Rzeczpospolita: W ubiegłym tygodniu politycy PiS skrytykowali w Sejmie projekt reformy nauki i szkolnictwa wyższego. Padły zarzuty, że jest to pomysł neoliberalny. Jakby pan skomentował te słowa?
Jarosław Gowin: Nazywanie mojego projektu neoliberalnym ma taki sam sens, jak gdybym ja określał poglądy autora tych słów jako neokomunistyczne. Nie ma sensu rozmawiać za pomocą inwektyw. Dyskusja nad ustawą trwa od dwóch lat. Wszyscy zainteresowani mieli okazję uczestniczyć w serii dziewięciu wielkich konferencji, dziesiątkach paneli. Nikt nie może powiedzieć, że jest zaskoczony treścią ustawy. To, że nie wszyscy się z nią zgadzają, traktuję jako rzecz zupełnie naturalną. Kontrowersje towarzyszą każdej wielkiej reformie systemowej.