Po wyborach nauczyciele zaczęli patrzeć z optymizmem w przyszłość. Choć mają świadomość, że większe zmiany w szkole są możliwe w zasadzie dopiero od września, już dziś liczą na to, że coś w szkole drgnie szybciej. Choćby poprawi się atmosfera.

No i będzie więcej pieniędzy. Premier Donald Tusk obiecuje, że prezydenckie weto do ustawy okołobudżetowej nie będzie miało wpływu na podwyżki. Od 1 stycznia pensja pedagogów pójdzie w górę o 30 proc. a nauczycieli początkujących o 33 proc. Płace wrosną także nauczycielom przedszkolnym i akademikom. Pieniądze mają trafić na ich konto później, ale z wyrównaniem od początku roku.

Czytaj więcej

3 mld zł na leczenie dzieci zamiast na TVP. Jest nowy projekt rządu

Wymiana kuratorów oświaty i zmiany w programach nauczania

To nie jedyne zmiany w nadchodzącym roku. Ministra Barbara Nowacka obiecała wymianę wszystkich kuratorów oświaty. Pracę straciła już kurator z Małopolski Barbara Nowak, którą zastąpiła Gabriela Olszowska. Ale z stanowiskiem pożegnała się też pomorska kurator oświaty Małgorzata Bielang, która np. zażądała od dyrektorów szkół pilnego wytłumaczenia się organizowanych w ich placówkach tęczowych piątków.

Czytaj więcej

Nowa małopolska kurator oświaty i nowe oczekiwania

Zmiany nastąpiły także na stanowisku szefa KO w Łodzi – z pracą pożegnał się Waldemar Flajszer. Odwołany kurator miał swoje pięć minut za sprawą wulgarnego wpisu: „K...wa, nie pracują”, którym okrasił zdjęcie protestujących samorządowców w łódzkiej PO. Tłumaczył później, że chciał napisać „kurczę”.

Kierownictwo resortu edukacji zapewnia także, że w najbliższym czasie można spodziewać się odchudzenia podstawy programowej, zmniejszenia liczby godzin religii do jednej i niewliczanie jej do średniej ocen. Na pewno będą zmiany dotyczące przedmiotu Historia i Teraźniejszość, a w szkołach podstawowych, do szóstej klasy, będzie przyroda a nie biologia i geografia – co zapowiedziała w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer.

Czytaj więcej

HiT zniknie, ale nie od razu i nie we wszystkich klasach

Czego oczekuje środowisko nauczycielskie?

Kilka dni temu wiceminister edukacji Izabela Ziętka zapytała w mediach społecznościowych nauczycieli, jakich zmian oczekiwaliby od nowego kierownictwa resortu. W odpowiedziach pedagogów czytamy, że chcieliby mniej licznych klas, więcej możliwości uczenia projektowego i odejścia od wymagań związanych z encyklopedyczną wiedzą – uczniowie nadal muszą uczyć się zbyt wielu regułek. Namawiają, by przyjrzeć się nauce drugiego języka obcego w szkole. W czasach sprzed reformy Anny Zalewskiej, dzieci uczyły się go trzy lata. Teraz tylko dwa.

Wiele odpowiedzi dotyczyło zasadności egzaminu ósmoklasisty, bo obecnie uczy się dzieci bardziej „pod egzamin”, a nie po to, by coś wiedziały, rozumiały i potrafiły zastosować w praktyce. Podobnie jak z egzaminami związanymi z awansem zawodowym nauczycieli – wielu przyznaje, że prowadząc zajęcia dostosowują je do wymagań awansu zawodowego, a nie do dzieci.

Coraz częściej pojawiają się głosy, by przywrócić zajęcia praktyczno-techniczne, by dzieci kończące szkołę posiadały pewne umiejętności przydatne w dorosłym życiu. I najlepiej, gdyby zlikwidować oceny z tego przedmiotu, by nie zniechęcały. W przypadku innych przedmiotów nauczyciele postulują, by zrewidować system oceniania.

Nie wiadomo, które z tych pomysłów nauczycieli mają szanse wejść w życie. Kierownictwo resortu obiecuje konsultacje z nauczycielami. Pytanie wiceminister jest takim pierwszym krokiem. Ale o tym, co z tych pomysłów uda się zrealizować, przekonamy się za rok.