Broniarz został zapytany o to, dlaczego Karta Nauczyciela stała się przedmiotem politycznego sporu.
- Minister zapowiedział likwidację Karty Nauczyciela, ponieważ ten pomysł jest dobrze odbierany w części środowisk politycznych. Problem polega na tym, że argumenty za tym rozwiązaniem są mało merytoryczne. Najczęściej nie dotyczą istoty tego dokumentu i zapisów tej ustawy. Politycy często nie mają czasu, żeby zapoznać się z tą ustawą, co sprawia, że nie są w stanie rzetelnie się wypowiedzieć w tej sprawie. Argument, który zwykle jest podnoszony, to fakt, że ustawa pochodzi ze stanu wojennego, a więc należy ją zlikwidować. Zwrócę jednak uwagę, że ustawa nie było pisana w Sztabie Generalnym Ludowego Wojska Polskiego - tworzyła ją ówczesna opozycja i nauczyciele. Drugi argument przeciwko Karcie Nauczyciela bazuje na bardzo niskich pobudkach. Mianowicie, nauczycielom zazdrości się rzekomego 18-godzinnego czasu pracy. A przecież nauczyciele pracują znacznie dłużej, nie tylko "pod tablicą" - wyjaśnił związkowiec.
System kapitałowy rokuje głodowe emerytury dla nauczycieli, na to nie możemy pozwolić
Prezes ZNP został także zapytany o to, czego spodziewa się po spotkaniu, z ministrem edukacji i szkolnictwa wyższego, Przemysławem Czarnkiem. Rozmowy odbędą się 26 kwietnia i mają dotyczyć kwestii emerytur dla nauczycieli.
- 26 kwietnia ma się spotkać "grupa robocza", w której będziemy mogli się zapoznać z nowymi rozwiązaniami dotyczącymi uprawnień emerytalnych nauczycieli. ZNP ma niezmienne stanowisko od lat. Uważamy, że trzeba wrócić do stanu sprzed 1998 roku, a więc momentu, gdy rząd Jerzego Buzka odebrał nam prawa emerytalne. Póki co pan minister nie przedstawił kompleksowych rozwiązań - uważa pedagog.