W porównaniu z niejsza się z 60 do 50 miejsc. Limity dotyczące miejsc dla cudzoziemcówiura ds. Collegium Medicum Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Reformy mają nie tylko uporządkować system kształcenia, ale przede wszystkim lepiej dopasować kompetencje medyków do realnych potrzeb rynku pracy i pacjentów. W praktyce oznacza to istotną zmianę ścieżki edukacyjnej przyszłych położnych. Czy to dobry kierunek? Okazuje się, że niekoniecznie.
– Zagrożeń jest kilka. To trudniejsze przygotowanie praktyczne w krótszym czasie, większe obciążenie studentów, konieczność kolejnej dużej reorganizacji studiów czy możliwe obniżenie stabilności kształcenia – uważa dr n. med. i n. o zdrowiu Barbara Kotlarz, koordynator kierunku położnictwo na Uniwersytecie Opolskim.
Ekspertka podkreśla, że skrócony czas kształcenia znacznie utrudni zdobycie świadczeń, do których są zobowiązani studenci położnictwa – samodzielne przyjęcie 40 porodów lub 30 samodzielnie i asystowanie do 20, realizacja opieki nad kobietą w ciąży (100) oraz nad położnicą i zdrowym noworodkiem (100).
– Już teraz, przy trzyletnim systemie kształcenia, przyjęcie wymaganej liczby porodów jest utrudnione i studenci często realizują tzw. godziny dodatkowe, aby spełnić ten warunek. Skrócenie o połowę czasu kształcenia praktycznie uniemożliwi osiągnięcie tych założeń – uważa dr n. med. Barbara Kotlarz.
Położna bardziej uniwersalna
Przedstawiony w połowie maja przez resort zdrowia projekt zakłada, że kształcenie przyszłych położnych będzie przebiegać dwuetapowo. Najpierw studia pielęgniarskie trwające trzy lata, a następnie półtoraroczne kształcenie specjalistyczne w zakresie położnictwa.
W efekcie absolwentka uzyska podwójne kompetencje – zarówno pielęgniarki, jak i położnej. Resort zdrowia przekonuje, że takie rozwiązanie zwiększy elastyczność zawodową i ułatwi wejście na rynek pracy.
Jak podkreśla wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, zmiany nie oznaczają likwidacji zawodu, lecz jego wzmocnienie i dostosowanie do nowych realiów demograficznych i organizacyjnych systemu ochrony zdrowia.
– Zawód położnej był, jest i będzie. Naszym celem nie jest jego ograniczanie, lecz takie zaprojektowanie ścieżki kształcenia, aby absolwentki miały realne możliwości zatrudnienia i rozwoju zawodowego. Musimy patrzeć na rynek pracy szerzej i uwzględniać zmieniające się potrzeby systemu – zaznacza wiceminister.
Zmiany mają odpowiadać na konkretne problemy. W Polsce pracuje około 44 tys. położnych, z czego aż 13 tys. pozostaje poza systemem. Jednocześnie spada liczba urodzeń, co przekłada się na mniejsze zapotrzebowanie na świadczenia stricte położnicze. Ministerstwo chce więc stworzyć model bardziej uniwersalny, który pozwoli lepiej wykorzystać potencjał tej grupy zawodowej.
Dostanie dodatkowy zawód
Propozycje resortu spotykają się z umiarkowanym zainteresowaniem części środowiska akademickiego, które zajmuje się kształceniem przyszłych położnych. Uczelnie zauważają spadającą popularność kierunku położnictwo wśród kandydatów.
– Obserwujemy wyraźny trend: młodzi ludzie częściej wybierają pielęgniarstwo, które daje szersze możliwości zatrudnienia. Obawy o przyszłość zawodową sprawiają, że położnictwo przegrywa w procesie rekrutacji. W tym kontekście połączenie kompetencji może być rozwiązaniem zwiększającym atrakcyjność studiów – mówi Jakub Banasiak, rzecznik prasowy Uniwersytetu Kaliskiego.
– Dane są jednoznaczne: na pielęgniarstwo rekrutujemy setki osób, natomiast na położnictwo kilkanaście. To pokazuje skalę problemu i sugeruje, że zmiany mogą być odpowiedzią na realne wyzwania rynku edukacyjnego i zawodowego – uważa Jakub Banasiak.
Znacznie bardziej krytyczne stanowisko prezentują jednak niektórzy przedstawiciele środowiska naukowego, którzy wskazują na ryzyko obniżenia jakości kształcenia przyszłych położnych.
– To nie jest kosmetyczna zmiana programu studiów, ale całkowite przedefiniowanie drogi do zawodu. Dotychczasowy model był spójny i od początku ukierunkowany na opiekę nad kobietą i noworodkiem. Nowy system rozdziela ten proces, co może prowadzić do rozmycia kompetencji i osłabienia tożsamości zawodowej położnych – ocenia dr n. med. Barbara Kotlarz z Uniwersytetu Opolskiego.
I dodaje, że dziś studia trwają trzy lata i obejmują ponad 4600 godzin. W nowym modelu mowa o 3 tys. godzin w około półtora roku. To nie jest tylko „skrócenie studiów”. To jest zmiana ich charakteru – z rozłożonego w czasie procesu uczenia się na bardzo intensywny, skompresowany kurs. – Dwie trzecie godzin z dotychczasowego kształcenia należy zmieścić w o połowę krótszym czasie – mówi dr n. med. Barbara Kotlarz.
Ekspertka zwraca także uwagę na aspekt praktyczny, który w zawodach medycznych ma kluczowe znaczenie.
– Już dziś studenci mają trudności z realizacją wszystkich wymaganych świadczeń, takich jak samodzielne przyjęcia porodów czy opieka nad pacjentkami. Skrócenie czasu kształcenia jeszcze bardziej ograniczy możliwości zdobycia doświadczenia klinicznego. A przecież w tym zawodzie nie chodzi tylko o wiedzę teoretyczną, ale o odpowiedzialność i umiejętność podejmowania decyzji w realnych sytuacjach – podkreśla.
Jej zdaniem istnieje ryzyko, że absolwenci będą formalnie spełniać wymagania, ale ich przygotowanie praktyczne okaże się niewystarczające do pracy w tym zawodzie.
– Dlatego należy utrzymać obecny, spójny model kształcenia, który daje czas na zdobycie doświadczenia i budowanie kompetencji – a w tym zawodzie ma to kluczowe znaczenie – uważa dr n. med. Barbara Kotlarz.
Ale czy to będzie zmiana na lepsze?
Wątpliwości dotyczą również skuteczności proponowanych zmian w kontekście rynku pracy. Zdaniem części ekspertów problem nie leży w modelu kształcenia, lecz w niewykorzystanym potencjale zawodowym położnych.
– Zapotrzebowanie na położne istnieje i będzie istnieć. Problem polega na tym, że system nie wykorzystuje ich kompetencji w pełnym zakresie. Położne mogą prowadzić ciążę fizjologiczną, zajmować się edukacją zdrowotną czy opieką nad kobietą w różnych etapach życia, ale te możliwości wciąż nie są w pełni wdrożone w praktyce – wskazuje dr Barbara Kotlarz.
Jej zdaniem zmiana ścieżki kształcenia sama w sobie nie rozwiąże tych problemów. Może natomiast skomplikować dostęp do zawodu i zniechęcić część kandydatów.
Uczelnie stoją również przed wyzwaniami organizacyjnymi, bo wdrożenie nowego modelu oznacza konieczność przebudowy programów studiów, dostosowania kadry oraz reorganizacji całego procesu dydaktycznego.
– To kolejna duża zmiana w krótkim czasie. Dopiero co wdrożyliśmy nowe standardy kształcenia, a już musielibyśmy przygotowywać zupełnie nowy system. Pojawia się też pytanie o stabilność zatrudnienia kadry dydaktycznej i utrzymanie wysokiej jakości nauczania – zaznacza ekspertka z Uniwersytetu Opolskiego.
Położna też będzie musiała się dokształcać
Nowa ustawa o zawodzie pielęgniarki i zawodzie położnej wprowadza także obowiązkowy, punktowy system doskonalenia zawodowego.
Ma to na celu podniesie jakości kształcenia podyplomowego i ujednolicenie zasad z innymi zawodami medycznymi, takimi jak lekarze, ratownicy medyczni, diagności laboratoryjni i farmaceuci.
Ustawa stawia na wysoką jakość kształcenia podyplomowego. Specjalizacje będą mogły realizować jedynie te jednostki, które uzyskają akredytację dyrektora Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.
Projekt nowelizacji jest obecnie na etapie konsultacji społecznych. Dyskusja wokół niego pokazuje, że choć cel – poprawa dostępności świadczeń i lepsze wykorzystanie kompetencji medycznych – jest powszechnie akceptowany, to droga do jego osiągnięcia budzi pewne kontrowersje.
Kluczowe pytanie pozostaje otwarte: czy większa elastyczność kształcenia rzeczywiście przełoży się na lepszą jakość opieki i stabilność zawodową, czy też osłabi wyspecjalizowany charakter jednego z najważniejszych zawodów medycznych, jakim jest położna czy położnik.
„Dla naszych grup zawodowych propozycja nowelizacji to bardzo poważna kwestia. Obecnie prowadzimy analizy prawne i merytoryczne propozycji, które przedstawiło Ministerstwo Zdrowia. Przedstawimy całościową opinię, ale potrzebujemy czasu. Jak zwykle w takich sytuacjach diabeł tkwi w szczegółach.” - Krystyna Ptok, Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych