Reklama
Reklama

Zakaz smartfonów w szkołach, czyli nic się nie zmieni. Czy Barbara Nowacka straci stanowisko?

W Ministerstwie Edukacji Narodowej widać wyraźne przyspieszenie. Nie chodzi tylko o zakaz smartfonów, ale też prace nad nowym systemem wynagradzania nauczycieli – w tym zapłata za godziny nadliczbowe i wycieczki. Czy to dlatego, że nad ministrą Barbarą Nowacką zawisło widmo dymisji?
Barbara Nowacka

Barbara Nowacka

Foto: PAP

Ministerstwo Edukacji Narodowej wpisało właśnie do wykazu prac legislacyjnych rządu projekt ustawy regulującej kwestię używania w szkołach smartfonów. Od 1 września, choć będzie można je przy sobie mieć, to poza sytuacjami zdrowotnymi i dydaktycznymi nie wolno będzie z nich korzystać. Tak to zresztą już dziś działa w tych placówkach, które w swoich statutach telefonów zakazują, a teraz obejmie odgórnie wszystkie szkoły.

Reklama
Reklama

W ubiegłym roku, jak policzyła Fundacja Grow Space, taki zakaz obowiązywał w 51 proc. placówek. 90 proc. szkół uregulowało tę kwestię w statutach.

Czy po 1 września 2026 r. nauczyciel będzie mógł zabrać uczniowi telefon?

Nauczyciele zwracali uwagę na to, że choć są przepisy (szkolne statuty to także obowiązujące prawo), oni nie mają narzędzi, by te zakazy egzekwować. Nie mogą zabrać dziecku telefonu, bo jest to jego własność. Mogą jedynie odnotować to w ocenach z zachowania.

Czytaj więcej

Będzie nowy zakaz dla uczniów w szkołach. Minister edukacji podała datę

Co się zmieni od nowego roku szkolnego? W zasadzie niewiele. Choć zakaz stanie się odgórnie funkcjonującym prawem, nie pojawią się żadne nowe sposoby wdrażania w życie tych zapisów. Szkoła ma sama zdecydować, czy będzie kazała odkładać uczniom telefony na półkę, do specjalnych woreczków, umieszczać w depozycie, w sekretariacie placówki czy może uczniowie będą je nadal mogli trzymać np. w plecakach. Dodatkowych pieniędzy na wdrożenie nowych regulacji nie będzie – to szkoła ma sama zdecydować, na jakie rozwiązanie się zdecyduje. Jeśli chodzi o depozyty – tu znów sięgnijmy do danych GrowSpace – są one tylko w co szóstej szkole.

Reklama
Reklama

Za niestosowanie się do zakazu będą konsekwencje – to działania wychowawcze, upomnienia ustne czy ostatecznie obniżenie oceny z zachowania. Czyli praktycznie to samo, co można stosować już dziś. Na marginesie – całkiem niedawno ministra Barbara Nowacka mówiła, że ocena z zachowania to „przeżytek”, który funkcjonuje tylko w Polsce i na Białorusi.

Foto: Tomasz Sitarski

Co więcej, zakaz telefonów będzie obowiązywał tylko w publicznych podstawówkach – zarówno szkoły niepubliczne, jak i ponadpodstawowe będą miały prawo uregulować tę kwestię we własnym zakresie. Przypomnijmy, w opublikowanej właśnie przez MEN Diagnozie Młodzieży 2026 możemy przeczytać, że aż 71 proc. młodych ludzi przyznało się do uzależnienia od telefonu. Wiemy więc, że to ogromy problem mający gigantyczny wpływ na zdrowie psychiczne młodych osób. A, jak możemy przeczytać w tej publikacji, 46 proc. nastolatków ma skrajnie niską samoocenę, a 17 proc. dzieci w wieku 13-17 lat dokonało w ostatnim roku samookaleczenia. Dlaczego więc zakaz obejmie tylko publiczne podstawówki?

Barbara Nowacka zostanie odwołana z MEN? Premier Donald Tusk zażyczył sobie przyspieszenia prac

Przyspieszenie prac nad zakazem telefonów w szkołach nastąpiło na życzenie premiera Donalda Tuska – poinformowała kilka dni temu ministra Barbara Nowacka na konferencji prasowej w Olsztynie. Skąd zainteresowanie tą sprawą premiera? – Ministra przyniosła na posiedzenie rządu Diagnozę Młodzieży i premier się przejął. Bo jest ona naprawdę wstrząsająca – słyszymy nieoficjalnie.

Ale stąd tylko krok do pogłoski o tym, że przed wakacjami planowana jest mała rekonstrukcja rządu, która miałaby objąć trzy ministry: kultury Martę Cienkowską, zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę i właśnie Barbarę Nowacką. Premier jednak bardzo szybko te plotki zdementował.

Jest co prawda pewna zasada, która mówi, że „dementi jest najlepszym potwierdzeniem”, ale trudno przypuszczać, że premier odwołałby ministrę na dwa miesiące przed wejściem w życie reformy oświaty „Kompas Jutra”. To by nie tylko oznaczało, że zmian nie popiera, ale także byłoby gotowym przepisem na katastrofę.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Czy upały wymuszą zmianę szkolnego kalendarza? Znamy stanowisko MEN

Trudno jednak nie zauważyć „przyspieszenia” w resorcie, do tego podobno na wyraźna prośbę szefa rządu. To nie tylko zakaz smartfonów, ale też intensywne prace nad ograniczeniem dostępu do mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15 roku życia czy też przyspieszone prace nad rozliczaniem nadliczbowych godzin pracy nauczycieli. Kilka dni temu oświatowe związki zawodowe otrzymały do zaopiniowania propozycje MEN. Znalazł się wśród nich m.in. zapis o zdefiniowaniu czasu pracy nauczycieli w szkole lub innym miejscu wskazanym przez dyrektora, określenie zasad pracy w godzinach nadliczbowych (m.in. o pracy po godzinach trzeba wcześniej poinformować dyrektora), wprowadzenie 4-6-miesięcznego okresu rozliczania nadgodzin i rekompensaty za nie. MEN zapowiada także wynagradzanie nauczycieli w formie procentu od pensji. Związki na odniesienie się do tych propozycji mają trzy miesiące.

Do przyszłego wtorku Barbara Nowacka musi też podjąć decyzję dotyczącą edukacji zdrowotnej. Z medialnych wypowiedzi kierownictwa MEN można wywnioskować, że będzie to przedmiot obowiązkowy. Choć, jak mówiła ministra w podcaście „Rzeczpospolitej” „Szkoła na nowo”, możliwe że już same zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego będą fakultatywne.   

Nauczyciele mają otrzymać pieniądze za godziny nadliczbowe i wycieczki. Nie wiadomo tylko kiedy

W grze jest także zmiana dotycząca sposobu wynagradzania nauczycieli i powiązania ich pensji „z jakimś wskaźnikiem zewnętrznym”. Ten nie jest jeszcze znany – raczej nie będzie to średnia krajowa (tak chcą związki zawodowe). Nowacka zobowiązała się, że nowe przepisy wejdą w życie do końca tej kadencji Sejmu. Konkretnych rozwiązań jeszcze nie ma, a nad możliwościami nowego systemu pochyla się obecnie Andrzej Domański. MEN zapewnia, że na szefa resortu finansów cały czas naciska.

Sukcesy i konkretne działania są z pewnością Barbarze Nowackiej potrzebne. Z październikowego sondażu pracowni United Surveys dla Wirtualnej Polski wynika, że pozytywnie jej pracę ocenia 39,1 proc. ankietowanych, a negatywnie – 47,6 proc. Zawiniło zamieszanie związane z edukacją zdrowotną, ale też brak wyraźnej poprawy sytuacji w oświacie.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Szkoła według „Kompasu jutra”. Nowa podstawa programowa podpisana

Nienajlepsze oceny ministry mogą wpłynąć na ogólne postrzeganie koalicji, którą nauczyciele i rodzice przecież popali, licząc na lepszą szkołę. Czy teraz znów zagłosują w ten sposób? Nie wiadomo, ale koalicja powinna już myśleć o tym, że wybory za niecałe dwa lata.  

Edukacja
„Pokoloruj drwala” na maturze z matematyki. Mamy komentarz wiceszefowej MEN
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama