Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Szkolnymi i Pedagogicznymi SA.

Jeszcze kilka lat temu obecność uczniów z zagranicy w polskich szkołach była zjawiskiem sporadycznym. Dziś wielokulturowe klasy stają się codziennością nie tylko w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu, ale również w mniejszych miejscowościach. W szkołach uczą się dzieci pochodzące z niemal 150 państw, a nauczyciele coraz częściej przyznają, że system nie przygotował ich do pracy w tak szybko zmieniającej się rzeczywistości.

Czytaj więcej

MEN zmienia zasady egzaminów, prac domowych i zachowania uczniów

Według danych przywoływanych w raporcie przygotowanym przez Centrum Edukacji Obywatelskiej i International Rescue Committee, w roku szkolnym 2024/2025 do polskich placówek uczęszczało około 353 tys. uczniów z doświadczeniem migracji. Stanowią oni już ponad 5 proc. wszystkich uczniów w kraju. Największą grupę tworzą dzieci z Ukrainy, ale w szkołach obecni są także uczniowie m.in. z Białorusi, Gruzji, Wietnamu, Indii, Mołdawii czy Bułgarii.

Eksperci podkreślają, że nie jest to wyłącznie efekt wojny za wschodnią granicą. Polska zmienia się demograficznie i migracyjnie, a szkoły stają się jednym z pierwszych miejsc, w których te przemiany są szczególnie widoczne.

Zmiana, która nie zniknie

Prognozy demograficzne wskazują, że liczba dzieci w Polsce będzie maleć. Jednocześnie rynek pracy coraz mocniej opiera się na pracownikach z zagranicy. Wiele rodzin decyduje się na pozostanie w Polsce na stałe, a to oznacza, że ich dzieci trafiają do polskich szkół i przedszkoli.

Dla systemu edukacji oznacza to konieczność długofalowego myślenia o integracji, a nie jedynie reagowania na sytuacje kryzysowe. Tymczasem wiele placówek nadal działa, improwizując. W praktyce oznacza to, że nauczyciele często sami próbują ustalić, jak organizować adaptację ucznia, w jaki sposób rozmawiać z rodziną i jak wspierać klasę.

Język to dopiero początek problemów

Najbardziej widoczną trudnością pozostaje język. Jednak pedagodzy zwracają uwagę, że nawet dziecko, które potrafi komunikować się po polsku, może mieć problem ze zrozumieniem szkolnej rzeczywistości.

Nie chodzi wyłącznie o słownictwo z matematyki, biologii czy historii. Uczniowie często nie rozumieją sposobu oceniania, szkolnych zwyczajów czy nieformalnych zasad funkcjonowania klasy. Bywa, że nie potrafią odczytać żartów rówieśników albo intencji nauczyciela.

Do tego dochodzą emocje związane z migracją. Zmiana kraju, języka i środowiska może powodować wycofanie, stres czy problemy z koncentracją. W przypadku dzieci uciekających przed wojną lub trudną sytuacją życiową dochodzą także doświadczenia traumatyczne.

Czytaj więcej

Specjalne zasady kształcenia dzieci z Ukrainy przedłużone do końca roku szkolnego

Klasa też potrzebuje wsparcia

Nowy uczeń musi odnaleźć się nie tylko w systemie edukacji, ale również w grupie rówieśniczej. A każda klasa funkcjonuje według własnych, niepisanych reguł.

Wykluczenie nie zawsze przybiera formę otwartego konfliktu. Czasem objawia się pomijaniem podczas pracy w grupach, izolowaniem czy żartami niezrozumiałymi dla osoby spoza środowiska. W niektórych szkołach pojawiają się również przejawy hejtu i uprzedzeń wobec dzieci z innych krajów.

Dlatego coraz częściej mówi się o tym, że wsparcie powinno obejmować całą klasę, a nie wyłącznie ucznia cudzoziemskiego. Nauczyciele potrzebują narzędzi do prowadzenia rozmów o stereotypach, budowania relacji i rozwiązywania napięć zanim przerodzą się one w poważne konflikty.

Nauczyciele działają intuicyjnie

Wielu pedagogów przyznaje, że pracuje metodą prób i błędów. Oprócz nauczania muszą organizować komunikację z rodzicami, którzy często nie znają polskich procedur i zasad funkcjonowania szkoły.

To oznacza dodatkowe obowiązki: tłumaczenie dokumentów, wyjaśnianie systemu oceniania czy pomoc w kontaktach z administracją. W praktyce ogromna część odpowiedzialności spada na wychowawców.

Eksperci zwracają uwagę, że bez wsparcia dyrekcji i specjalistów nauczyciele mogą czuć się pozostawieni samym sobie. Pojawia się obawa przed konfliktami, błędną
interpretacją sytuacji albo reakcją rodziców.

Asystent międzykulturowy wciąż rzadkością

Jednym z rozwiązań przewidzianych przez prawo jest zatrudnianie asystentów międzykulturowych. Ich zadaniem ma być wspieranie uczniów i rodzin w adaptacji do polskiej szkoły oraz pomoc nauczycielom w komunikacji.

Tacy pracownicy mogą tłumaczyć rozmowy, pomagać w kontaktach z rodzicami i wyjaśniać różnice kulturowe. W wielu krajach europejskich podobne wsparcie jest standardem.

W Polsce jednak asystenci nadal pojawiają się głównie w największych miastach. W wielu szkołach ich rola ogranicza się do sporadycznego tłumaczenia dokumentów lub rozmów telefonicznych, choć mogliby realnie odciążyć nauczycieli w codziennej pracy.

Dyrektorzy szkół podkreślają, że problemem pozostaje finansowanie oraz brak jednolitych rozwiązań systemowych.

Szkoła przyszłości będzie różnorodna

Eksperci nie mają wątpliwości, że wielokulturowość stanie się trwałym elementem polskiej edukacji. Dzieci z doświadczeniem migracji będą w przyszłości współtworzyć polskie społeczeństwo i rynek pracy.

To oznacza, że szkoły muszą nauczyć się funkcjonować w nowej rzeczywistości. Kluczowe będą nie tylko dodatkowe lekcje języka polskiego, ale również przygotowanie nauczycieli, wsparcie psychologiczne i budowanie atmosfery integracji.