MEN przez długi czas jak ognia unikało tematu czasu pracy nauczycieli. Ostatnio jednak przedstawiło swoje stanowisko w tej sprawie. Znalazło się ono w tzw. teście regulacyjnym, czyli dokumencie opisującym projektowane zmiany ustawowe (chodzi o założenia do nowelizacji ustawy Karta nauczyciela).
Ministerstwo przekonuje w nim, że zamierza tak zmienić prawo, by pedagodzy byli bardziej dostępni dla uczniów oraz rodziców. Podaje też w ramach dobrych praktyk, jak ten problem został rozwiązany w krajach OECD oraz UE.
„Czas pracy nauczycieli większości krajów w Europie określa się za pomocą pensum oraz ogólnego czasu pracy. Przeciętnie minimalna liczba godzin dydaktycznych (zegarowych) w tych krajach wynosi 20 godzin tygodniowo, co znacznie odbiega od Polski, gdzie liczba ta wynosi – 14 godzin" – czytamy w dokumencie.
Czas pracy przy tablicy: 14 godzin tygodniowo u nas, 20 – średnio w UE i OECD
Ministerialni urzędnicy zwracają także uwagę na to, że w większości krajów Unii poza pensum nauczyciel ma określony także czas pracy w szkole, gdy jest dodatkowo dostępny dla uczniów lub rodziców. Problem polega na tym, że założenia do nowelizacji Karty nawet słowem nie wspominają o wydłużeniu nauczycielskiego pensum czy wprowadzeniu dodatkowego czasu pracy w szkole.
MEN proponuje jedynie wprowadzenie dzienniczków dla nauczycieli, w których będą rozliczali się ze swojej pracy.
Zapytaliśmy resort, dlaczego pomimo swoich obserwacji nie zaproponował innych rozwiązań. Nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi na to pytanie.
O wydłużeniu czasu pracy nauczycieli od kilkunastu miesięcy mówią samorządowcy, którzy przed rokiem złożyli w Sejmie swój projekt zmian w Karcie. Wszystko za sprawą coraz bardziej ciążących im wydatków na edukację. Bo choć to państwo określa, jak długo i za ile pracuje nauczyciel, to pensję płaci mu gmina.
W 2011 r. do 37 mld zł, jakie samorządy dostały na edukację w formie subwencji oświatowej, z własnej kasy na realizację tego zadania wyłożyły kolejne 21 mld zł. Ich zdaniem nauczycielskie pensum z obecnych 18 godzin lekcyjnych powinno być wydłużone do 20, a ponadto zostać uzależnione od przedmiotu, jaki wykłada pedagog.
– Czas pracy pozalekcyjnej polonisty, matematyka czy nauczyciela wf. nie jest przecież taki sam – mówi nam Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich.
Dodaje, że z perspektywy samorządów, niektóre przywileje, jakie gwarantuje pedagogom Karta, to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Także w ministerialnym dokumencie czytamy o urlopach na poratowanie zdrowia, dodatkach mieszkaniowych, zasiłkach na zagospodarowanie czy też prawie do gruntu, które na tle innych krajów UE są polską specyfiką.