Raper Wini: Essa to słowo używane pierwotnie w klubach techno. A dziś jest Młodzieżowym Słowem Roku

Pracowałem nad tym, by słowo essa stało się popularne. Szkoda, że mi nikt za to nie płaci – żartuje Winicjusz Bartków czyli raper Wini.

Publikacja: 07.12.2022 17:17

Raper Wini: Essa to słowo używane pierwotnie w klubach techno. A dziś jest Młodzieżowym Słowem Roku

Foto: archiwum prywatne

Kiedy po raz pierwszy w pana słowniku pojawiło się słowo „essa”?

W latach 90. ub. wieku.

Od razu znaczyło coś co łatwo przychodzi, że jest się wyluzowanym?

A pani wie skąd to słowo się wzięło?

Nie. Pewnie od przerobienia angielskiego słowa easy?

Nie. Z imprez techno na które chodziliśmy ze starszymi kolegami. Jak im wszystko dobrze weszło i zaczynali się na nich mocno bawić, to zaczynali krzyczeć essa. To był bojowy okrzyk imprezowy. Myśmy tak nazwali naszą ekipę uliczną. Oprócz tego to słowo pojawia się w filmie „Seksmisja”. Jedna z jego bohaterek krzyczy właśnie: „essa”.

Spodziewał się pan, że to słowo zrobi taką karierę w Polsce i będą się nim posługiwać nie tylko nastolatkowie, ale też młodsze dzieci?

Nie wiem czy spodziewałem się, że będą używać go młodsze dzieci. Ale, że słowo stanie się popularne to tak. Pracowałem nad tym, by zrobiło karierę.

Jest popularne. Nawet ośmiolatkowie się nim posługują.

To akurat przypadkiem wiem, ale ono było dedykowane do osób starszych.

Spodziewał się Pan, że słowa „essa” może zostać Młodzieżowym Słowem Roku?

Nie wiedziałem, że nim zostało.

Ale zostało. I jak pan to odbiera?

Nikt mi za to nie płaci. I jestem zasmucony tym faktem. (śmiech)

Są jakieś inne słowa, które pan wymyślił i które także trafiły do języka młodzieżowego?

Ćpaj sport trafił do języka potocznego jest to zwrot używany i wymyślony przy firmie odzieżowej „Stoprocent”, którą współtworzę. Również skrót od firmy „Stoprocent - stopro - był również mocno spopularyzowany przez ludzi współpracujących ze mną, choćby Buckiego.

Teraz stwierdzenie „stopro” – jest nagminnie używane. Niech pomyślę. Może są jeszcze jakieś słowa lokalnie używane, ale takich ogólnopolskich to będzie „essa” czy „stopro”.

Dziś nie tylko wypromowane przez pana słowo, ale też został pan też takim słowotwórcą trochę.

Idę sprawdzić stan mojego konta to zobaczę czy zostałem doceniony. (śmiech)

Ale ono zostało docenione.

E, to dla mnie żadne docenienie. Dla mnie się liczą doraźne docenienia. Jestem twórcą wielu różnych myśli, i to nie robi na mnie wrażenia.

Czytaj więcej

Znamy Młodzieżowe Słowo Roku. To ESSA!

Takie zabawy słowem, pana zdaniem, potrzebne są młodym ludziom? Przydają się?

Ja nie wiem, czy tym zajmują się młodzi ludzie. Ja tego nie obserwuję i nie chciałbym zajmować stanowiska. Dopiero teraz pani mi powiedziała, że essa zostało młodzieżowym słowem roku. Słyszałem wcześniej, że taki ranking jest, ale nigdzie tego nie obserwowałem ani nie interesowałem się tym. Nie mam do tego żadnego stosunku. Nie przeżywam tego w żaden sposób.

Myśli pan, że muzycy, raperzy, hip-hopowcy, ale też youtuberzy mają wpływ na to jakim językiem posługuje się najmłodsze pokolenie Polaków?

A jak Pani myśli?

Nie jestem już nastolatką.

Ok. Ja też nie jestem, ale jakieś logiczne myślenie pani posiada. No to, jak pani czegoś dużo ogląda to przesiąka tym, czy nie?

Oczywiście, że tak.

A jak pani powie na osobę, która napisze negatywny, bezpośredni komentarz na pani temat?

Hejter...

I widzi pani jak na panią oddziałuje język z sieci.

Na każdego, kto korzysta z internetu.

Dziś hejt, a jeszcze niedawno mówiono nienawiść, zawistnik. Powiedziałaby pani, że to osoba, która ma za dużo czasu. Różnie można było określać taką osobę, a teraz mówi się o takich: hejter. Słowo angielskie absolutnie używane u nas od niedawna. Więc pani, ale też i inne osoby są ofiarą środowiska, które wpływa na to jak mówimy, jakim językiem się posługujemy.

To prawda.

Tak samo młodzi ludzie, ale też wszyscy inni. Niczym ani pani, ani nikt inny się nie różni. Nie ma więc sensu sprowadzać tego, tylko do młodych osób. My ludzie funkcjonujemy, jesteśmy w danym środowisku i posługujemy się takim językiem jak ono. Pani używa słowo hejter i wiele innych osób od niedawna, bo jeszcze siedem lat temu, pewnie go pani nie używała.

I pewnie nikt go nie używał, bo wcześniej tak olbrzymiej nienawiści i hejtu w sieci jeszcze nie było.

Zawsze był. Zawsze była nienawiść. Zawsze nienawidziliśmy innych ludzi i wypowiadaliśmy się o nich nienawistnie, albo tak pisaliśmy o nich. Czasami nawet bardzo słusznie, bo czasami niektórzy ludzie zasługują na nienawiść, a czasami zupełnie niesłusznie, bo na to nie zasługują.

To generalnie prawda.

Pewnie zna pani pojęcie „efektu motyla” (teoria zakładająca, że drobne, niezauważalne zdarzenie może wywołać dramatyczne skutki w zupełnie innym miejscu – red). Więc to jest oddziaływanie gigantyczne, choć na początku mało znaczące. Więc na język, którym się posługujemy, oddziałują nie tylko media, ale też i piosenkarze czy sportowcy. A trend, który ostatnio przyśpiesza to mocny import angielskich słów do języka polskiego. Mocniejszy niż do tej pory. Ale nie wiem czy to dobrze, czy źle. Tak po prostu jest.

Czytaj więcej

Prof. Wileczek: Rodzice chcą „czaić” co mówią ich dzieci. Śledzą więc językowe nowinki
Trendy
Jak Polacy czytają książki? Ranking: czytelnictwo nad Wisłą ma się coraz lepiej
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Trendy
Wybrano Młodzieżowe słowo roku 2023. Co znaczy „rel”?
Trendy
Szwecja wraca do papierowych podręczników. Małe dzieci będą uczyć się z książek
Trendy
Młodzieżowe Słowo Roku: znamy finałową dwudziestkę
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Trendy
Wrocław: na religię chodzi ok. 15 proc. uczniów szkół średnich