Według dziennika, dzięki danym z Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwo Edukacji i Nauki mogło utworzyć listę pracowników naukowych, doktorantów i studentów zaszczepionych i niezaszczepionych na koronawirusa. „Nie były to ogólne informacje o tym, ilu pracowników czy studentów danego wydziału przyjęło szczepionkę, lecz spersonalizowane dane” - podkreślono w publikacji.
Sprawą już półtora roku temu zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich. Postępowanie administracyjne ws. przetwarzania tych danych osobowych przez dwa resorty wszczął też Urząd Ochrony Danych Osobowych.
Czytaj więcej
- W kampanii czasem politycy próbują pokazać, że mają większe możliwości, niż w rzeczywistości mają - powiedziała Agnieszka Ścigaj, członek Rady Mi...
„Minister Czarnek napisał w wyjaśnieniu dla RPO, że ministerstwo uzyskało jedynie anonimowe dane statystyczne nt. poziomu zaszczepienia na uczelniach. Ale jednocześnie przyznał, że zestawiono dane zawarte w dwóch różnych rejestrach i połączono je po numerze PESEL” - pisze „GW”.
RPO: Mogło dojść do naruszenia konstytucyjnej zasady legalizmu
Marcin Wiącek, Rzecznik Praw Obywatelskich, zwrócił uwagę, że minister edukacji nie ma ustawowo określonego zadania, w ramach którego mógłby mieć uzasadniony i konieczny dostęp do danych medycznych pracowników uczelni i studentów. „Mogło dojść do naruszenia konstytucyjnej zasady legalizmu, zgodnie z którą organy władzy działają na podstawie i w granicach prawa” - napisał w informacji rzecznik.
RPO ustalił, że dane przekazano na zlecenie resortu Czarnka ze Zintegrowanego Systemu Informacji o Szkolnictwie Wyższym i Nauce POL-on do Elektronicznej Platformy Gromadzenia, Analizy i Udostępnienia Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych. Gazeta wyjaśnia, że pierwszy jest wykazem wszystkich pracowników naukowych i studentów, drugi - elektroniczną bazą danych medycznych pacjentów.
Czytaj więcej
Bardzo ważne były słowa rzecznika Ministerstwa Zdrowia, który bardzo jasno mówi, że według informacji posiadanych przez Ministerstwo Zdrowia - i tu...
W ostatni piątek minister zdrowia ujawnił z kolei na Twitterze, jaką receptę wystawił na siebie poznański lekarz Piotr Pisula. W odpowiedzi ten ostatni skierował do Niedzielskiego przedsądowe wezwanie. Domaga się w nim przeprosin za naruszenie dóbr osobistych i 100 tys. zł wpłaty na hospicjum w Poznaniu.