"Dotychczasowe propozycje rządu nie dają podstaw do odwołania strajku w ramach legalnie toczącego się sporu zbiorowego. Strajk rozpocznie się od 8 kwietnia 2019 roku" - zapowiedzieli w wydanym oświadczeniu związkowcy ze Związku Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych po piątkowych rozmowach z przedstawicielami rządu.

Przeczytaj: ZNP i FZZ ogłaszają: Strajk rozpocznie się 8 kwietnia

Rozmowy rząd-nauczyciele zostały przerwane. Przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego Dorota Gardias zaproponowała - jeśli strony będą miały nowe propozycje - by w niedzielę o 18.00 podjąć ostatnią próbę porozumienia.

- Rozstawiliśmy się dzisiaj tak na sali, w której prowadziliśmy dialog, w Radzie Dialogu Społecznego z taką deklaracją, że przedstawiamy centralom związkowym propozycje i jesteśmy do ich dyspozycji - powiedział Michał Dworczyk w Polsat News. - Jesteśmy w każdej chwili gotowi stawić się. Czekamy na sygnał z Rady Dialogu Społecznego - dodał.

Dworczyk zaapelował, by nauczyciele jeszcze raz rozważyli strajk. - Jeżeli chcą kontynuować strajk, owszem, ale poza dniami kiedy odbywają się egzaminy. Dzieci nie powinny cierpieć - podkreślił. - Wierzę, że nauczyciele w poczuciu odpowiedzialności za swoich uczniów przeprowadzą egzaminy - dodał.

Propozycja, którą zaproponowała w piątek związkowcom Beata Szydło, to zwiększenie pensum nauczycielskiego z 18 do 22 lub 24 godzin i podwyżki do 8100 zł w 2023 roku. ZNP i FZZ nie przystały na te propozycje. Skrytykowała je też Solidarność.

- Jak chcemy dojść do standardów europejskich, to też patrzmy na standardy europejskie jeśli chodzi o pensum - zwrócił uwagę Dworczyk. Zauważył, że pensum nauczyciela w Polsce jest najniższe spośród wszystkich państw Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) i wynosi 564 godziny (średnia w OECD to 778 godzin). - Nie wydłużamy całego czasu pracy nauczyciela, wydłużamy tylko czas pracy "przy tablicy" - dodał.