Facetka_z_Poradni: kolejne diagnozy o stanie psychicznym uczniów niczego nie zmienią

Dopóki my dorośli, specjaliści i specjalistki będziemy prześcigać się w diagnozach i raportach – dopóty każdy kolejny będzie pokazywał jak źle jest. I nadal to niczego nie zmieni.

Publikacja: 24.04.2023 18:13

Kłótnia często oznacza bezradność i lęk

Kłótnia często oznacza bezradność i lęk

Foto: Adobe Stock

Kasia i Adam kłócą się w sypialni. Coraz głośniej wykrzykują sobie zarzuty dotyczące złych decyzji wychowawczych: Kasia Adamowi, a Adam Kasi. W pokoju obok siedzi ich wystraszony syn Dominik.

Kasia i Adam tak naprawdę nie krzyczą NA siebie – krzyczą DO siebie. Oboje czują bezradność i lęk, że zrobili coś niewłaściwego, że „sytuacja” wymknęła się spod kontroli. Ich strach potęguje świadomość, że nikt w ich życiu nie zadbał o ich emocje, gdy byli dziećmi, a oni teraz robią to dość mocno intuicyjnie. Krzyczy ich lęk i bezradność. To zawsze krzyk – niech ktoś mnie usłyszy!

Intuicja to często za mało. Wiemy, że składnikiem każdej kompetencji są: wiedza, umiejętności i postawy. Nie zadziałają w oddzieleniu – ich siła leży w spójności. Dlatego warto szukać informacji, kształtować umiejętności i obserwować, jak zmieniają się nasze postawy, gdy więcej wiemy, rozumiemy i potrafimy.

W drugim pokoju Dominik czuje, że jest przyczyną wielkiego cierpienia swoich rodziców. Czuje się bezsilny, ponieważ problemy w jego nauce, o które kłócą się jego rodzice, przerastają go i nie wie, jak sobie z nimi poradzić. Jak pomóc rodzicom, by czuli się bezpiecznie i byli zadowoleni z jego nauki. Dominik czuje się odpowiedzialny, ale nie ma kompetencji, by zaradzić problemom.

Cała trójka jest w potrzebie.

Od kilku dni w mediach toczy się dyskusja o dwóch raportach dotyczących stanu psychicznego dzieci i młodzieży oraz skali naruszania praw uczniów w szkołach, a także poznaniu sposobów reagowania na te naruszenia. Dorośli krzyczą na siebie, że ktoś zawiódł.

Dorośli krzyczą, bo bezradność często krzyczy. A dorośli muszą „wiedzieć lepiej” i chyba lubią się kłócić. To redukuje lęk przed poczuciem winy. To pułapka bez wyjścia.

Mam poczucie, że znaleźliśmy się w klinczu. Że kolejne diagnozy pokazują jak jest źle, a my tylko diagnozujemy i się kłócimy.

A diagnoza bez wsparcia jest bezużyteczna. Tak mnie nauczono na WSP w Bydgoszczy. Zawsze musisz po diagnozie dać wsparcie.

Dopóki my dorośli, specjaliści i specjalistki będziemy prześcigać się w diagnozach i raportach – dopóty każdy kolejny będzie pokazywał jak źle jest. I nadal to niczego nie zmieni.

Zwiększanie dostępności, którym się dzisiaj zajmuję, wskazuje, że im więcej osób/instytucji zaangażowanych w pracę z dziećmi i młodzieżą-tym lepiej. Tym dostępność większa.

W edukacji dzieci i młodzież powinni wiedzieć, że mają szeroką ofertę i mogą wybrać wraz z rodzicami, jakiego potrzebują wsparcia, czy chcą się uczyć np. w szkole ogólnodostępnej, integracyjnej, specjalnej, a może spełniać obowiązek szkolny poza szkołą. Tylko my dorośli musimy przestać się obrażać na to, że ktoś nie wybrał nas…i przestać krzyczeć, że nasza oferta jest lepsza dla niego. O zgrozo, jak często to robimy. W mediach ciągle ktoś udawadnia, że „u niego trawa jest bardziej zielona”, że szkoła ogólnodostępna to samo zło i tylko np. spełnianie obowiązku szkolnego poza szkoła, może nas uratować. Dopóki będziemy tak na siebie wrzeszczeć – mały Dominik w pokoju obok będzie się zastanawiał, co powinien zrobić, by jego dorośli przestali się kłócić.

A jego dorośli po prostu powinni porozmawiać z innymi dorosłymi. Jeśli okaże się, że Kasi i Adamowi brakuje kompetencji – to oni powinni poszukać wsparcia dla siebie. Ten lęk warto wykrzyczeć – ale nie ukochanym osobom, które boją się tak samo jak my. I tak samo nie mają kompetencji, by problem rozwiązać.

Networking i współpraca to coś co w polskiej edukacji zasadniczo nie istnieje. Jeśli nawet to tworzymy zamknięte bańki, w których wspieramy tylko osoby będące w naszej bańce i pokazujemy wyższość naszej bańki nad pozostałymi. A tymczasem naprawdę w dzisiejszym świecie edukacyjnym brakuje rąk do pracy. Brakuje osób do wsparcia nauczycieli i nauczycielek, rodziców oraz uczniów i uczennic. Tak powinna działać pomoc psychologiczno – pedagogiczna – powinna zakładać współpracę. Niestety nie zawsze tak to działa. Przyczyną jest nieufność do współpracy z innymi, poczucie wyższości i chęć udowodnienia swojej racji.

Nie przypomina Wam to czegoś? Czy nie o to oskarżamy dzisiaj młodych? O ich wsobność i brak chęci współpracy?

Kasia, Adam i Dominik mają niezaopiekowane potrzeby. Szukanie winnego, kolejne diagnozy, niczego nie zmienią. Diagnoza jest bardzo ważna, ale tylko ta, która służy wsparciu.

Ważne by mieć zgodę na to, że:

*       każdy z nas może mieć gorszy dzień,

*       kryzys w rozwoju człowieka nie od razu wymaga interwencji specjalisty,

*       relacje to coś o co należy dbać,

*       możesz nie wiedzieć…mów o tym,

*       każdy ma prawo szukać pomocy jak chce i kiedy chce,

*       relacje, bliskość i miłość z bliskimi są bezwarunkowe, ale każdy może…mieć gorszy dzień,

*       życie w realu to nie film z Instagrama czy TikToka,

*       bezpieczeństwo dzieci jest wartością niedyskuatowalną i jego zagrożenie wymaga interwencji,

Codziennie współpracuję z wieloma ludźmi - są rodzicami, nauczycielami/kami, przedstawicielami/kami różnych instytucji. Moje serce i głowa są zawsze otwarte na współpracę i każdy sukces innych jest dla mnie wielką radością. Bo dawno zrozumiałam, że w mojej pracy nie chodzi o mnie – chodzi o dobro tych, dla których pracuję.

Znam takich ludzi bardzo wielu i ufam, że praca tych, którzy działają na rzecz rodziny, dzieci i młodzieży, przyniesie oczekiwane rezultaty.

Zapewne Ty, który/a mnie czytasz, też to robisz. Chcę Ci za to bardzo podziękować.

A Wy? Jak czujecie?

Czytaj więcej

Ekspertka: potrzebna jest cyfrowa transformacja edukacji

Kasia i Adam kłócą się w sypialni. Coraz głośniej wykrzykują sobie zarzuty dotyczące złych decyzji wychowawczych: Kasia Adamowi, a Adam Kasi. W pokoju obok siedzi ich wystraszony syn Dominik.

Kasia i Adam tak naprawdę nie krzyczą NA siebie – krzyczą DO siebie. Oboje czują bezradność i lęk, że zrobili coś niewłaściwego, że „sytuacja” wymknęła się spod kontroli. Ich strach potęguje świadomość, że nikt w ich życiu nie zadbał o ich emocje, gdy byli dziećmi, a oni teraz robią to dość mocno intuicyjnie. Krzyczy ich lęk i bezradność. To zawsze krzyk – niech ktoś mnie usłyszy!

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Trendy
Jak Polacy czytają książki? Ranking: czytelnictwo nad Wisłą ma się coraz lepiej
Trendy
Wybrano Młodzieżowe słowo roku 2023. Co znaczy „rel”?
Trendy
Szwecja wraca do papierowych podręczników. Małe dzieci będą uczyć się z książek
Trendy
Młodzieżowe Słowo Roku: znamy finałową dwudziestkę
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Trendy
Wrocław: na religię chodzi ok. 15 proc. uczniów szkół średnich