Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Szkolnymi i Pedagogicznymi SA.
Czy polska szkoła rzeczywiście potrafi wyrównywać szanse dzieci, które trafiły do niej wprost z wojennej rzeczywistości? Rzeczniczka Praw Dziecka po raz kolejny zwróciła się do Ministerstwa Edukacji Narodowej z pytaniem o to, jak w praktyce realizowane są przepisy mające wspierać uczniów z Ukrainy. Chodzi nie o nowe rozwiązania, lecz o sprawdzenie, czy te już istniejące faktycznie działają.
Czytaj więcej
Jako adwokatka prowadziłam sprawy osób o preferencjach pedofilskich, które miały w domu przerobio...
Ukraińscy uczniowie w polskich szkołach. Rzeczniczka Praw Dziecka kontroluje wdrożone rozwiązania
Monika Horna-Cieślak w wystąpieniu do kierownictwa MEN podkreśla, że jej działania nie mają charakteru kontrolnego dla samej kontroli. – „W moim zainteresowaniu pozostaje bowiem dobro wszystkich dzieci, w tym także tych, które przebywają na terytorium RP w związku z trwającą wojną w Ukrainie” – napisała rzeczniczka. Jak zaznacza, to właśnie skala obecności ukraińskich uczniów w polskim systemie oświaty sprawia, że pytania o realny dostęp do wsparcia stają się dziś szczególnie istotne.
Od wybuchu wojny polskie szkoły przyjęły setki tysięcy dzieci z Ukrainy. Dla wielu z nich barierą okazał się nie tylko język, lecz także różnice programowe, doświadczenie traumy wojennej czy brak stabilności życiowej. Prawo oświatowe przewiduje w takich przypadkach cały katalog rozwiązań: dodatkowe zajęcia z języka polskiego, naukę w oddziałach przygotowawczych, możliwość zatrudnienia osoby władającej językiem kraju pochodzenia jako pomoc nauczyciela, wsparcie asystenta międzykulturowego oraz zajęcia wyrównawcze z poszczególnych przedmiotów.