Reklama

Inżynier powinien być humanistą

Wiktor Piwkowski, przewodniczący Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa, dyrektor generalny przedsiębiorstwa PERI Polska

Publikacja: 20.12.2009 11:55

[b]Rz: Czy na rynku brakuje inżynierów budownictwa?[/b]

[b]Wiktor Piwkowski:[/b] Brakuje inżynierów uprawnionych do wykonywania funkcji kierownika budowy. Szacuję, że około 60 tysięcy osób.

[b]Może pan od razu skierować na budowę?[/b]

W warunkach bojowych – tak, jestem w stanie. W tej sytuacji młody człowiek, rzucony na głęboką wodę, zacznie się starać, myśleć, kombinować i jakiś procent z tych ludzi zda egzamin. Ale my mówimy o przeciętnym absolwencie politechniki. A on nie do końca jest gotowy do wykonywania zadań produkcyjnych. To wymaga doświadczenia, umiejętności postępowania z ludźmi, a nie tylko wiadomości technicznych. Każdy inżynier musi zatem przejść przez okres próby, okres praktyki. Oceniam, że młody absolwent politechniki po dwóch latach praktyki będzie gotów do wykonywania zadań. I zastrzegam nie każdy nadaje się do wykonywania ich na budowie, bo to jest zadanie podobne do dowodzenia wojskiem. Nie każdy rodzi się dowódcą.

[b]Uczelnie dobrze kształcą fachowców w tej dziedzinie?[/b]

Reklama
Reklama

Nieźle. Młodzi inżynierowie wyróżniają się pozytywnie w porównaniu ze swoimi kolegami z innych krajów. Ale ja oceniam – i takie głosy coraz częściej są kierowane od praktyków do ludzi zarządzających uczelniami – że młody absolwent politechniki jest zbyt sprofilowany na przedmioty zawodowe. Jest takim małym technokratą. Tymczasem powinno być jednocześnie humanistą. Technokrata będzie zadawał pytanie, jak coś zrobić, co do sposobu i technologii, a humanista będzie pytał, po co to robi. Na tym polega różnica. Zatem, jeżeli wypuszczamy „produkt” w postaci młodego inżyniera, to zróbmy z niego inżyniera humanistę, czyli człowieka, który rozumie, po co to robi, co robi, a nie tylko jak ma zrobić. Odnoszę wrażenie, że na uczelniach technicznych brakuje kształcenia w zakresie zarządzania, ekonomii, stosunków społecznych.

[b]Czego muszą się nauczyć, gdy chcą podjąć u pana pracę?[/b]

W przedsiębiorstwie, którym ja kieruję, mamy bardzo rozbudowany program kształcenia studentów. Młodzi ludzie uczą się z pierwszej ręki tego, co dla nich na uczelni jest niedostępne. Nasi specjaliści z dziedziny deskowań do betonu, bo tym się zajmuję, są najlepsi w kraju i mogą kształcić kadrę naukową na uczelniach w tej wąskiej specjalności. Nazywam ich „oficerami frontowymi” – są na pierwszej linii walki, na największych budowach w kraju, na najbardziej skomplikowanych obiektach. Poszukują rozwiązań i stosują je. Nie uczą się tego z książek.

[b]Jak wymusić na inżynierach konieczność samokształcenia?[/b]

Jest taki system wymuszany w służbie zdrowia: lekarze muszą zdobywać punkty. W ciągu czterech lat trzeba zdobyć 200 punktów: za udział w konferencjach, doktoraty, referaty, tłumaczenia książek, publikacje. W Stanach Zjednoczonych od inżyniera wymaga się udowodnienia samokształcenia. W Polsce od inżyniera budownictwa w ogóle się nic nie wymaga. To błąd. Może warto wzorować się na systemie opracowanym dla lekarzy?

Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Edukacja
Komisja Etyki Reklamy: Zniżki w sklepach za oceny na świadectwie to nieetyczne praktyki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama