Ministerstwo Edukacji Narodowej wpisało właśnie do wykazu prac legislacyjnych rządu projekt ustawy regulującej kwestię używania w szkołach smartfonów. Od 1 września, choć będzie można je przy sobie mieć, to poza sytuacjami zdrowotnymi i dydaktycznymi nie wolno będzie z nich korzystać. Tak to zresztą już dziś działa w tych placówkach, które w swoich statutach telefonów zakazują, a teraz obejmie odgórnie wszystkie szkoły.
W ubiegłym roku, jak policzyła Fundacja Grow Space, taki zakaz obowiązywał w 51 proc. placówek. 90 proc. szkół uregulowało tę kwestię w statutach.
Czy po 1 września 2026 r. nauczyciel będzie mógł zabrać uczniowi telefon?
Nauczyciele zwracali uwagę na to, że choć są przepisy (szkolne statuty to także obowiązujące prawo), oni nie mają narzędzi, by te zakazy egzekwować. Nie mogą zabrać dziecku telefonu, bo jest to jego własność. Mogą jedynie odnotować to w ocenach z zachowania.
Czytaj więcej
Kończymy prace nad przepisami, które spowodują, że od 1 września 2026 r. w szkołach podstawowych wprowadzimy zakaz używania telefonów komórkowych -...
Co się zmieni od nowego roku szkolnego? W zasadzie niewiele. Choć zakaz stanie się odgórnie funkcjonującym prawem, nie pojawią się żadne nowe sposoby wdrażania w życie tych zapisów. Szkoła ma sama zdecydować, czy będzie kazała odkładać uczniom telefony na półkę, do specjalnych woreczków, umieszczać w depozycie, w sekretariacie placówki czy może uczniowie będą je nadal mogli trzymać np. w plecakach. Dodatkowych pieniędzy na wdrożenie nowych regulacji nie będzie – to szkoła ma sama zdecydować, na jakie rozwiązanie się zdecyduje. Jeśli chodzi o depozyty – tu znów sięgnijmy do danych GrowSpace – są one tylko w co szóstej szkole.