Reklama

Chcą zarobić na reformie szkół

Płatne kursy i studia. Nauczyciele nie wiedzą, czy muszą z nich skorzystać, by móc uczyć nowych przedmiotów
Chcą zarobić na reformie szkół

Foto: Fotorzepa, MW Michał Walczak

Centrum Edukacji Nauczycielskiej przy Uniwersytecie Wrocławskim kusi nowymi studiami podyplomowymi „Nauczyciel edukacji dla bezpieczeństwa”. To przedmiot, który pojawi się od września w zreformowanych przez MEN szkołach. W liceach zastąpi przysposobienie obronne, będzie też w gimnazjach. Uczniowie mają poznać zasady zachowania np. w czasie pożaru czy wypadku drogowego.

– Prawo oświatowe wymaga, by nauczyciel miał stosowne uprawnienia. Uzyskać je można np. na studiach podyplomowych, które proponujemy – mówi dr Leszek Ryk, dyrektor Centrum Edukacji Nauczycielskiej. Koszt studiów to ok. 3 tys. zł. Na razie jest 20 chętnych.

Ryk nie wyklucza też studiów dla nauczycieli, którzy w liceach będą uczyć bloków tematycznych „Historia i społeczeństwo” oraz „Przyroda”. Bloki to także nowość w programie. Od nauczycieli wymagają interdyscyplinarnego podejścia do lekcji.

„Kto i w jakiej formie poprowadzi zajęcia w ramach nowego przedmiotu przyroda w liceum? Proponowane zagadnienia, jeśli mają być przedstawiane rzetelnie, wymagają dokształcenia nauczycieli” – napisali wykładowcy Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego do MEN. Ich zdaniem niektóre tematy „swym zakresem wykraczają poza wykształcenie przeciętnego nauczyciela fizyki” (podają przykład tematów objętych blokami „Energia – od Słońca do żarówki”, „Światło i obraz”, „Technologie przyszłości”). Fizycy z UW są gotowi powołać kierunek dokształcający nauczycieli.

Reformę śledzi też Uniwersytet Łódzki. Wraz z kuratorium i okręgową komisji egzaminacyjną powołał trzy komisje: przyrodniczo-matematyczną, humanistyczną i językową, które mają określić, jakie studia podyplomowe i kursy należy stworzyć.

Reklama
Reklama

– Kursy są ważną formą kształcenia, bo szybciej można je zorganizować i częściej przeprowadzać – uważa prof. Joanna

Jabłkowska, prorektor ds. programów i jakości nauczania UŁ.

– Nic dziwnego, że uczelnie złapały wiatr w żagle i proponują płatne kierunki dla nauczycieli – mówi Wiesław Włodarski, dyrektor LO im. Ruy Barbosy w Warszawie, prezes Mazowieckiego Stowarzyszenia Dyrektorów Szkół Średnich. – Nikt z nauczycieli nie ma odpowiednich kwalifikacji do uczenia edukacji dla bezpieczeństwa. Mogę powierzyć ten przedmiot nauczycielowi przysposobienia obronnego, ale jeśli w czasie kontroli wizytator podważy moją decyzję, to i tak będę musiał wysłać pedagoga na studia podyplomowe.

Nie tylko uczelnie chcą skorzystać na reformie. – Na moje biurko trafiają oferty różnych płatnych konferencji i szkoleń – dodaje Włodarski.

– W oświacie żyje się biednie, ale z oświaty doskonale – zauważa szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Twierdzi, że nauczyciele w obawie, że sobie z reformą nie poradzą, pójdą na kursy. Podkreśla, że przy wprowadzaniu reformy zabrakło dyskusji o kształceniu nauczycieli: – Przez to nie do końca wiemy, ludzie z jakimi kwalifikacjami są potrzebni.

Zgodnie z przepisami część kosztów dokształcania nauczycieli pokryją samorządy.

Edukacja
„Pokoloruj drwala” na maturze z matematyki. Mamy komentarz wiceszefowej MEN
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama