– W dzisiejszych czasach założenie, że uczeń sam wykonuje pracę domową, jest już nieaktualne. Pamiętajmy, że żyjemy w czasach sztucznej inteligencji – mówi kilka dni temu w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” dr hab. Maciej Jakubowski, dyrektor Instytutu Badań Edukacyjnych. Zastrzegał jednak, że na razie dysponujemy wyłącznie badaniami amerykańskimi.
Ale już dziś polskie szkoły starają się sprawdzić, jak to wygląda u nas. Taką ankietę w swoich szkołach średnich przeprowadziło Społeczne Towarzystwo Oświatowe. Odpowiedziało na nią 218 uczniów liceów STO. I okazuje się, że aż 60 proc. z nich podczas odrabiania zadań domowych posiłkuje się sztuczną inteligencją (AI). Co czwarty uczeń będący użytkownikiem narzędzi AI (27,4 proc.) korzysta z nich co najmniej raz w tygodniu, a 43 proc. – co najmniej raz w miesiącu.
Czytaj więcej
W dzisiejszych czasach założenie, że uczeń sam wykonuje pracę domową, jest już nieaktualne. Pamiętajmy, że żyjemy w czasach sztucznej inteligencji...
Sztuczna inteligencja wykorzystywana do pisania wypracowań w liceach
Jak wynika z ankiety, wsparcie AI okazuje się szczególnie pożądane w przypadku odrabiania lekcji z języka polskiego. Siedmiu na dziesięciu uczniów korzystających z narzędzi AI (70,4 proc.) wskazało, że używa ich do wykonywania zadań związanych z tym przedmiotem. Kolejne miejsca zajęły: języki obce (37 proc.), informatyka (26,7 proc.) i historia (25,9 proc.).
Z badania przeprowadzonego przez Społeczne Towarzystwo Oświatowe wynika ponadto, że licealiści korzystają z narzędzi AI przede wszystkim do zdobywania informacji (75,6 proc.), poszukiwania pomysłów (60 proc.) i generowania prac, które następnie samodzielnie poprawiają (49,6 proc.).
Z takiej sytuacji coraz częściej zdają sobie sprawę nauczyciele, którzy mówią, że nie widzą sensu sprawdzania wypracowań wygenerowanych przez AI – wolą, by uczniowie pisali je w klasie. I choć wielu sceptycznie podchodziło do zmian w zakresie zadawania prac domowych (w szkołach podstawowych, bo w średnich wciąż one obowiązują), teraz powoli zaczynają zmieniać zdanie. Bo widzą, że miały one niewielki wpływ na stan wiedzy uczniów. Ci, którzy chcą się uczyć, wykonują zadania domowe dla chętnych i nie oczekują za nie ocen. Ci, którzy się nie uczyli wcześniej, nie uczą się także i teraz.
Będzie mniej czerwonych pasków
Ale prace domowe w znacznym stopniu wpływały na średnie ocen z poszczególnych przedmiotów. Uczniowie po kilku latach edukacji doskonale potrafili pływać w szkolnym systemie. Wiedzieli, że opłaca im się jak najlepiej zrobić pracę w domu (często przy pomocy rodziców, korepetytorów czy sztucznej inteligencji), żeby dostać dobrą ocenę i podnieść średnią. W ten sposób łatwo można było przykryć kiepskie oceny ze sprawdzianów czy odpowiedzi ustnych.
Dziś sprawa się skomplikowała, bo oceniana jest głównie wiedza. Jeśli ktoś się nie uczy, dobrych not i czerwonego paska na świadectwie mieć nie będzie. Trudno to zaakceptować nie tylko uczniom, ale także (a może przede wszystkim) rodzicom. Zdarza się nawet, że próbują namówić szkoły, by te ponownie wróciły do oceniania prac domowych, a ocenę w dzienniku elektronicznym opisywały w inny sposób.
Czytaj więcej
Ponad połowa ankietowanych przez IBRiS uważa, że likwidacja prac domowych nie jest dobrym pomysłem. Za zmianą opowiedziało się 43 proc. badanych.