Edukacja przez wiele kampanii wyborczych była spychana na dalszy plan. Nie jest to oczywiście zarzut do Pana, ale opis sytuacji. Dlaczego tak się działo?
Na pewno edukacja jest obecna w naszym programie wyborczych
i zawsze poświęcamy jej wiele miejsca. Ale faktycznie jeśli chodzi o główne
tematy kampanii to edukacja w mediach i debatach na pewno nie była na pierwszym
miejscu. To, co pojawiało się najczęściej, to finansowanie edukacji obecne,
szczególnie w kampanii samorządowych. Mowa tu o sposobie finansowania edukacji,
kwestii Karty Nauczyciela, płacach nauczycieli. Ale jakość kształcenia, a już na
pewno program, nie był takim tematem czy elementem, który budził emocje. Dziś
staje się to wszystko dużo bardziej emocjonujące ze względu na te wszystkie złe rzeczy, które się w edukacji
dzieją. Gdy sięga się dna, to zaczyna
się poważna rozmowa o tym, jak to zmienić. A to co zrobił w edukacji minister
Przemysław Czarnek to właśnie takie sięgnięcie dna. To przelało czarę goryczy.
Stąd zainteresowanie tym, jak wygląda szkoła, tym jak kształcone są w Polsce
dzieci. Również u samych rodziców chęć szukania odpowiedzi na nurtujące ich
pytania jest większa niż kiedykolwiek.