Przemysław Czarnek krytycznie o „Szkole w Chmurze”. Mówił o „patologii”

- Nie po to odeszliśmy od nauki zdalnej, żeby teraz tę naukę zdalną umożliwiać. To jest patologia, którą trzeba ewidentnie zwalczać - ocenił minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, pytany o edukację zdalną i „Szkołę w Chmurze”.

Publikacja: 27.06.2023 00:05

- Jeśli mówimy o niestety coraz częstszym obchodzeniem obowiązku szkolnego (...) to to jest absolutn

- Jeśli mówimy o niestety coraz częstszym obchodzeniem obowiązku szkolnego (...) to to jest absolutna patologia, którą trzeba zlikwidować - stwierdził Przemysław Czarnek (na zdjęciu).

Foto: PAP/Leszek Szymański

Czarnek, który w sobotę pojawił się w studiu TV Trwam, został zapytany przez jedną z oglądających, czy „Szkoła w Chmurze” to „szkoła, która w jakiś sposób jest przyszłością”. Gość „Rozmów niedokończonych” zaznaczył na wstępie, że nie zna konkretnego przypadku, o który pytała kobieta, w domyśle ministra babcia osoby uczącej się w domu.

- Rozumiem, że pani jest babcią, to znaczy, że albo pani córka, albo pani syn podpisali pani wnukowi zgodę na to, żeby wyszedł z tej standardowej edukacji, nie uczęszczał codziennie do szkoły swojej i nie chodził na zajęcia każdego dnia, nie wstawał o godzinie 5.00-8.00 żeby iść spotkać się z kolegami w klasie, tworzyć wspólnotę, tylko żeby siedział w domu i był w tej „Szkole w chmurze”. To jest państwa prawo, ja tego prawa państwu zabierać nie będę, ale to państwo sami siebie zapytajcie, czy to jest dobrze, czy to jest źle - mówił Czarnek, zdaniem którego „jednoznaczna odpowiedź na to pytanie może być trudna”.

Minister edukacji: Blokady dla nauki zdalnej były w „lex Czarnek 2.0”

- Są osoby, które mają rozmaite trudności czy schorzenia, które powodują, że trudno jest im uczęszczać na co dzień do szkoły i dla tych osób ten rodzaj edukacji na pewno jest dobry i wskazany. I tak było przez wiele lat - to jest tak zwana edukacja domowa (...). Są tacy rodzice, którzy chcą sami brać odpowiedzialność za edukację swoich dzieci, poświęcają im uwagę każdego dnia i sami realizują podstawy programowe, a następnie dzieci te zdają egzaminy klasyfikacyjne. I to też się dzieje od wielu lat. I ta edukacja domowa, jeśli sobie rodzice tego życzą, to jest ich prawo i absolutnie zdaje również egzamin - tłumaczył minister. 

Czytaj więcej

Edukacja domowa nie musi odbywać się w domu. Można uczyć się też w podróży

Szef resortu edukacji podkreślił, że inaczej z „coraz częstszym obchodzeniem obowiązku szkolnego”. - Bo się nie wstaje rano, bo nie trzeba schodzić z łóżka do godziny 11.00, bo nie wychodzi się do szkoły, bo się ma wiele czasu wolnego, a później się gdzieś zdaje jakieś zdalne, nie daj Boże jeszcze, egzaminy klasyfikacyjne - to jest absolutna patologia - ocenił.

Czarnek wyjaśniał, że w tzw. ustawie lex Czarnek 2.0 były „blokady” dotyczące tego rodzaju nauki. - Niestety, zostało to zawetowane. Wprowadziłem rozporządzeniem pewne utrudnienia i będę je wprowadzał, dlatego, że co innego - raz jeszcze powtarzam - edukacja domowa, za którą ponoszą odpowiedzialność rodzice - jeśli chcą, to bardzo proszę - a co innego typowe niestety dla wielu licealistów (...) wyjście z systemu edukacyjnego i tak naprawdę przebywanie już poza wspólnotą, poza szkołą, poza tym systemem edukacyjnym, czyli trwanie w czymś, co przecież przez państwa wszystkich było krytykowane słusznie w nauce zdalnej - wyjaśniał.

Minister Czarnek o nauce zdalnej: Niestety, to zjawisko rośnie

- Nie po to odeszliśmy od nauki zdalnej, żeby teraz tę naukę zdalną umożliwiać. To jest patologia, którą trzeba ewidentnie zwalczać - podkreślił minister, ubolewając, że „to zjawisko rośnie”. - Gdyby nie weto wówczas w grudniu, to ono by nie rosło - powtórzył.

Czytaj więcej

PiS nie zmienił polskiej szkoły. Jest chyba nawet gorzej niż było

Polityk PiS krytycznie odniósł się również do samej edukacji domowej, przyznając, że rodzice mają prawo do takiego wyboru. - Uważam, że dziecko powinno być w środowisku szerszym, bo wtedy ma lepsze możliwości przygotowania się do życia już dorosłego - stwierdził, zwracając uwagę, że szanuje rodziców, którzy się na to zdecydowali. - Mam nawet wśród przyjaciół tych, którzy prowadzą edukację domową, klasyczną. To jest ich prawo - dodał.

- Natomiast (...) znam takie przypadki, gdzie rodzice nie interesują się swoimi dziećmi - a to jest coraz częstszy przypadek, niestety; marginalny, ale coraz częstszy. I taki licealista przychodzi, mówi: „Tato, podpisz mi zgodę, żebym nie chodził do szkoły, tylko mógł się uczyć tutaj na komputerze, a tam jakoś egzamin klasyfikacyjny zdam, jakoś maturę zdam”. Do szkoły nie chodzi, nie wstaje na czas, nie ma tego rytmu codziennego, nie ma obowiązku codziennego. Czy to jest dobre? Ja uważam, że skandalicznie złe - podsumował Przemysław Czarnek.

„Szkołę w Chmurze”, według niedawnej deklaracji dyrektorki Barbary Jędrusik, ukończyło w czerwcu ponad 19 tys. uczniów w sześciu placówkach – podstawówkach i liceum. Na początku roku szkolnego było to 10 tys.

Czarnek, który w sobotę pojawił się w studiu TV Trwam, został zapytany przez jedną z oglądających, czy „Szkoła w Chmurze” to „szkoła, która w jakiś sposób jest przyszłością”. Gość „Rozmów niedokończonych” zaznaczył na wstępie, że nie zna konkretnego przypadku, o który pytała kobieta, w domyśle ministra babcia osoby uczącej się w domu.

- Rozumiem, że pani jest babcią, to znaczy, że albo pani córka, albo pani syn podpisali pani wnukowi zgodę na to, żeby wyszedł z tej standardowej edukacji, nie uczęszczał codziennie do szkoły swojej i nie chodził na zajęcia każdego dnia, nie wstawał o godzinie 5.00-8.00 żeby iść spotkać się z kolegami w klasie, tworzyć wspólnotę, tylko żeby siedział w domu i był w tej „Szkole w chmurze”. To jest państwa prawo, ja tego prawa państwu zabierać nie będę, ale to państwo sami siebie zapytajcie, czy to jest dobrze, czy to jest źle - mówił Czarnek, zdaniem którego „jednoznaczna odpowiedź na to pytanie może być trudna”.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Oświata
Szef IBE: Polska szkoła choruje nie na testozę, ale na ocenozę
Oświata
Uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska Damą Orderu Uśmiechu
Oświata
Warszawa za religię w szkole płaci aż 63 mln zł. Jak jest w innych miastach?
Oświata
Sądowe kłopoty Barbary Nowak. Prokuratura wszczyna postępowanie, ZNP wytacza proces
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Oświata
100 dni rządu. Barbara Nowacka próbuje wypełniać swoje obietnice