Reklama

Zalecenia dla szkół pozostaną tylko na papierze

Szkoły nie są w stanie sprostać wytycznym Ministerstwa Edukacji dotyczącym działania świetlic.

Publikacja: 07.09.2021 19:36

Zalecenia dla szkół pozostaną tylko na papierze

Foto: Adobe Stock

Ze względu na pandemię dzieci uczęszczające do świetlicy nie powinny się mieszać. Zajęcia mają być więc organizowane w grupach uczniów z danej klasy, ale tylko wtedy, gdy szkoła ma taką możliwość. Mają się odbywać w świetlicy szkolnej lub w razie potrzeby w innych salach dydaktycznych, które nie są wykorzystywane do bieżącej nauki. Tak wynika z zaleceń Ministerstwa Edukacji i Nauki, Ministerstwa Zdrowia i sanepidu. Dyrektorzy szkół i samorządowcy podkreślają, że są one nierealistyczne.

– Nigdzie nie ma możliwości, by zorganizować zajęcia świetlicowe osobno dla każdej klasy. Szkoła nie jest z gumy. Brakuje sal, nauczycieli i pieniędzy na wynagrodzenia dla dodatkowych osób prowadzących zajęcia świetlicowe – mówi Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. I dodaje, że tam, gdzie udało się pozyskać środki i pozwala na to plan lekcji, a świetlicy brak, organizuje się zastępczo godzinę lub dwie dłużej we własnej klasie z wychowawcą.

Czytaj też:

Czytaj więcej

Rok szkolny 2021/2022: maseczki nie we wszystkich szkołach

W większości szkół zalecenia resortu zostaną jednak na papierze. Przecież trzeba je wcielić w życie tylko w miarę posiadanych możliwości.

Reklama
Reklama

Dostęp limitowany

Ze świetlicami problem był i przed pandemią. Teraz tylko się pogłębił. Szkoły od lat limitują dostęp do świetlicy, nie zawsze zgodnie z prawem. Część z nich uzależnia zapisanie dziecka do świetlicy od zatrudnienia rodziców. Gdy jako dowodu żądają oświadczenia, nie ma w tym nic złego, bo zgodnie z prawem szkoła podstawowa musi zapewnić zajęcia świetlicowe ze względu na czas pracy rodziców. Jednak część rodziców zmuszana jest do przyniesienia zaświadczenia od pracodawcy.

– Nie ma podstaw prawnych, aby żądać od rodziców zaświadczenia od pracodawcy o zatrudnieniu – mówi Anna Ostrowska, rzecznik prasowy MEN. I dodaje, że jeśli szkoła wprowadziła wymóg przedkładania tego typu zaświadczenia w statucie, kurator powinien w ramach nadzoru zwrócić uwagę na nielegalność zapisu.

Bez pierwszeństwa

Prawo oświatowe w art. 149 określa, jakich danych może żądać dyrektor placówki przy przyjęciu kandydata. Są to m.in. numer telefonu i adres poczty elektronicznej rodziców. Z kolei w rozporządzeniu w sprawie sposobu prowadzenia przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki dokumentacji przebiegu nauczania mowa tylko o numerze telefonu i adresie e-mail rodziców, ich imionach, nazwiskach i adresach zamieszkania.

Część szkół określa też zasady pierwszeństwa przy przyjmowaniu do świetlicy. Na przykład na stronie internetowej Publicznej Szkoły Podstawowej nr 34 w Radomiu zaznaczono, że ze względu na sytuację epidemiologiczną pierwszeństwo w przyjęciu mają dzieci z oddziałów przedszkolnych i klas I–III rodziców pracujących. Takie ograniczenia też są niezgodne z prawem.

Wiosną tego roku, kiedy przypadków zakażeń koronawirusem było dużo więcej niż obecnie, ministerstwo ograniczało opiekę świetlicową do najmłodszych uczniów. Przepisy, które na to pozwalały, już nie obowiązują.

– Od początku września wróciliśmy do pełnego trybu stacjonarnej nauki. Zatem i świetlica pracuje w tym trybie – mówi Anna Ostrowska. I dodaje, że do regulaminu korzystania z zajęć świetlicowych należy wprowadzić zapisy dotyczące zachowania bezpieczeństwa w czasie epidemii.

Reklama
Reklama

Zgodnie z prawem oświatowym szkoła podstawowa musi zapewnić zajęcia świetlicowe dla uczniów, którzy pozostają w niej dłużej ze względu na czas pracy rodziców (na ich wniosek), organizację dojazdu do szkoły lub inne okoliczności wymagające zapewnienia opieki w szkole. Pod opieką jednego nauczyciela w świetlicy nie może być więcej niż 25 uczniów.

Ze względu na pandemię dzieci uczęszczające do świetlicy nie powinny się mieszać. Zajęcia mają być więc organizowane w grupach uczniów z danej klasy, ale tylko wtedy, gdy szkoła ma taką możliwość. Mają się odbywać w świetlicy szkolnej lub w razie potrzeby w innych salach dydaktycznych, które nie są wykorzystywane do bieżącej nauki. Tak wynika z zaleceń Ministerstwa Edukacji i Nauki, Ministerstwa Zdrowia i sanepidu. Dyrektorzy szkół i samorządowcy podkreślają, że są one nierealistyczne.

– Nigdzie nie ma możliwości, by zorganizować zajęcia świetlicowe osobno dla każdej klasy. Szkoła nie jest z gumy. Brakuje sal, nauczycieli i pieniędzy na wynagrodzenia dla dodatkowych osób prowadzących zajęcia świetlicowe – mówi Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. I dodaje, że tam, gdzie udało się pozyskać środki i pozwala na to plan lekcji, a świetlicy brak, organizuje się zastępczo godzinę lub dwie dłużej we własnej klasie z wychowawcą.

W większości szkół zalecenia resortu zostaną jednak na papierze. Przecież trzeba je wcielić w życie tylko w miarę posiadanych możliwości.

Dostęp limitowany

Ze świetlicami problem był i przed pandemią. Teraz tylko się pogłębił. Szkoły od lat limitują dostęp do świetlicy, nie zawsze zgodnie z prawem. Część z nich uzależnia zapisanie dziecka do świetlicy od zatrudnienia rodziców. Gdy jako dowodu żądają oświadczenia, nie ma w tym nic złego, bo zgodnie z prawem szkoła podstawowa musi zapewnić zajęcia świetlicowe ze względu na czas pracy rodziców. Jednak część rodziców zmuszana jest do przyniesienia zaświadczenia od pracodawcy.

– Nie ma podstaw prawnych, aby żądać od rodziców zaświadczenia od pracodawcy o zatrudnieniu – mówi Anna Ostrowska, rzecznik prasowy MEN. I dodaje, że jeśli szkoła wprowadziła wymóg przedkładania tego typu zaświadczenia w statucie, kurator powinien w ramach nadzoru zwrócić uwagę na nielegalność zapisu.

Reklama
Reklama

Bez pierwszeństwa

Prawo oświatowe w art. 149 określa, jakich danych może żądać dyrektor placówki przy przyjęciu kandydata. Są to m.in. numer telefonu i adres poczty elektronicznej rodziców. Z kolei w rozporządzeniu w sprawie sposobu prowadzenia przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki dokumentacji przebiegu nauczania mowa tylko o numerze telefonu i adresie e-mail rodziców, ich imionach, nazwiskach i adresach zamieszkania.

Część szkół określa też zasady pierwszeństwa przy przyjmowaniu do świetlicy. Na przykład na stronie internetowej Publicznej Szkoły Podstawowej nr 34 w Radomiu zaznaczono, że ze względu na sytuację epidemiologiczną pierwszeństwo w przyjęciu mają dzieci z oddziałów przedszkolnych i klas I–III rodziców pracujących. Takie ograniczenia też są niezgodne z prawem.

Wiosną tego roku, kiedy przypadków zakażeń koronawirusem było dużo więcej niż obecnie, ministerstwo ograniczało opiekę świetlicową do najmłodszych uczniów. Przepisy, które na to pozwalały, już nie obowiązują.

– Od początku września wróciliśmy do pełnego trybu stacjonarnej nauki. Zatem i świetlica pracuje w tym trybie – mówi Anna Ostrowska. I dodaje, że do regulaminu korzystania z zajęć świetlicowych należy wprowadzić zapisy dotyczące zachowania bezpieczeństwa w czasie epidemii.

Zgodnie z prawem oświatowym szkoła podstawowa musi zapewnić zajęcia świetlicowe dla uczniów, którzy pozostają w niej dłużej ze względu na czas pracy rodziców (na ich wniosek), organizację dojazdu do szkoły lub inne okoliczności wymagające zapewnienia opieki w szkole. Pod opieką jednego nauczyciela w świetlicy nie może być więcej niż 25 uczniów.

Edukacja
Zrobili test „tajemniczego klienta" na polskich uczelniach. Większość oblała
Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Edukacja
Komisja Etyki Reklamy: Zniżki w sklepach za oceny na świadectwie to nieetyczne praktyki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama