Od zakuwania do praktyki – czy konieczna jest reforma polskiej edukacji?

Współczesnej Polsce potrzebna jest nowa fala przedsiębiorczości. Już w szkole warto postawić nacisk na kompetencje, które pozwolą młodym ludziom generować nowe produkty, usługi, rozwiązania i pomysły.

Publikacja: 24.12.2022 23:19

W szkole jest za dużo zajęć teoretycznych, za mało ćwiczeń i doświadczeń

W szkole jest za dużo zajęć teoretycznych, za mało ćwiczeń i doświadczeń

Foto: Adobe Stock

Od nowego roku szkolnego podstawy przedsiębiorczości zastąpi nowy przedmiot biznes i zarządzanie. Kluczowa zmiana ma polegać na realizowaniu prawdziwych projektów w szkole, co pozwoli zdobyć wiedzę w praktyce. To krok w dobrą stronę dla polskiej edukacji. Krok, który jest szansą na poprawę nie tylko przedmiotu podstawy przedsiębiorczości, ale szansą na zmianę w systemie nauczania w Polsce na taki, który przystaje do XXI wieku. Paradoksalnie tu nie chodzi tylko o „jednorożce” w biznesie i polską gospodarkę. W zapowiedzi zmian tego przedmiotu kluczowy jest z mojej perspektywy aspekt wzmacniania zespołowości i zdobycia umiejętności współpracy przede wszystkim poprzez praktykę. To przyda się każdemu z nas w zasadzie w każdej sferze życia.

Prawdziwe projekty realizowane przez zespoły, które mają być ważną częścią przedmiotu biznes i zarządzanie, dają szansę na odejście od fikcji skutecznego nauczania, jaką jest metoda 3Z: zakuj, zdaj i zapomnij. Wykute na blachę regułki potwierdzone ocenami nie mają przełożenia na to, co młodzież będzie umieć w późniejszych latach. Materiał określony w podstawie programowej i deklamowany podczas zajęć nie zostaje w głowie młodych ludzi, kiedy opuszczą szkoły. Chcielibyśmy wszyscy, żeby tak było, jednak to myślenie życzeniowe. Praktyka i badania potwierdzają, że wiedza wykuta szybko zanika. Jeśli w ciągu najbliższych miesięcy nie zostanie wykorzystana, to przepada. Ludzki mózg potrzebuje emocji i kontekstu, które są najtrwalszym nośnikiem danych.

Jeśli w ramach przedmiotu biznes i zarządzanie wiedza będzie zdobywana przez praktykę to doświadczamy ważnej zmiany systemowej. W założeniach i wymaganiach co do realizacji przedmiotu dokładnie określone jest, jak zaprosić ludzi do pracy zespołowej i wdrożyć edukację metodą studium przypadku. Co więcej w dodanej od przyszłego roku wersji rozszerzonej przedmiotu 30 proc. wyniku maturalnego ma być oparte o zespołowy projekt uczniów. To właśnie wiedza wykorzystana w takich projektach ma szansę zostać zapamiętana na lata. „Efekt uboczny” to nauka współpracy. Dlaczego to ważne?

Co daje lepsze efekty – praca indywidualna czy zespołowa?

Spójrzmy na to z perspektywy lotu ptaka. Suma prac indywidualnych nie da tak dobrego efektu jak dobra praca zespołowa. We współczesnym świecie bez współpracy nie da się dokonać żadnych znaczących zmian gospodarczych. Nie chodzi tylko o dobrobyt gospodarczy i kwestie klimatyczne, ale również dbanie o zdolność obronną kraju. Profesor Jan Fazlagić w swojej najnowszej książce, która niebawem się ukaże, twierdzi, że praca zespołowa pomaga bronić suwerenności państwa. Analizując to, co się dzieje za naszą wschodnią granicą uważa nawet, że to, jak szybko Ukraińcy reagowali na nowe wyzwania polityczne, uczyli się używać nowych broni, podejmowali próby odbicia miast czy nowych taktyk wojennych, licząc się z tym, że rezultat może nie być satysfakcjonujący, pokazuje przede wszystkim ich zwinność zespołową. To nie jest daleko idąca metafora. Przekładając to na polską sytuację geopolityczną, reforma edukacji wręcz musi nadejść, aby rozwinąć ten pierwiastek współpracy.

Jak to zrobić? Najlepiej, aby młodzież podjęła próbę samodzielnego działania i poszerzyła strefę komfortu, poznała dynamikę pracy w grupie, jak motywować „pasażerów na gapę”, jak szukać konsensusu, jak wybrać cel projektu, które sposoby i rozwiązania są efektywne, jak rekrutować nowe osoby, czym przekonywać dorosłych w firmach, samorządach i ciałach pedagogicznych do swoich pomysłów. Taka szkoła życia pomoże zdobyć umiejętności do prowadzenia firmy oraz organizowania własnego życia: lepszego planowania budowy domu czy organizacji urodzin, wesel i innych uroczystości. Umiejętność pracy w grupie przyda się całemu społeczeństwu, zarówno budowlańcom, jak i lekarzom, naukowcom i bankierom, bo każdy z nich potrzebuje pracować z innymi.

Analizując dotychczasowe zapowiedzi, mam poczucie, że w kierunku nowoczesnej edukacji może prowadzić reforma tego przedmiotu. W niewielkim, ale jednak, stopniu ograniczono takie zagadnienia jak polityka monetarna czy bezrobocie strukturalne, które powinny być analizowane i zapamiętywane na późniejszych etapach edukacji przez kandydatów na prezesów banków, finansistów, ekspertów od ryzyka finansowego, a nie młodzież w liceum. Aby było miejsce na kompetencje praktyczne to trzeba coś wykreślić z podstawy programowej. Bez wykreślenia reforma będzie tylko fikcją. Mobilizujmy młodych do bycia przedsiębiorczym i uczmy, jak pracować czy rozmawiać z innymi osobami. Postawmy na wykształcenie nowego pokolenia przedsiębiorców, a nie grona teoretyków.

Współczesnej Polsce potrzebna jest nowa fala przedsiębiorczości. Już w szkole warto postawić nacisk na kompetencje, które pozwolą młodym ludziom generować nowe produkty, usługi, rozwiązania i pomysły.

Informacja o tym, że zjawiska inflacji nie ma w programie przedmiotu biznes i zarządzanie jest nieprawdziwa. Wprost przeciwnie, w podstawie przedmiotu napisane jest, że uczniowie poznają najważniejsze wskaźniki, a o ich wyborze decyduje nauczyciel. To, że inflacja jest jednym z najważniejszych wskaźników gospodarczych, to oczywiste. Takie podejście brzmi rewolucyjnie? Nie martwiłbym się o to. Więcej zaufania do nauczycieli!

To, czym faktycznie należy się martwić, to wciąż przeładowana podstawa programowa, co może odciągnąć uwagę nauczycieli od pracy zespołowej. Wyzwaniem są także (i mówię to jako wielki fan nauczycieli w Polsce) kompetencje nauczycieli do pracy z uczniami metodą projektu. Już teraz warto pomyśleć o tym, jak odciążyć ich i wesprzeć w nowym sposobie inicjowania pracy zespołowej, zamiast powrotu do wykładania wiedzy encyklopedycznej. Zachęcanie uczniów do wspólnej pracy wymaga nowych kompetencji tj. wspieranie, moderowanie dyskusji czy cierpliwość, nie ocenianie. Wraz z nowym przedmiotem powstaje nowe wyzwanie edukacyjne nie tylko dla młodzieży, lecz całego systemu edukacji: nauczycieli, uczniów, rodziców i dyrekcji. Na tym wyzwaniu powinniśmy się obecnie skupić.

Autor jest wiceprezesem Fundacji Zwolnieni z Teorii

Od nowego roku szkolnego podstawy przedsiębiorczości zastąpi nowy przedmiot biznes i zarządzanie. Kluczowa zmiana ma polegać na realizowaniu prawdziwych projektów w szkole, co pozwoli zdobyć wiedzę w praktyce. To krok w dobrą stronę dla polskiej edukacji. Krok, który jest szansą na poprawę nie tylko przedmiotu podstawy przedsiębiorczości, ale szansą na zmianę w systemie nauczania w Polsce na taki, który przystaje do XXI wieku. Paradoksalnie tu nie chodzi tylko o „jednorożce” w biznesie i polską gospodarkę. W zapowiedzi zmian tego przedmiotu kluczowy jest z mojej perspektywy aspekt wzmacniania zespołowości i zdobycia umiejętności współpracy przede wszystkim poprzez praktykę. To przyda się każdemu z nas w zasadzie w każdej sferze życia.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Szkoły podstawowe i średnie
Egzamin ósmoklasisty. Wyniki gorsze niż przed rokiem. Lepsze tylko z jednego przedmiotu
Szkoły podstawowe i średnie
Sondaż: Czy należy zrezygnować z czerwonych pasków na świadectwach?
Szkoły podstawowe i średnie
Kreatywne myślenie. Polscy uczniowie w światowej czołówce.
Szkoły podstawowe i średnie
W jakim kierunku będzie podążać polska oświata w nowym roku szkolnym?
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Szkoły podstawowe i średnie
Szkolnictwo zawodowe w Polsce. Stan obecny i plany na przyszłość