Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Szkolnymi i Pedagogicznymi SA

Ministerstwo Edukacji szykuje kolejną zmianę zasad oceniania uczniów. Projekt nowelizacji rozporządzenia właśnie trafił do konsultacji publicznych i – choć formalnie dotyczy „doprecyzowania” przepisów – w praktyce może wywołać dyskusję o tym, czym dziś ma być szkoła.

Czytaj więcej

Profilaktyka zamiast leczenia. Rusza przełomowy program badań dzieci

Zmiany są szerokie. Obejmują zarówno egzaminy klasyfikacyjne i poprawkowe, ocenę zachowania, jak i zasady zadawania prac domowych. W projekcie znalazły się też przepisy dotyczące uczniów szkół branżowych uczących się zawodów wymagających prawa jazdy.

Koniec egzaminów „na odległość”

Najbardziej jednoznaczne propozycje dotyczą egzaminów klasyfikacyjnych, poprawkowych oraz sprawdzianów wiadomości i umiejętności. Ministerstwo chce przeciąć wszelkie wątpliwości interpretacyjne: takie egzaminy mają odbywać się wyłącznie stacjonarnie, w szkole, do której uczeń uczęszcza.

Projekt wprowadza również zakaz korzystania podczas egzaminów z urządzeń komunikacji zdalnej oraz obowiązek obecności komisji egzaminacyjnej przez cały czas trwania sprawdzianu. Resort określa też ramy czasowe egzaminów – od 30 do 45 minut w szkołach podstawowych i od 40 do 60 minut w szkołach ponadpodstawowych.

Pojawi się również limit liczby egzaminów klasyfikacyjnych zdawanych jednego dnia. Uczeń będzie mógł podejść maksymalnie do trzech.

W praktyce oznacza to próbę uporządkowania procedur, które po okresie pandemii i nauczania zdalnego w wielu szkołach funkcjonowały w różny sposób.

Prace domowe wracają bocznymi drzwiami?

Największe emocje może jednak wywołać część dotycząca prac domowych. Po głośnych zmianach ograniczających obowiązkowe zadania domowe w szkołach podstawowych resort chce teraz doprecyzować przepisy.

Projekt zakłada, że w klasach IV–VIII pisemne oraz praktyczno-techniczne prace domowe mają służyć „utrwalaniu, rozwijaniu lub praktycznemu stosowaniu treści nauczania realizowanych podczas zajęć edukacyjnych”. To pozornie niewielka zmiana, ale w praktyce może oznaczać próbę przywrócenia pracy domowej jako regularnego elementu procesu nauczania.

Czytaj więcej

Szkoła musi nauczyć się pracy z różnorodnością

Jednocześnie nauczyciel będzie zobowiązany do sprawdzenia każdej wykonanej pracy domowej i przekazania uczniowi informacji zwrotnej. Resort chce też dopuścić możliwość uwzględniania systematyczności wykonywania prac domowych przy ustalaniu rocznej oceny klasyfikacyjnej.

To właśnie ten zapis może stać się osią sporu. Krytycy wcześniejszego ograniczenia prac domowych przekonywali, że bez regularnych ćwiczeń uczniowie tracą nawyk systematycznej pracy. Zwolennicy zmian odpowiadali, że szkoła nie może przerzucać ciężaru edukacji na dom i rodziców.

Nowelizacja wydaje się próbą znalezienia kompromisu: formalnie nie przywraca obowiązkowych ocen za zadania domowe, ale pozwala nauczycielom brać pod uwagę regularność ich wykonywania przy końcowej klasyfikacji.

Nowa definicja „dobrego ucznia”

Istotnie zmieni się również katalog kryteriów branych pod uwagę przy ustalaniu oceny zachowania. Ministerstwo chce wyraźnie wskazać, że ocenie podlegać mają nie tylko szkolna dyscyplina czy kultura osobista, ale również odpowiedzialność za własny rozwój, współpraca z innymi i przestrzeganie norm społecznych.

W projekcie pojawia się też zapis o „wykazywaniu się postawą patriotyczną”. Resort definiuje ją jako szacunek dla własnego narodu i ojczyzny, społeczności lokalnej i regionalnej oraz poszanowanie historii, tradycji i kultury innych narodów.

To jeden z najbardziej politycznie wrażliwych elementów projektu. Dyskusja zapewne będzie dotyczyła tego, czy i w jaki sposób szkoła powinna oceniać postawy światopoglądowe lub obywatelskie uczniów.

Część ekspertów może uznać, że zapis ma charakter wychowawczy i porządkujący. Inni będą ostrzegać przed zbyt szerokim interpretowaniem pojęcia patriotyzmu i ryzykiem uznaniowości ocen.

Ułatwienie dla uczniów szkół branżowych

Projekt zawiera także praktyczne rozwiązanie dla uczniów kształcących się w zawodach wymagających prawa jazdy. Dyrektor szkoły będzie mógł zwolnić ucznia z zajęć przygotowujących do zdobycia odpowiedniej kategorii prawa jazdy, jeśli uczeń wcześniej ukończył już taki kurs i przedstawi stosowne zaświadczenie.

To odpowiedź na postulaty szkół branżowych, które zwracały uwagę na powielanie zajęć i niepotrzebne obciążanie uczniów.

Początek większej debaty

Choć projekt ma charakter wykonawczy i dotyczy szczegółowych zapisów rozporządzenia, w rzeczywistości otwiera znacznie szerszą dyskusję o kierunku zmian w polskiej edukacji.

Pytania pozostają fundamentalne: jak oceniać uczniów, jak motywować ich do pracy i gdzie przebiega granica między edukacją a wychowaniem? Czy szkoła powinna stawiać na większą swobodę ucznia, czy raczej wracać do bardziej tradycyjnych metod?

Konsultacje społeczne i uzgodnienia projektu potrwają do 10 czerwca.