W sprawie "Willi plus" poprosimy o rozsądniejsze tłumaczenia

W sytuacji, gdy szkoły są w tak głębokiej zapaści, nierozsądne wydawanie pieniędzy nie powinno w ogóle mieć miejsca. Ani teraz, ani w przeszłości, ani w kolejnych latach.

Publikacja: 03.02.2023 20:40

Przemysław Czarnek od dwóch dni próbuje wytłumaczyć dotację dla zaprzyjaźnionych fundacji

Przemysław Czarnek od dwóch dni próbuje wytłumaczyć dotację dla zaprzyjaźnionych fundacji

Foto: Fotorzepa/ Jakub Czermiński

Ministerstwo Edukacji i Nauki przekazało 40 mln zł 42 organizacjom blisko związanych z obecną władzą. Wiele z tych środków zostało przeznaczonych na zakup nieruchomości, które w stosunkowo krótkim czasie mogą zostać spieniężone. Tą sprawą od kilku dni żyje cała Polska.

Minister Przemysław Czarnek dzielnie stara się odpierać te zarzuty mówiąc, że PO też tak robiła. „Cały nasz program na jeden zameczek dla jednej fundacji. Platforma Obywatelska w 2014 r. bez umowy, bez jakiegokolwiek uzasadnienia i bez zobowiązania tej fundacji do jakiegokolwiek działania. Jest różnica?” – tłumaczył w piątek rano w Polskim Radiu 24.

Czyli, jak rozumiem, minister Czarnek uważa, że PiS mógł rozdawać dotacje według sobie znanego klucza i bez konkretnego uzasadnienia tylko dlatego, że jak tłumaczy… robili to także ich poprzednicy.

Hmmm, wydaje mi się jednak, że w tej sprawie mówimy o pieniądzach publicznych a nie prywatnym widzimisię tej czy innej partii politycznej. Mówimy o pieniądzach na edukację, na wsparcie dzieci, na zapewnienie im jak najlepszych warunków do nauki i rozwoju. Chyba zasady ich dzielenia powinny być inne.

40 mln zł to spora suma. W 2022 r. subwencja oświatowa na jednego ucznia wynosiła 6118 zł, w tym roku wzrosła do 6947 zł. To zbyt mało (nawet ze wsparciem samorządów), by zapewnić dzieciom naukę na wysokim poziomie, nowoczesne programy nauczania, dobre podręczniki i pomoce edukacyjne. tablety i laptopy (nie tylko dla klas IV), papier do ksero, mydło czy papier toaletowy. Za mało, by zatrudnić najlepszych, kreatywnych nauczycieli, bo wielu z nich już dawno znaleźli dla siebie miejsce poza systemem edukacji.

Minister tłumaczy, że pieniądze trafiły m.in. do organizacji, która chce udzielać korepetycji dzieciom. A ja bym wolała, żeby dzieci uczyły się w szkole a nie popołudniami na wyrównawczych zajęciach. Kosztem swojego czasu wolnego, wypoczynku i rozwoju swoich zainteresowań.

Wolałabym, żeby dziecko mogło zostawić książki w szkolnej szafce (w wielu placówkach wciąż ich nie ma) nosiło w plecaku tylko tablet a nie zakładało na plecy po 5-7 kg i ryzykowało schorzeniami kręgosłupa.

Wolałabym, by można było sensownie wesprzeć system pomocy pedagogiczno – psychologicznej, bo, przypominam, od 2020 r. liczba prób samobójczych wzrosła przecież o 150 proc.

Nie interesują mnie prywatne poglądy pana ministra. Nie chcę wiedzieć, co myśli o „lewakach” czy „prawakach”. Przypominam, że by dziecko mogło skorzystać z zajęć prowadzonych przez organizacje pozarządowe, muszą na to wyrazić zgodę rodzice – i to właśnie oni decydują, na jakie zajęcia prowadzone przez ngo-sy będą chodziły ich dzieci. I mogą chcieć, by to były bardziej „lewackie” niż „prawackie” zajęcia,

To są pieniądze, które powinny trafić na edukację naszych dzieci, na poprawę sytuacji w szkołach i reformę systemu szkolnictwa. A nie na wille czy inne, skądinąd atrakcyjne, nieruchomości.

Czytaj więcej

Dziemianowicz-Bąk: edukacja będzie jednym z kluczowych tematów kampanii wyborczej
Oświata
Warszawa za religię w szkole płaci aż 63 mln zł. Jak jest w innych miastach?
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Oświata
Sądowe kłopoty Barbary Nowak. Prokuratura wszczyna postępowanie, ZNP wytacza proces
Oświata
100 dni rządu. Barbara Nowacka próbuje wypełniać swoje obietnice
Oświata
Dyrektorzy szkół nie zawsze z konkursu. Resort edukacji chce zmienić przepisy
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Oświata
Nauczyciele krytycznie o odchudzaniu podstawy programowej