Z roku na rok trudniej dostać się do liceum. Progi punktowe są coraz wyższe i nie wystarczą już dobrze zdane egzaminy i wysokie noty na świadectwie z ósmej klasy. Teraz, by dostać się do, nawet nie najwyżej notowanego liceum, trzeba „uzbierać” czasami wręcz niebotycznie wysoką liczbę punktów.
Zarówno w tym jak i w ubiegłym roku, w rekrutacji do szkół średnich wzięło udział po 1,5 rocznika. To efekt przeprowadzonych reform oznaczający w praktyce, że samorządy i szkoły średnie muszą przygotować więcej oddziałów, sal lekcyjnych i zatrudnić dodatkową kadrę.
Progi do LO to nawet 170-190 punktów
Ale też uczniom, a może przede wszystkim im, łatwo nie było. Wielu, mimo doskonałych oceny i wyników egzaminów nie dostało się do swoich wymarzonych szkół. Dobre wymagały od nich, by uzbierali co najmniej 170 – 190 punktów na 200 możliwych, inne przyjmowały wyłącznie olimpijczyków.
Czytaj więcej
Licea ogłosiły listy przyjętych uczniów, ale można jeszcze walczyć o wymarzoną szkołę. Pod warunkiem, że po weryfikacji egzaminacyjnych punktów, ic...
Pytanie – co trzeba robić, żeby przekroczyć tak wyśrubowaną liczbę punktów? Można powiedzieć, że wszystko. Uczyć się tak, by, najlepiej co roku mieć świadectwo z biało-czerwonym paskiem. Najlepiej ze średnią co najmniej 5.0 – a jeśli niższą, to trzeba pomyśleć o korepetycjach. Obowiązkowo prywatna nauka języka angielskiego – nawet jeśli uczeń wolałby uczyć się w swoim wolnym czasie innego języka. No, ale z innego języka egzaminu raczej nie będzie zdawał. Zwykle więc nie ma czasu i pieniędzy na coś, co nie przyda się w rekrutacji do liceum.
„Szczególne osiągnięcia” wbrew zainteresowaniom
Ale to i tak jeszcze za mało. By podwyższyć punktację trzeba mieć też ekstra osiągnięcia. Jeśli jest to wygrana olimpiada z przedmiotu, którym dziecko się pasjonuje, wszystko jest ok. Podobnie jak zwycięstwo w zawodach zapalonego sportowca. Bywa jednak i tak, że dziecko jest zmuszane do działań, które nie sprawiają mu przyjemności, ale jest wysoce prawdopodobne, że przyniesie efekt w postaci dodatkowych punktów do LO. Wtedy nie ma przebacz, trenować trzeba.
Pozostaje jeszcze wolontariat. Za aktywność na rzecz lokalnej społeczności można zdobyć kolejne trzy punkty. Niby niewiele, ale mogą też zadecydować o przyszłości dziecka. I tu znów wybiera się te działania, które szkoła wpisze na świadectwo. Potrzeba serca by pomagać innym, staje się w ósmej klasie sprawą drugorzędną.
I na koniec pozostaje jedno pytanie – czy na pewno chcemy, by od najmłodszych lat dzieci były przyuczane do wyścigu szczurów? I kierowały się chłodną kalkulacją i wyrachowaniem? Jeśli nie, poprawmy wreszcie system edukacji i rekrutacji do szkół średnich. Zróbmy taki, który jest przyjaźniejszy dla młodego człowieka.
Czytaj więcej
My "dzieci kryzysu" i zachwytu telewizją i mediami społecznościowym wychowaliśmy nasze dzieci do pragnienia bycia sławnym, widocznym. Do regulacji...