Dyrektor gdańskiej podstawówki Kawalerem Orderu Uśmiechu

- Od 24 lat pracuję na rzecz dzieci i wkładam w to całe serce. Dzieci wyczuwają, że robię całym sobą. Nie pouczam, a rozmawiam. Nie ma rzeczy, z którą sobie nie można poradzić – mówi Kamil Gajewski, dyrektor Morskiej Szkoły Podstawowej w Gdańsku. We wrześniu odbierze Order Uśmiechu.

Publikacja: 25.08.2023 20:29

4 września Kamil Gajewski odbierze swój Order Uśmiechu

4 września Kamil Gajewski odbierze swój Order Uśmiechu

Foto: archiwum prywatne

Lubi pan sok z cytryny?

Tak i to bardzo. Od brzdąca chętnie po niego sięgałem. Mój ulubiony napój to lemoniada.

Pytam, o to bo zastanawiam się  czy da pan radę wypić go w trakcie uroczystości związanych z nadaniem „Orderu Uśmiechu”?

Nigdy się od soku nie krzywiłem, więc jest szansa, że 4 września również się nie skwaszę.

Ten order to jedyne bodaj odznaczenie na świecie przyznawane przez dzieci. Jak pan myśli dlaczego przypadał właśnie panu?

Może dlatego, że od 24 lat pracuję na rzecz dzieci i wkładam w to całe serce? Może dlatego, że dzieci wyczuwają, że robię całym sobą? Może dlatego, że nie pouczam, a rozmawiam. Może dlatego, że działam w myśl słów piosenki Anny Marii Jopek „wielu wie, że co dane dziecku, tysiąckrotnie zwróci się”. Tych może jest mnóstwo i mam nadzieję, że wszystkie prawdziwe.

Niedawno o przyznaniu mi medalu napisał portal Gdansk.pl. Po publikacji artykułu otrzymałem mnóstwo miłych słów. Cieszą szczególnie te nadesłane od moich wychowanek z Pogotowia Opiekuńczego w Gdańsku, gdzie 12 lat temu (przez 5 lat) pracowałem jako wychowawca na grupie ZWII (starszych dziewczyn). Wyrosły na mądre kobiety i każda dobrze mnie wspomina. To jest najważniejsze.

Czytaj więcej

Facetka_z_Poradni: nie podoba mi się pomysł powszechnego ważenia i mierzenia uczniów

Czym Morska Szkoła Podstawowa, którą pan kieruje różni się od innych podstawówek w Gdańsku?

Każda szkoła jest wyjątkowa. My staramy się być w nieustannym dialogu. Powtarzam całej społeczności szkoły, że nie ma rzeczy, z którą sobie nie można poradzić, tylko trzeba szczerze rozmawiać.  Szkoła skupiła wokół siebie wyjątkowe osoby - cudowne dzieciaki, świadomych, współpracujących rodziców i oddanych nauczycieli.

Czasami potrzeba tego czegoś, aby dobrze coś wychodziło i Nam  było to dane. Autonomia i zaufanie do pracowni również ma znaczenie, że chce im się chcieć. Mi się chce, bo muszę dotrzymywać im kroku, no i również mam autonomię i zaufanie mojego szefostwa, czyli organu prowadzącego, którym w przypadku Morskiej nie jest samorząd a osoba fizyczna – pani Monika Gierszon, na którą zawsze mogę liczyć.

W szkole morskiej uczniowie mają zajęcia z pływania, żeglowania czy kajakarstwa?

Tak, uczniowie mają zajęcia na pływalni i korzystają z oferty zajęć w ramach Pomorskiego Programu Edukacji Morskiej. Kajakarstwo, jak na Szkołę im. Aleksandra Doby przystało, również uprawiamy, ale te aktywności są w wymiarze rekreacyjnym, a nie wyczynowym. Chcemy zarażać zamiłowaniem do aktywności fizycznej, która w młodych zostanie na całe życie.

A jakie zajęcia nietypowe dzieci i młodzież  lubi w szkole najbardziej?

Ostatnio furorę robiły zajęcia z krawiectwa, które prowadziłem osobiście przy nieocenionym wsparciu mam i babć.

Czy taki podróżnik jak Aleksander Doba - patron szkoły - może być idolem dla dzisiejszych uczniów? Jego rejs przez Atlantyk trwał ł 167 dni. Nie wiem – czy pół roku dla dzisiejszych młodych ludzi bez dostępu do social mediów – to coś z czym daliby radę..

Patron zrobił nam psikusa i postanowił nie wrócić z afrykańskiej góry, ale już Olkowi to wybaczyłem. Był z nami, odwiedzał nas, rozmawiał z dzieciaczkami, zarażał optymizmem i skromnością. Uczył pięknie żyć, bez nadęcia pomimo rozpoznawalności i wielkich wyczynów na koncie. Teraz pod jego nieobecność pani Gabriela Doba o nas dba i pojawia się w Szkole. Tak, czy siak Patron jest i będzie wciąż żywy.

Rodzice chwalą szkołę za dużo ciekawych zajęć dodatkowych, mnóstwo konkursów czy świetne wyposażenie. Jak to udaje się osiągnąć, gdy w całej oświacie brakuje pieniędzy?

 Pochwały i dobre opinie cieszę. A jak to się udaje? Hmmm. Funkcjonujemy trochę inaczej od szkół prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego, która musi utrzymywać całą sieć szkół. My skupiamy się na jednej, a za moment na dwóch, więc może dlatego efektywność jest nieco większa.

Czy w pana szkole też brakuje nauczycieli? Macie problem z kadrą?

Z trudnościami kadrowymi jak dotychczas skutecznie sobie radzimy, chociaż ten rok był wyzwaniem, bo do nowej szkoły potrzebowaliśmy 40 nauczycieli, a na dziś zaproszenie do współpracy przyjęło 38 wyjątkowych nauczycieli.

Mamy jeszcze dwa wakaty (w kl. 0-3) więc serdecznie chętnych zapraszam. Nauczyciele z nami trwają i się bardzo starają, bo dostają przestrzeń do realizacji swoich pomysłów. Niemalże wszystkich. Tworzymy miły, zgrany kolektyw, bez podcinania gałęzi, na której siedzimy. 

Jakie najtrudniejsze wyzwanie stoi przed panem w tym nowym roku szkolnym?

Tak jak wspomniałem 4 września otwieramy kolejną szkołą, której start będę również koordynował pełniąc i tam funkcję dyrektora, więc najbliższy rok, to praca na 2 pełne etaty i wyzwanie współtworzenia przy ul. Srebrnej 11  w Gdańsku równie fajnej szkoły co ta przy ul. Rogalińskiej 17.

Czytaj więcej

Ilu nauczycieli brakuje w szkołach przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego?

Lubi pan sok z cytryny?

Tak i to bardzo. Od brzdąca chętnie po niego sięgałem. Mój ulubiony napój to lemoniada.

Pozostało 97% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nauczyciele
Profesor polonistyki „dostał” jedynkę za szkolne wypracowanie
Nauczyciele
Likwidacja HiT może uderzyć w nauczycieli. ZNP chce powrotu wiedzy o społeczeństwie
Nauczyciele
Rozmowy o pragmatyce zawodowej nauczycieli. MEN zapowiada powołanie nowego zespołu
Nauczyciele
Nauczyciele i dyrektorzy szkół odpowiedzą na pytania. Czym jest barometr TALIS?
Nauczyciele
Nie tylko Lublin - gdzie nauczyciele dostali już podwyżki?