla prof. Morawska.
Potrzebę wszechstronnej edukacji i łączenia kompetencji, o której pisałem na wstępie, aktywnie wspiera dziś sam rynek kapitałowy, oczekując od menedżerów radykalnej elastyczności.
– Biznes oczekuje przede wszystkim zdolności skutecznego działania w świecie permanentnej zmiany. Organizacje potrzebują liderów, którzy potrafią łączyć analityczne myślenie z empatią, wykorzystywać możliwości sztucznej inteligencji (AI), ale jednocześnie rozumieją człowieka i potrafią budować zaangażowane zespoły – wylicza inwestor Sebastian Kulczyk, aktywnie zaangażowany w rozwój cieszącego się ogromnym zainteresowaniem programu MBA for Startups.
Program ten, realizowany online, wystartował w 2021 r. Jego sukces pokazuje, że kompetencje zarządcze przyszłości w coraz większym stopniu będą opierać się na jeszcze ściślejszej integracji twardych innowacji technologicznych z miękkim czynnikiem ludzkim.
– Wartość lidera będzie wynikać przede wszystkim ze zdolności zadawania właściwych pytań, podejmowania decyzji w warunkach niepewności oraz budowania organizacji gotowych do ciągłej transformacji – prognozuje dyr. Bednarowska-Kopyść.
Ponieważ wyzwania ery AI różnią się od wszystkiego, co znaliśmy do tej pory, dotychczasowe doświadczenie zawodowe dezaktualizuje się błyskawicznie. Dotyczy to wszystkich pięciu programów MBA, jakie oferuje SGH. Prof. Aniszewska-Banaś, która kieruje programem CEMBA, podkreśla w tym kontekście, że „współczesny lider nie zmaga się z brakiem informacji, lecz z ich nadmiarem”, co z kolei rodzi wymóg, by odróżniał „to, co rzeczywiście ma znaczenie, od tego, co jest jedynie chwilowym trendem”.
– Sztuczna inteligencja może wspierać analizę danych, ale nie przejmie odpowiedzialności za decyzje. Paradoksalnie to właśnie rozwój sztucznej inteligencji sprawia, że Executive MBA zyskuje dziś na znaczeniu. W świecie, w którym odpowiedzi są dostępne niemal natychmiast, przewagą lidera staje się nie ilość posiadanej wiedzy, lecz jakość myślenia – wskazuje prof. Aniszewska-Banaś.
Prawie wszyscy rozmówcy, z którymi rozmawiałem przygotowując ten artykuł, dzielili się spostrzeżeniem, że niepewność stała się codziennością liderów. Muszą sobie radzić z nieprzewidywalnością, a najbardziej pomagają w tym umiejętności twarde, ale też kompetencje miękkie.
– MBA nauczyło mnie nie tylko analizować biznes, ale przede wszystkim lepiej nawigować w warunkach niepewności. A to dzisiaj jest jedna z najważniejszych kompetencji lidera – mówi Wojciech Palacz, absolwent programu CEMBA.
Niezaprzeczalnym wnioskiem płynącym z analizy sytuacji gospodarczej w Polsce i na świecie jest definitywny koniec ery wąskich specjalizacji menedżerskich. Zarządzający niejako z lotu ptaka muszą patrzeć na swoje organizacje, uwzględniając tempo, dynamikę i złożoność zmiennych nie tylko technologicznych, społecznych i gospodarczych, ale także geopolitycznych, których znaczenie wydaje się w ostatnim czasie nie do przecenienia.
– Nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia nie tylko z taką ilością zmiennych, ale też z taką presją otoczenia i czasu. Niegdyś ważny był uniwersalizm rozwiązań i zachowań pozwalający na stosowanie odniesień i porównań. Dzisiaj bardzo często te sytuacje są par excellence jednostkowe i niepowtarzalne – twierdzi prof. Dorota Niedziółka.
Jeśli rzeczywiście tak jest, jak ocenia uczona, to strategiczną rolą programów Executive Education staje się wyposażenie decydentów w siłę i odwagę do odpowiedzialnego działania w połączeniu z szerokością horyzontów. Ciągła zmienność, która staje się niezbywalnym układem odniesień dla wszelkich działań w sferze gospodarczej, przekłada się z kolei na konieczność stałej modyfikacji programów edukacji zarządczej, by dostosować je do wyzwań chwili. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie i jej pięć programów MBA/MPA pokazują, że jest to możliwe.
I jeszcze jeden aspekt, kto wie czy nie najważniejszy: niezależnie od obszaru kompetencji każdy z przedstawionych tu programów łączy specjalistyczną wiedzę z podejściem ogólnym, humanistycznym. Tylko z taką holistyczną perspektywą absolwenci studiów MBA bezpiecznie przeprowadzą biznes i instytucje publiczne przez nadchodzącą, nieprzewidywalną dekadę przemian.
Opinia Partnera: SGH