W roku szkolnym 2026/2027 w planach lekcji znajdzie się nowy przedmiot obowiązkowy - edukacja zdrowotna. Nie jest on jednak nowością w szkole - w ubiegłym roku szkolnym zastąpił wychowanie do życia w rodzinie. Chętni uczniowie mogli wówczas chodzić na nieobowiązkowe zajęcia.

Jedna godzina tygodniowo lekcji o zdrowiu

Od 1 września 2026 r. obligatoryjna dla wszystkich uczniów edukacja zdrowotna będzie nauczana w szkole podstawowej po jednej godzinie tygodniowo w klasach IV–VIII (w klasie VIII zajęcia będą realizowane nie dłużej niż do końca stycznia). W każdym roku szkolnym wymiar godzin zajęć edukacji zdrowotnej zmniejsza się o jedną godzinę w każdej z klas IV–VI; o dwie godziny w każdej z klas VII i VIII.

W szkołach ponadpodstawowych (liceum ogólnokształcącym, technikum i branżowej szkole I stopnia) – w wymiarze po jednej godzinie tygodniowo w dwóch wybranych przez dyrektora szkoły klasach (I i II albo II i III albo I i III), ale w każdym roku szkolnym, w którym są realizowane zajęcia edukacji zdrowotnej, wymiar godzin tych zajęć zmniejsza się o trzy godziny w każdej z klas.

Jak wyjaśnił resort edukacji, godziny, o które pomniejszono wymiar godzin obowiązkowych zajęć, będą przeznaczone na realizację nieobowiązkowej edukacji zdrowotnej – zdrowia seksualnego.

W szkołach podstawowych w klasach IV–VI zajęcia te będą realizowane w wymiarze po jednej godzinie w roku szkolnym, a w klasach VII i VIII - w wymiarze po dwie godziny w roku szkolnym. W szkołach ponadpodstawowych - w wymiarze po trzy godziny w roku szkolnym w dwóch klasach (I i II albo II i III albo I i III).

Czytaj więcej

Nowe plany nauczania od września. Obowiązkowa edukacja zdrowotna i kolejne zmiany

Edukację zdrowotną poprzedzą spotkania z rodzicami

Nieobowiązkowe zajęcia nie będą podlegały ocenie i nie wpłyną na promocję ucznia do następnej klasy czy ukończenie szkoły. O udziale w nich zdecydują rodzice ucznia lub sam uczeń - jeżeli jest pełnoletni. Uczeń niepełnoletni nie będzie chodził na zajęcia, jeśli rodzice złożą dyrektorowi szkoły pisemną rezygnację. Pełnoletni musi to zrobić sam.

W każdym roku szkolnym przed przystąpieniem do realizacji zajęć, nauczyciel prowadzący wraz z wychowawcą, musi przeprowadzić co najmniej jedno spotkanie informacyjne z rodzicami uczniów niepełnoletnich oraz z uczniami pełnoletnimi. Ma ono służyć przedstawieniu pełnej informacji o celach i treściach realizowanego programu nauczania, podręcznikach, materiałach edukacyjnych, materiałach ćwiczeniowych oraz o środkach dydaktycznych. Za przeprowadzenie tych spotkań odpowiedzialny jest dyrektor szkoły.

Nieobowiązkowe lekcje o zdrowiu seksualnym solą w oku PiS i Episkopatu

W podstawie programowej edukacji zdrowotnej obowiązkowych pozostanie dziewięć działów tematycznych: Wartości i postawy, Zdrowie fizyczne, Aktywność fizyczna, Odżywianie, Zdrowie psychiczne, Zdrowie społeczne, Zdrowie środowiskowe, Dojrzewanie (w szkole podstawowej), Internet i profilaktyka uzależnień oraz System ochrony (zdrowia w szkołach ponadpodstawowych).

Wyjątkiem będzie nieobowiązkowy komponent dotyczący zdrowia seksualnego. To właśnie on wzbudził największe kontrowersje jeszcze na etapie opublikowania projektu podstawy programowej przedmiotu w 2024 r. (zapowiadanego wtedy jako obowiązkowego). Głosy krytyczne popłynęły m.in. z Konferencji Episkopatu Polski.

Biskupi ocenili wówczas, że przedmiot jest sprzeczny z konstytucją. Powołując się na jej zapisy zaznaczyli, że „wychowanie seksualne zgodnie z konstytucją pozostaje w kompetencjach rodziców, a nie państwa”, a „rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

Przeciwko edukacji zdrowotnej i „edukacji seksualnej” protestowała też m.in. Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, skupiająca ponad 70 organizacji społecznych. W grudniu 2024 r. na stołecznym placu Zamkowym odbył się protest pod hasłem: „Tak dla edukacji, nie dla deprawacji”. Podobne protesty organizowano też w innych miastach.

Czytaj więcej

PiS skarży do TK przepisy o edukacji zdrowotnej. Czarnek o „obsesji” Nowackiej

MEN: najlepiej zainwestowana godzina w szkole

Z kolei kierownictwo MEN podkreślało m.in., że edukacja zdrowotna będzie holistyczna i jest oczekiwana przez wiele środowisk, w tym przez rodziców. Przedmiot zapowiedziano zresztą jako wspólne przedsięwzięcie resortów: edukacji, zdrowia oraz sportu i turystki.

- Do najważniejszych obszarów odpowiedzialności państwa należy dbanie o zdrowie i edukacja zdrowotna - podkreślała ministra edukacji Barbara Nowacka. Przekonywała, że „edukacja zdrowotna to dodatkowa godzina w szkole, ale jest to najlepiej zainwestowana godzina”.

Przedmiot miał też zwolenników. Za jego obowiązkowością opowiedziało się m.in. około 80 organizacji zrzeszonych w sieci SOS dla Edukacji czy Naczelna Rada Lekarska. „Problematyka profilaktyki zdrowotnej, zapobiegania chorobom cywilizacyjnym, propagowanie szczepień ochronnych, promowanie prawidłowych zachowań prozdrowotnych, higieny zdrowia psychicznego i inne elementy zdrowia publicznego, powinny stanowić obowiązkowy element nauczania na wszystkich etapach edukacji” - oceniła NRL.

Do stworzenia podstawy programowej edukacji zdrowotnej zaproszono ekspertów, których prace koordynował pedagog i seksuolog prof. dr. hab. Zbigniew Izdebski. - To ma być przedmiot szkolny, który ma wspierać rolę wychowawczą poprzez przekazywanie wiedzy opartej na dowodach naukowych – w tym wypadku dotyczących zdrowia psychicznego, fizycznego, seksualnego, profilaktyki itd. Do tego potrzebne są odpowiednie kompetencje, w które będą wyposażeni nauczyciele - mówił profesor w rozmowie z PAP w 2024 r.

Inny członek tego zespołu, prezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej ks. dr Arkadiusz Nowak, podkreślał, że „ważne jest, żeby już na etapie szkoły podstawowej budować świadomość różnych zagrożeń dla zdrowia psychicznego i fizycznego, by młody człowiek był na nie odporny i postępował odpowiedzialnie”.

Czytaj więcej

Szkoły nie szukają nauczycieli edukacji zdrowotnej. MEN wyjaśnia dlaczego

Edukacja zdrowotna i seksualna zaskarżona do TK. Minister Nowacka: Żenada

Obecnie przedmiot wchodzi do szkół w cieniu wniosku złożonego do Trybunału Konstytucyjnego przez posłów Prawa i Sprawiedliwości o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów „wprowadzających zarówno obowiązkowość edukacji zdrowotnej, jak i sposób traktowania tego komponentu edukacji dotyczącej zdrowia seksualnego”. Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek poinformował m.in., że posłowie PiS zwrócą się do TK także z wnioskiem o wydanie zabezpieczenia tak - jak mówił - żeby zaskarżone rozporządzenia szefowej resortu edukacji nie mogły być stosowane od 1 września br.

Z kolei ministra Nowacka odnosząc się do tych zapowiedzi oceniła, że nie ma dzisiaj sprawnie działającego Trybunału Konstytucyjnego. Dopytywana, co zrobi w sprawie ewentualnego zabezpieczenia, oceniła, że „to jest żenada”. - Ponieważ pan Czarnek, który, przypomnę, był ministrem odpowiadającym za oświatę, nie zauważył, że są dwa przedmioty: obowiązkowy - edukacja zdrowotna i nieobowiązkowy - edukacja zdrowotna - zdrowie seksualne - powiedziała.

Zaznaczyła, że na przedmiot nieobowiązkowy uczniowie nie muszą chodzić, jeśli rodzice tak zdecydują. Zapytana, czy niezależnie od decyzji TK rozwiązania wejdą w życie, Nowacka odparła, że „na razie nie mamy normalnie funkcjonującego Trybunału Konstytucyjnego”. - Ciężko odnosić się do opinii wydawanych przez jakieś gremium - dodała.

Podpisy pod apelem do TK, by ten nie wstrzymywał lekcji edukacji zdrowotnej, zbiera Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. „Pozwólcie szkołom rozpocząć od 1 września 2026 r. nauczanie przedmiotu, który może pomóc dzieciom lepiej rozumieć własne zdrowie, dbać o siebie, rozpoznawać zagrożenia i szukać pomocy” - czytamy.

Nie tylko nauczyciele. Kto może uczyć o zdrowiu

Zgodnie z przepisami, nauczycielem przedmiotu edukacja zdrowotna w szkole podstawowej i ponadpodstawowej może być osoba, która spełnia wymagania kwalifikacyjne, takie jak inni nauczyciele przedmiotów lub zajęć, tzn. osoba, która ukończyła studia pierwszego i drugiego stopnia lub jednolite studia magisterskie w zakresie edukacji zdrowotnej i posiada przygotowanie pedagogiczne albo ukończyła inne studia pierwszego i drugiego stopnia lub jednolite studia magisterskie w zakresie innym niż edukacja zdrowotna, posiada przygotowanie pedagogiczne i ukończyła studia podyplomowe w zakresie edukacji zdrowotnej.

Czytaj więcej

Nowe przedmioty w szkołach. MEN wskazuje, kto będzie mógł ich uczyć

Ponadto kwalifikacje do nauczania edukacji zdrowotnej posiadają także: nauczyciele biologii, przyrody, wychowania fizycznego, wychowania do życia w rodzinie oraz nauczyciele psycholodzy, a także osoby, które ukończyły studia przygotowujące do wykonywania zawodu lekarza, lekarza dentysty, farmaceuty, pielęgniarki, położnej, diagnosty laboratoryjnego, fizjoterapeuty, ratownika medycznego, albo studia w zakresie zdrowia publicznego, dietetyki albo żywienia człowieka i posiadają przygotowanie pedagogiczne.

Zajęcia mogą być prowadzone przez dwóch lub więcej nauczycieli.