– Nie ma jednoznacznych wyników, które wskazywałyby, że im młodsze dziecko, tym gorzej sobie radzi w szkole – stwierdziła minister Krystyna Szumilas, odnosząc się do wtorkowej publikacji „Rz".

Opisaliśmy analizy, jakie w tej sprawie przeprowadził Instytut Badań Edukacyjnych, publiczna agenda nadzorowana przez resort edukacji.

Eksperci z IBE przyjrzeli się wynikom sprawdzianu szóstoklasisty oraz egzaminu gimnazjalnego. Wyniki analizy nie pozostawiają wątpliwości. Uczniowie urodzeni w styczniu otrzymywali na egzaminach lepsze wyniki niż ich koledzy urodzeni później.

Autorzy badań piszą wprost: „wyniki analizy potwierdzają istnienie zależności między wiekiem a osiągnięciami szkolnymi".

W swojej wczorajszej wypowiedzi Szumilas zbagatelizowała to, twierdząc, że nie da się na podstawie jednego, wybiórczego badania mówić o całej populacji dzieci. I tu po raz kolejny minęła się z prawdą. IBE analizie poddało bowiem trzy roczniki uczniów. W sumie do badania wykorzystano ponad 1,2 mln wyników.

Szumilas, promując posyłanie sześciolatków do szkoły i korzyści edukacyjne, jakie z tego wynikają, sama powołuje się tylko na jedno badanie – przeprowadzone w ubiegłym roku, w którym sprawdzano umiejętności trzecioklasistów.

W ostatni piątek Sejm dyskutował nad informacją MEN o przygotowaniach szkół do przyjęcia sześciolatków. Opozycja zarzuciła resortowi, że pomija istotne informacje w tej sprawie.