Miguel Castillo jest ojcem trójki dzieci i dziadkiem dla sześciorga wnucząt. Przez lata pracował jako notariusz. Wiele lat po przejściu na emeryturę, postanowił rozpocząć studia na Uniwersytecie w Walencji. Teraz w ramach programu Erasmus trafi na semestr nauki do Werony.
- To była typowa emerytura - powiedział w wywiadzie dla wychodzącej w Walencji gazety "Las Provincias". - Opiekowałem się wnukami, chodziłem na spacery, grałem w golfa, ale nie robiłem zbyt dużo - ocenił.
W wieku 75 lat doznał zawału serca, po którym wszczepiono mu poczwórny bypass. - W trakcie rekonwalescencji powiedziałem sobie, że chciałbym zrobić coś więcej, poza klasycznym drzemaniem - opowiadał.
Zapisał się więc na studia pierwszego stopnia z historii współczesnej. Każdego dnia uczęszcza na zajęcia z dwudziestokilkulatkami. Ostatnio dowiedział się, że jego aplikacja do programu studenckiej wymiany Erasmus została zaakceptowana, co oznacza, że spędzi najbliższy semestr na uczelni w innym zakątku Europy.
- Zdecydowałem się na Weronę we Włoszech, ponieważ byłem tam 42 lata temu, gdy przyjechałem obejrzeć występ Marii Callas - powiedział dziadek, który jest fanem opery.
Na pytanie, czy jak klasyczny student z Erasmusa będzie mieszkał w akademiku, zdradził, że jednak się na to nie zdecydował. - Moja żona jedzie ze mną. Zostaniemy w hotelu przez jakiś czas, a potem wynajmiemy jakieś mieszkanie - wyjaśniał. - Moja żona mówi, ze niespecjalnie nas widzi na imprezie typu pidżama party - dodał.
Miguel Castillo powiedział także, że bardzo dobrze żyje mu się z innymi, młodszymi studentami. Część z nich stała się jego przyjaciółmi - teraz chce zainspirować innych starszych ludzi, że wiek nie musi być ograniczeniem. - Nie zamykajcie się w domu. Otwórzcie się na świat, ponieważ możemy wnieść tak wiele i sami możemy wiele zyskać w społeczeństwie - powiedział.