Wanda Traczyk-Stawska: Nauczyciel musi się postarać, żeby jego lekcje nie były nudne

Poglądy na edukację młodych są inne niż ich rodziców. Warto jednak wziąć pod uwagę ich głos. We wtorek o swojej wizji szkół opowiadali w Sejmie.

Publikacja: 30.01.2024 16:53

Wanda Traczyk-Stawska wzięła udział w szczycie edukacyjnym „ZmieńMY edukację”

Wanda Traczyk-Stawska wzięła udział w szczycie edukacyjnym „ZmieńMY edukację”

Foto: PAP/Tomasz Gzell

– Nie ma szkoły bez nauczycieli, którzy potrafią nie tylko uczyć, ale też wychowywać. Takich, którzy mają czas, by pochylić się nad dzieckiem i zobaczyć, czy nie jest pobite albo głodne. Tacy, którzy tworzą szkołę bezpieczną i przyjazną, do której dzieci biegną z radością – mówiła podczas szczytu edukacyjnego „ZmieńMY edukację” Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego, żołnierka AK, członkini Szarych Szeregów. Wydarzenie zostało zorganizowane w Sejmie przez Akcję Uczniowską przy wsparciu Koalicji Obywatelskiej.

Traczyk-Stawska podkreślała też, że nauczyciel nie może być urzędnikiem, który tylko wypełnia rubryki w dzienniku. – To od nas nauczycieli zależy, czy dzieci będą czerpały radość z nauki, czy będą nią zainteresowane. Praca nauczyciela nie kończy się wraz z wyjściem ze szkoły. Nauczyciel pracuje w szkole krócej, ale idąc do domu musi się przygotować do lekcji na następny dzień. By kolejna lekcja nie była nudna, bo dzieci nudy nie znoszą – tłumaczyła żołnierka, która 30 lat pracowała w jednej z warszawskich szkół specjalnych.

Co w szkole uwiera uczniów?

Ale choć na szczycie pojawiła się i ministra edukacji Barbara Nowacka i minister nauki Dariusz Wieczorek, Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak, wspomniana wyżej Wanda Traczyk-Stawska czy prezes ZNP Sławomir Broniarz, to o tym, w jaki sposób należy zmienić edukację – zwłaszcza w jej części dotyczącej podstawy programowej – wypowiadali się ludzie młodzi. Często byli to licealiści. I choć oczywiście mówili o tym, że jest ona przeładowana i należy ją odchudzić, a kończąc szkołę wychodzą z niej jako „sfrustrowane globusy”, którymi być nie chcą, to jednak można było odnieść wrażenie, że w szkole uwiera ich coś innego niż tylko nadmiar historii czy matematyki. Uwiera ich to, że nie uczą się w niej o rzeczach dla nich ważnych. Że za dużo miejsca poświęca się testom, egzaminom, pracom domowym i ocenom, a za mało zostaje miejsca na relacje i rozmowy.

Czytaj więcej

Sondaż. Jak Polacy oceniają rządowe plany likwidacji prac domowych

Jakiej edukacji oczekują młodzi? Najprościej mówiąc takiej, która przygotuje ich uczenia przez całe życie. By mogli reagować na zmieniającą się rzeczywistość, bo bardzo trudno przewidzieć, jak będzie wyglądać świat, gdy będą mieli 40 czy 50 lat. Zwracają uwagę na brak edukacji klimatycznej, obywatelskiej, prawnej i cyfrowej – takiej, która pozwoli im w internecie odróżnić prawdę od fake newsów. – Szkoła sprawia wrażenie, że nie odrobiła swojej pracy domowej. Uczy tak, jakby nie miała wiedzy o tym, czym jest neurodydaktyka. Działają w niej autorytarne a nie demokratyczne zasady, choć uczy zasad demokracji. Uczniowie nadal widzą swoje plecy siedząc do siebie tyłem, wciąż przepisuje się podręczniki a nawet zakazuje wychodzenia do toalety w czasie lekcji – mówił jeden z młodych ludzi, którzy wypowiadali się w czasie debaty.

Młodzi podkreślają, że chcą mieć czas, by rozwijać swoje pasje, uczyć się tego, co ich interesuje. I to nie dlatego, że ktoś im każe, ale dlatego, że sami tego chcą.

Kto powinien decydować o edukacji?

„Zetki” czyli pokolenie ludzi urodzonych po 1995 r. jest inne niż pokolenie ich rodziców, stąd ich oczekiwania wobec edukacji i szkoły są zupełnie inne. Przedstawiane przez nich postulaty nie pojawiają się zbyt często w rozmowach o edukacji prowadzonych przez czterdziesto- czy pięćdziesięciolatków.

Ministra Barbara Nowacka decydując o zmianach dotyczących prac domowych tłumaczyła, że kierowała się głównie opiniami zebranymi wśród młodych. Przeciwnicy tych rozwiązań zarzucają jej, że zmiana powinna być poprzedzona analizami Instytutu Badań Edukacyjnych i w porozumieniu ze środowiskiem nauczycielskim.

Oczywiście, uwagi naukowców i praktyków są cenne i powinni oni nadzorować i prowadzić ewaluację zmian w szkołach. Ale z drugiej strony, słuchając tego, co w Sejmie mówili o szkole młodzi, nie sposób pozbyć się myśli, że może trzeba młodym zaufać i dać im te edukacji przynajmniej po części urządzić po swojemu. Młode pokolenie naprawdę nie jest głupie.

– Nie ma szkoły bez nauczycieli, którzy potrafią nie tylko uczyć, ale też wychowywać. Takich, którzy mają czas, by pochylić się nad dzieckiem i zobaczyć, czy nie jest pobite albo głodne. Tacy, którzy tworzą szkołę bezpieczną i przyjazną, do której dzieci biegną z radością – mówiła podczas szczytu edukacyjnego „ZmieńMY edukację” Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego, żołnierka AK, członkini Szarych Szeregów. Wydarzenie zostało zorganizowane w Sejmie przez Akcję Uczniowską przy wsparciu Koalicji Obywatelskiej.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Oświata
Matura 2024: Łatwa podstawa, trudne rozszerzenia
Oświata
Pieniądze z rządowego programu dla szkół skończyły się w 12 minut
Oświata
Sprzeciw biskupów wobec zmian proponowanych przez Barbarę Nowacką
Oświata
Działacze młodzieżowi wkurzeni na marszałka Szymona Hołownię
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Oświata
Oddech rodziców na plecach MEN. Zmiany są zbyt powolne
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą