"Zwracam się do Państwa z prośbą o objęcie specjalnym nadzorem dostępu studentów ED (w szczególności pochodzenia nigeryjskiego i arabskiego) do odczynników chemicznych stosowanych w Państwa jednostkach" - czytamy w piśmie skierowanym do pracowników UM, cytowanego przez TVN24.
ED - to English Division, czyli studia w języku angielskim, które na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu odbywa ok. 900 osób z różnych krajów.
Jak zalecają władze uczelni w piśmie skierowanym do wykładowców, szczególna uwaga powinna zostać zwrócona na studentów z krajów arabskich lub z Nigerii, którzy mają dostęp do odczynników chemicznych.
Ma to zapobiec ewentualnemu wykorzystaniu tych substancji do produkcji materiałów wybuchowych lub toksycznych.
Wymienieni studenci mają całkowity zakaz przebywania bez kontroli w pomieszczeniach, gdzie takie substancje się znajdują, a ilość niebezpiecznych odczynników ma być skrupulatnie kontrolowana. Każde zniknięcie nawet najmniejszej ilości niebezpiecznych substancji ma być natychmiast zgłoszone.
Rzeczniczka UM tłumaczyła w TVN24, że władze uczelni są świadome eskalacji "pewnego napięcia" nie tylko za granicą, ale i w Polsce, a z racji ponoszonej za studentów i ich kształcenie odpowiedzialności wszczęły specjalne procedury. Jak zaznaczyła, procedury te "będą zapewne zaostrzane".
Rzeczniczka podkreśla, że pismo zostało skierowane także do władz tych wydziałów, gdzie studia odbywają się w języku polskim, ale przyznaje, że zostało ono sformułowane niefortunnie - "momentalnie wpisało się w narrację odnośnie postaw ksenofobicznych i rasistowskich".
Zagraniczni studenci mają zostać przeproszeni na specjalnym zebraniu, na którym zostaną również wyjaśnione przyczyny wystosowania wspomnianego pisma - zapowiedziała rzeczniczka.