Członkowie Polskiej Akademii Nauk w czwartek wybiorą prezesa na lata 2015–2018. Wybory poprzedziła sytuacja bez precedensu. W poniedziałek dyrektor Instytutu Nauk Ekonomicznych (INE) PAN prof. Cezary Wójcik w liście otwartym ostro zaatakował jednego z kandydatów na to stanowisko – prof. Mirosławę Marody, obecną wiceprezes PAN.
Zarzucił jej, że jako wiceszef PAN nie wywiązywała się należycie z nadzoru podległych jej jednostek, co doprowadziło do gigantycznych nadużyć w INE, które Wójcik odkrył, gdy został jego szefem w połowie 2013 r.
Instytut pod lupą śledczych
Chodzi o sprawę opisaną przed rokiem przez „Dziennik Gazetę Prawną" dotyczącą funkcjonowania studiów doktoranckich i podyplomowych organizowanych przez INE w latach 2010–2013. Okazało się, że powstały one niezgodnie z prawem. Brakowało 120 uchwał, decyzji i zarządzeń niezbędnych do tego, by je uruchomić i prowadzić.
Co więcej, pieniądze, które wpływały do instytutu od studentów, nie były przekazywane na jego rozwój, ale czerpali z nich zyski pracownicy. Instytut miał stracić miliony. Sprawa trafiła do prokuratury, która od roku prowadzi śledztwo w tej sprawie.
– Chodzi o podpisywanie umów z pracownikami i wykładowcami, które były sprzeczne z interesem INE, przez co miało dojść do niegospodarności – mówi „Rzeczpospolitej" Przemysław Nowak, rzecznik stołecznej prokuratury.
Śledczy sprawdzają też, dlaczego instytut uruchomił studia, do których prowadzenia nie miał uprawnień. Prokuratura rozpoczęła śledztwo w wyniku zewnętrznego audytu, który został przeprowadzony, gdy prof. Wójcik został dyrektorem INE. Jednak w jego ocenie prof. Marody o nieprawidłowościach była informowana wcześniej – już w 2011 roku, i nie podjęła w tej sprawie działań.