Jeszcze kilka lat temu obecność ucznia z Ukrainy czy Białorusi w klasie mogła być dla szkoły wydarzeniem wymagającym szczególnej organizacji. Dziś coraz częściej nie jest już wydarzeniem w ogóle. Jest po prostu elementem szkolnej rzeczywistości.

Skala tej zmiany robi wrażenie. W kwietniu 2026 r. w polskich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych uczyło się 245,8 tys. uczniów-cudzoziemców. To o blisko 9 tys. więcej niż rok wcześniej. Stanowią oni około 5 proc. wszystkich uczniów.

Co ważne, nie chodzi wyłącznie o dzieci, które przyjechały do Polski po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Wśród uczniów cudzoziemskich jest zarówno ponad 155 tys. uchodźców z Ukrainy, jak i około 55 tys. ukraińskich migrantów, którzy przyjechali do Polski wcześniej. Kolejne 35,5 tys. stanowią uczniowie z innych krajów. W sumie 86 proc. uczniów-cudzoziemców pochodzi z Ukrainy.

Czytaj więcej

„Znikający rocznik”. Co się dzieje z uczniami–cudzoziemcami w polskim systemie edukacji?

To już nie jest tylko kwestia Ukrainy

Polska szkoła staje się coraz bardziej międzynarodowa, choć skala tej różnorodności jest bardzo nierówna. Po Ukrainie największe grupy uczniów pochodzą z Białorusi i Rosji. Razem dzieci z tych trzech państw stanowią około 94 proc. wszystkich uczniów-cudzoziemców.

Ale poza tymi krajami mapa migracji wygląda znacznie ciekawiej. W polskich szkołach uczą się dzieci ze 108 krajów spoza Europy.

Szczególnie liczne są grupy z Wietnamu i Indii, a w ostatnim roku wyraźnie wzrosła liczba uczniów m.in. z Kolumbii, Indii, Wietnamu, Korei Południowej, Kazachstanu czy Tadżykistanu.

To oznacza, że rozmowa o uczniach cudzoziemskich nie może już być sprowadzana wyłącznie do pytania, jak polska szkoła radzi sobie z napływem dzieci z Ukrainy. Ten etap stopniowo się kończy. Zaczyna się coś innego – funkcjonowanie szkoły, w której różnorodność narodowa i kulturowa jest stałym elementem rzeczywistości.

Autorzy raportu oceniają wręcz, że różnorodność pozostanie trwałą cechą polskiego systemu edukacji.

W 68 proc. szkół są cudzoziemcy

Najlepiej pokazuje to nie liczba uczniów, lecz liczba szkół.

W Polsce działa około 21 tys. szkół. W roku szkolnym 2025/2026 uczniowie-cudzoziemcy byli obecni w 68 proc. z nich – w 14,3 tys. placówek. To o 262 szkoły więcej niż rok wcześniej. Uczniowie z Ukrainy pojawiają się w dwóch trzecich polskich szkół.

Co więcej, jest to doświadczenie ogromnej części polskich dzieci. Ponad 4,1 mln polskich uczniów, czyli 87 proc., uczy się w szkołach, do których chodzą także uczniowie z innych krajów.

Nie oznacza to jednak, że w każdej klasie sytuacja wygląda tak samo.

W 63 proc. szkół, w których uczą się cudzoziemcy, jest ich najwyżej dziesięcioro. W 17 proc. takich szkół jest tylko jeden uczeń cudzoziemski, w kolejnych 31 proc. – od dwóch do pięciu. Jednocześnie w około 700 szkołach cudzoziemcy stanowią ponad 20 proc. uczniów.

Polska szkoła ma więc dwa doświadczenia jednocześnie. W jednej placówce nauczyciel może mieć w klasie pojedyncze dziecko, które dopiero zaczyna mówić po polsku. W innej – cudzoziemcy mogą stanowić znaczącą część szkolnej społeczności.

Czytaj więcej

Co zmieni się w szkołach od 1 września? Najważniejsze informacje dla uczniów i rodziców

Największa zmiana dzieje się w szkołach średnich

Szczególnie interesujące dane dotyczą szkół ponadpodstawowych.

Łączna liczba cudzoziemców w szkołach podstawowych utrzymuje się na podobnym poziomie. Tymczasem w szkołach ponadpodstawowych wyraźnie rośnie. W kwietniu 2026 r. uczyło się tam 77,4 tys. uczniów-cudzoziemców – o około 9 tys. więcej niż rok wcześniej. To wzrost o 13 proc.

To ważna zmiana, ponieważ szkoła średnia stawia przed uczniem zupełnie inne wymagania. Dochodzą egzaminy, wybór dalszej ścieżki edukacyjnej, przygotowanie do matury albo zdobycie zawodu. Jednocześnie uczeń, który przyjeżdża do Polski jako nastolatek, ma znacznie mniej czasu na nadrobienie różnic językowych i programowych.

Widać to również w wyborach edukacyjnych. Uczniowie z Ukrainy częściej niż ich polscy rówieśnicy wybierają technika i szkoły branżowe, a rzadziej licea. Wśród uczniów z innych krajów sytuacja wygląda inaczej – częściej niż polscy uczniowie wybierają oni licea.

Niepokojący sygnał: uczniowie znikają ze szkół

Najpoważniejszym problemem, jaki pokazuje raport, nie jest jednak sama liczba uczniów cudzoziemskich. Jest nim ich dalsza edukacyjna droga.

W kolejnych klasach szkół ponadpodstawowych liczba uczniów-cudzoziemców wyraźnie spada. W pierwszych klasach jest ich 26,7 tys., w drugich już 20,4 tys., w trzecich 16,7 tys., a w kolejnych jeszcze mniej.

Autorzy raportu podkreślają, że nie da się na podstawie dostępnych danych wskazać jednej przyczyny. W grę mogą wchodzić wyjazdy z Polski, powrót do edukacji ukraińskiej, wejście na rynek pracy po osiągnięciu pełnoletności, ale również trudności edukacyjne i rezygnacja z nauki. Problem wymaga więc dalszych badań.

Jeszcze bardziej wymowna jest inna liczba: 17,4 tys. uczniów-cudzoziemców przerwało naukę w polskiej szkole w pierwszym semestrze roku szkolnego 2025/2026. To niemal 7 proc. całej tej grupy. Zjawisko częściej dotyczy szkół ponadpodstawowych oraz uczniów-uchodźców z Ukrainy.

To sygnał, którego nie powinno się ignorować.

Czytaj więcej

Dodatkowe wsparcie dla uczniów z Ukrainy tylko do końca roku szkolnego

Cztery razy częściej nie przechodzą do następnej klasy

Raport pokazuje także wyraźną różnicę w wynikach promocji.

W roku szkolnym 2024/2025 4,7 proc. uczniów-cudzoziemców nie otrzymało promocji do następnej klasy. W przypadku polskich uczniów było to 1,1 proc. Wśród uchodźców z Ukrainy odsetek wynosił 5,3 proc.

W niektórych typach szkół różnica jest jeszcze większa. Szczególne trudności pojawiają się w klasach pierwszych – zarówno szkół podstawowych, jak i ponadpodstawowych.

Nie oznacza to oczywiście, że sam fakt bycia cudzoziemcem prowadzi do problemów w nauce. Na wyniki wpływać mogą m.in. różnice programowe, znajomość języka, wcześniejsza edukacja, doświadczenie migracji czy sytuacja rodziny.

Ale właśnie dlatego statystyka powinna być punktem wyjścia do pytania: czy szkoła ma wystarczające narzędzia, aby uczniowi, który zaczyna edukację w Polsce, rzeczywiście pomóc?

Mniej polskiego, choć potrzeba pozostaje

Jednym z najbardziej zaskakujących wyników raportu są dane dotyczące dodatkowej nauki języka polskiego.

W roku szkolnym 2025/2026 korzystało z niej 55 tys. uczniów-cudzoziemców. To o 37 proc. mniej niż rok wcześniej. W całej populacji uczniów cudzoziemskich z dodatkowych zajęć języka polskiego korzystało 22 proc. uczniów. W szkołach podstawowych było to 25,6 proc., natomiast w szkołach ponadpodstawowych tylko 14,3 proc.

W przypadku uchodźców z Ukrainy odsetek korzystających z dodatkowego języka polskiego spadł do 28 proc. i – jak pokazuje raport – systematycznie zmniejsza się od 2023 r.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że z samych danych SIO nie da się rozstrzygnąć, ilu uczniów nie korzysta już z zajęć dlatego, że osiągnęło odpowiedni poziom językowy i wykorzystało wcześniejszy limit wsparcia, a ilu z innych powodów.

Dlatego spadku nie można automatycznie interpretować jako dowodu pogorszenia sytuacji. Jest jednak sygnałem, który wymaga wyjaśnienia.

Czytaj więcej

Gdzie znikają uczniowie szkół średnich z Ukrainy? Eksperci alarmują

Oddziały przygotowawcze przestają być masowym rozwiązaniem

Zmienia się również rola oddziałów przygotowawczych.

W roku szkolnym 2025/2026 działały w Polsce 203 takie oddziały, w których uczyło się około 2,9 tys. uczniów-cudzoziemców. Stanowili oni zaledwie 1,2 proc. wszystkich uczniów cudzoziemskich. Większość oddziałów funkcjonowała w szkołach podstawowych.

To zdecydowanie mniej niż w pierwszych latach po wybuchu wojny.

Jednocześnie pojawia się inne zjawisko. W polskich szkołach funkcjonowały 614 oddziałów, które nie były formalnie oddziałami przygotowawczymi, ale uczyli się w nich wyłącznie uczniowie z Ukrainy. Rok wcześniej takich oddziałów było o ponad 110 mniej.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że funkcjonowanie takich klas niesie ryzyko mechanizmów separacyjnych – oddzielania uczniów ukraińskich od reszty społeczności szkolnej.

To jeden z paradoksów obecnej sytuacji. Z jednej strony szkoła coraz lepiej radzi sobie z włączaniem dzieci cudzoziemskich do wspólnej edukacji. Z drugiej – w części miejsc powstają struktury, które mogą ten proces utrudniać.

To już nie jest „problem cudzoziemców”

Najważniejszy wniosek raportu jest jednak szerszy.

Skoro uczniowie-cudzoziemcy są już w dwóch trzecich polskich szkół, a 87 proc. polskich uczniów uczy się w placówkach, w których są także dzieci z innych krajów, trudno traktować integrację jako zadanie dotyczące niewielkiej części systemu.

To jest zadanie dla całej szkoły.

Nie tylko dla nauczyciela języka polskiego jako obcego. Nie tylko dla pedagoga czy dyrektora. Nie tylko dla szkoły znajdującej się w dużym mieście. I nie tylko w odniesieniu do uczniów z Ukrainy.

Tym bardziej że geografia tego zjawiska jest bardzo nierówna. Najwyższy odsetek uczniów-cudzoziemców występuje w województwach dolnośląskim, mazowieckim i lubuskim. W wielu miastach wojewódzkich cudzoziemcy stanowią co najmniej 10 proc. uczniowskiej społeczności.

We Wrocławiu jest to 16 proc., w Gdańsku 12 proc., a w Warszawie, Krakowie i Szczecinie po 11 proc.

Szkoła będzie musiała nauczyć się nowej różnorodności

Autorzy raportu rekomendują, aby integracja edukacyjna ponownie stała się jednym z priorytetów polityki edukacyjnej i migracyjnej. Podkreślają, że potrzebne jest także większe wsparcie nauczycieli w pracy z klasami zróżnicowanymi kulturowo i językowo.

Jedną z kluczowych rekomendacji jest również wprowadzenie obowiązkowego udziału w dodatkowych zajęciach języka polskiego uczniów, którzy nie posługują się nim wystarczająco dobrze, oraz stworzenie systemu diagnozowania ich poziomu językowego i dopasowywania zajęć do rzeczywistych potrzeb.

To ważna zmiana myślenia. Nie chodzi już o reagowanie na nagły kryzys migracyjny. Chodzi o przygotowanie szkoły na rzeczywistość, która prawdopodobnie pozostanie z nami na długo.

Bo najważniejszą informacją płynącą z raportu nie jest wcale to, że w polskich szkołach jest 246 tys. uczniów cudzoziemskich. Najważniejsze jest to, że polska szkoła już stała się szkołą różnorodną.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Szkolnymi i Pedagogicznymi SA