MATERIAŁ PRZYGOTOWANY PRZEZ UNIWERSYTET MEDYCZNY W LUBLINIE
Panie rektorze, mówi pan o „momencie przełomu” dla uczelni. Co to oznacza w praktyce?
Wojciech Załuska: To nie jest metafora – to realna zmiana skali działania. Dziś realizujemy największy program inwestycyjny w historii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
W ramach Krajowego Planu Odbudowy dysponujemy środkami przekraczającymi 225 milionów złotych, z czego około 190 milionów to finansowanie unijne. To oznacza jedno: możemy nie tylko rozwijać uczelnię, ale też przyspieszyć ten rozwój w sposób, który jeszcze kilka lat temu byłby trudny do osiągnięcia.
Na co konkretnie przeznaczane są te środki?
Przede wszystkim na modernizację i rozwój infrastruktury dydaktycznej. To jest absolutny fundament jakości kształcenia. Inwestujemy w przestrzenie, które realnie zmieniają sposób uczenia studentów – nie tylko poprawiają komfort, ale przede wszystkim umożliwiają wdrażanie nowoczesnych metod dydaktycznych. Dobrym przykładem jest nowa Katedra Anatomii.
Anatomia to fundament medycyny – co zmienia się w jej nauczaniu na UMLUB?
Zmienia się bardzo dużo – i to w sposób fundamentalny. Nie chcemy uczyć anatomii wyłącznie jako zbioru struktur do zapamiętania. Naszym celem jest rozwijanie u studentów tzw. wyobraźni topograficznej, czyli umiejętności przestrzennego myślenia o ciele człowieka. To kluczowe w nowoczesnej medycynie – szczególnie w radiologii, diagnostyce obrazowej czy chirurgii.
Nowa infrastruktura pozwala łączyć klasyczne nauczanie z zaawansowanymi technologiami – symulacją, obrazowaniem, pracą na modelach i rozwiązaniami cyfrowymi. Dzięki temu studenci uczą się nie tylko, „gdzie co jest”, ale przede wszystkim, jak to wykorzystać w praktyce klinicznej.
Czyli inwestycje infrastrukturalne przekładają się bezpośrednio na dydaktykę?
Dokładnie tak. I to jest kluczowe. Nie budujemy infrastruktury „dla infrastruktury”. Każda inwestycja ma sens tylko wtedy, gdy poprawia jakość kształcenia. Widać to także w innych projektach – choćby w Uniwersyteckim Centrum Stomatologii, gdzie wdrożyliśmy nowoczesne rozwiązania oparte na technikach symulacyjnych. Dziś jest to ośrodek, który możemy śmiało porównywać z najlepszymi jednostkami w kraju i Europie. Podobnie rozwijamy Bibliotekę Cyfrową – bo nowoczesna edukacja to także dostęp do wiedzy, danych i narzędzi, które wspierają proces uczenia się.
Wspomniał pan o jakości dydaktyki – UMLUB jest często wskazywany jako jedna z najlepszych uczelni medycznych pod tym względem. Skąd ta pozycja?
Z konsekwencji i zrozumienia, czym dziś jest edukacja medyczna. Od lat obserwujemy bardzo duże zainteresowanie kandydatów. Wysokie progi przyjęć i liczba chętnych pokazują, że uczelnia ma silną markę. Ale najważniejsze są efekty. Nasi absolwenci bardzo dobrze odnajdują się na rynku pracy, również międzynarodowym. Absolwenci studiów anglojęzycznych w ogromnej większości pracują w zawodzie i zdają egzaminy licencyjne na całym świecie. To jest najlepszy miernik jakości dydaktyki.
Jak zmienia się program kształcenia w odpowiedzi na współczesne wyzwania?
Musimy reagować na rzeczywistość – i to robimy.
Dobrym przykładem jest wprowadzanie do programów kształcenia elementów medycyny taktycznej. To odpowiedź nie tylko na zagrożenia militarne, ale szerzej – na sytuacje kryzysowe, katastrofy, zdarzenia masowe. Chcemy, aby nasi absolwenci potrafili działać w realnych warunkach, w zespołach, pod presją czasu, podejmując decyzje mające bezpośredni wpływ na życie pacjentów. Podobnie rozwijamy obszary związane z leczeniem żywieniowym, chorobami metabolicznymi czy zdrowiem publicznym. Medycyna się zmienia – i edukacja musi za tym nadążać.
A jaka jest rola uczelni poza dydaktyką i nauką?
W przypadku uczelni medycznej to kluczowy wymiar – obecność kliniczna. To właśnie szpitale kliniczne są miejscem, gdzie spotykają się uniwersytet i otoczenie społeczne. To przestrzeń, w której dydaktyka i nauka przekładają się bezpośrednio na pomoc drugiemu człowiekowi. To także bardzo konkretny wymiar naszej misji – opieka, wsparcie i wspólna troska o pacjentów. W szpitalach klinicznych kształcimy przyszłych lekarzy, prowadzimy badania, ale przede wszystkim leczymy. I to jest moment, w którym uczelnia przestaje być instytucją akademicką w klasycznym rozumieniu, a staje się realnym uczestnikiem systemu ochrony zdrowia i życia społecznego. Dla mnie to jeden z najważniejszych obszarów funkcjonowania uczelni – bo to tutaj w praktyce realizuje się sens naszej pracy.
Na koniec – co dziś jest dla pana największym wyzwaniem jako rektora?
Najtrudniejsze są kwestie organizacyjne i kadrowe – budowanie zespołu, który będzie w stanie unieść tempo zmian i skalę ambicji.
Z drugiej strony największą satysfakcję daje właśnie realizacja projektów, które realnie zmieniają uczelnię – poprawiają organizację pracy, wprowadzają nowe technologie i podnoszą jakość kształcenia. Bo ostatecznie wszystko sprowadza się do jednego: chcemy jak najlepiej przygotować przyszłych lekarzy i specjalistów ochrony zdrowia.
I czego życzyłby pan dziś Uniwersytetowi Medycznemu w Lublinie?
Odwagi w rozwoju i mądrego wykorzystania tego momentu. Mamy wyjątkową sytuację – środki, możliwości, potencjał. Jeśli dobrze to wykorzystamy, możemy zbudować uczelnię naprawdę wiodącą. Taką, z której dumni będą nie tylko jej absolwenci, ale całe miasto i region.
MATERIAŁ PRZYGOTOWANY PRZEZ UNIWERSYTET MEDYCZNY W LUBLINIE