Czy można wyobrazić sobie klasę, w której są tylko dzieci, a nauczyciel mówi do nich z ekranu? Okazuje się, że tak. W Wielkopolsce w ramach projektu Cyfrowa Szkoła Wielkopolsk@ 2030 powstaje właśnie Centrum Nauczania Zdalnego, które ma realizować właśnie taki sposób nauczania.
„Nowa formuła nauczania online może stać się lekiem na braki kadrowe w oświacie. Będzie wdrażana w wielkopolskich szkołach podstawowych i średnich przez fundację Ogólnopolski Operator Oświaty w partnerstwie z Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli w Poznaniu. Pilotaż Centrum w pierwszych szkołach ruszy już w nowym roku szkolnym” – czytamy w informacji prasowej przesłanej do redakcji.
Oczywiście, nie będą to wykłady podobne do tych, które mogliśmy oglądać w czasie pandemii w telewizji publicznej. Nauka w takim profesjonalnym centrum będzie interaktywna, nauczyciel będzie mógł komunikować się z uczniem a on z nim.
Czytaj więcej
Polacy chcą, by nauczyciele zarabiali o 30 proc. więcej, ale niekoniecznie podwyżki te miałyby się wiązać ze zwiększonym zakresem obowiązków.
Centrum Nauczania Zdalnego to z pewnością rozwiązanie innowacyjne. I na pewno takie, o którym można było tylko pomarzyć w czasach pandemii. Wiemy też, że w niektórych placówkach lekcje nieraz nie odbywają się całymi miesiącami, bo nie ma nauczyciela. Doraźnie to świetne rozwiązanie. Pytanie tylko, czy takie zdalne nauczanie powinno być to praktykowane na dłuższą metę dlatego, że w szkołach nie ma komu uczyć?
W szkołach brakuje 7 tys. nauczycieli
Dealerzy Wiedzy, grupa zajmująca się m.in. monitorowaniem sytuacji kadrowej w oświacie, podaje, że obecnie w kuratoryjnych bazach ofert pracy dla nauczycieli znajdują się ogłoszenia o pracę dla 7099 pedagogów. Nie od dziś wiadomo, że młodzi do pracy w szkole się nie garną, a na uczelniach specjalizacje nauczycielskie są likwidowane z powodu braku chętnych. Powód? Wynagrodzenia w granicach płacy minimalnej nawet dla nauczycieli mających kilkuletnie doświadczenie w zawodzie. By awansować i dostać pensję na rękę o 50 zł wyższą, trzeba odbyć czteroletni staż.
Ale szkoła to nie kasa w supermarkecie, gdzie brakujące kasjerki zastępuje się kasami samoobsługowymi i jakoś to wszystko działa. Młodemu człowiekowi potrzebny jest drugi człowiek. Ktoś, kto zwróci na niego uwagę, dostrzeże jego mocne strony i ewentualne zagrożenia. Zauważy, że dziecko jest w kryzysie, że ma na ciele siniaki czy złamaną nogę a potem wyciągnie do niego rękę, zawiadomi rodziców i/lub odpowiednie służby ratujące dziecko. Tego nie da się zobaczyć przez monitor.
Szkoła to nie tylko nauka i realizacja - przeładowanej zresztą - podstawy programowej. Szkoła, to także wychowanie młodego człowieka i nauczenie go radzenia sobie w dorosłym życiu. Można nawet zastanawiać się, czy biorąc pod uwagę łatwy obecnie dostęp do wiedzy, wychowanie ucznia nie powinno być na pierwszym planie.
Politycy obiecują nauczycielom podwyżki
Ale tego nie da się zrobić bez pieniędzy. Posłowie większościowej koalicji zapewniają, że podwyżki dla nauczycieli są pewne. Mają wynosić one 30 proc., co będzie kosztowało budżet państwa 11-13 mld zł.
Ponadto do pierwszego czytania został skierowany obywatelski projekt ustawy wiążący wynagrodzenie nauczycieli ze średnią krajową. To by oznaczało, że wraz z jej wzrostem, co roku rosłaby płaca pedagogów. Nauczyciel dyplomowany miałby zarabiać ok. 155 proc. przeciętnego wynagrodzenia a mianowany – 125 proc.
Czytaj więcej
Nauczycielskie związki zawodowe chcą, by pensje pedagogów rosły w takim tempie, jak przeciętne wynagrodzenie.
Nie wiadomo, czy obie te propozycje spotkają się z akceptacją Sejmu. O ile można pewnie liczyć na podwyżkę od początku roku, o tyle stworzenie mechanizmu waloryzacji płac pozostaje wciąż pod znakiem zapytania.
Wygląda na to, że dopóki te obie kwestie dotyczące płac nauczycieli nie zostaną rozwiązane, może być tak, że nasze dzieci będą uczyli nauczyciele zza ekranu komputera.