Cztery zawiadomienia do prokuratury i 91 unieważnień egzaminów z powodu posiadania telefonu komórkowego lub innego urządzenia elektronicznego – to tegoroczny bilans egzaminów maturalnych. Z danych przekazanych „Rzeczpospolitej” przez Centralną Komisję Egzaminacyjną wynika, że liczba przyłapanych na ściąganiu w ostatnich latach rośnie lawinowo.  

Reklama
Reklama

– Każde z tych zawiadomień obejmowało egzamin z kilku przedmiotów, przeprowadzany w kolejnych dniach – doprecyzowuje prof. Rafał Zakrzewski, szef CKE. – Zgłoszenie zostało przyjęte przez odpowiednie służby, ale nie wiem na jakim etapie jest obecnie to postępowanie – dodaje.

CKE kieruje sprawy do prokuratury, a prokuratura je umarza

Komisja co roku podczas egzaminu maturalnego z każdego przedmiotu codziennie na bieżąco monitoruje media społecznościowe, gromadzi materiały dowodowe, które następnie składa jako część doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa. 

Liczymy na to, że w końcu uda się namierzyć osoby, które publikują zdjęcia arkuszy w internecie po rozpoczęciu egzaminu, oraz poddać ich działania postępowaniu sądowemu

prof. Rafał Zakrzewski, szef CKE

Chodzi głównie o ludzi związanych z kontem na portalu X ukrywających się pod nikiem Hrabonzcz Maiowy, który najwcześniej ze wszystkich w sieci publikuje maturalne arkusze. I który w swoich wpisach jawnie kpi z CKE. „Dobra złapałem wszystkie, a CKE mnie jeszcze nie” – napisał, wrzucając poszczególne strony z arkusza z języka angielskiego na poziomie podstawowym.

Choć CKE ma nadzieję, że uda się wytropić Hrabonzcza, do tej pory działania te nie przynosiły większych rezultatów. Na początku maja w podcaście „Szkoła na nowo” wicedyrektor CKE Krzysztof Obrębski poinformował nas, że wszystkie dotychczasowe postępowania w sprawie maturalnych przecieków zostały przez prokuraturę umorzone. 

Prof. Zakrzewski podkreśla, że w tym roku nie doszło na szczęście do wycieku arkuszy jeszcze przed rozpoczęciem egzaminu. – To z uwagi na działania, które już wcześniej podjęło CKE m.in. poprzez umieszczanie nadajników w losowo wybranych paczkach przekazywanych do szkół – podkreśla Zakrzewski.

Pierwsze zdjęcia pojawiły się w sieci już kilka minut po rozpoczęciu egzaminu – przykładowo arkusz z biologii na poziomie rozszerzonym był dostępny już osiem minut po rozpoczęciu egzaminu, z języka angielskiego zaledwie w pięć, a z języka polskiego o 9.18

Maturzyści ryzykują i przynoszą na egzaminy telefon komórkowy

Coraz większym problemem jest natomiast to, że zdający – mimo zakazu – przynoszą na egzamin telefony komórkowe i inne urządzenia elektroniczne. W tym roku z tego powodu unieważniono aż 91 egzaminów. Dla porównania w ubiegłym roku były to 72 unieważnienia, w 2024 r. – 53, w 2023 r. – 48, w 2022 r. – 48, w 2021 r. – 44, w 2020 r. – 42, w 2019 r. – 45, w 2018 r. – 51. Jak wyjaśnia Rafał Zakrzewski, było to nie tylko korzystanie z niego w sali egzaminacyjnej, ale dyskwalifikujące jest już samo wniesienie takiego urządzenia do sali. W przypadku przedmiotów obowiązkowych unieważnienie takie skutkuje automatycznie niezdaniem egzaminu w danym roku i koniecznością przystąpienia do niego ponownie w roku kolejnym.

Czytaj więcej

Joanna Ćwiek-Świdecka: Polska szkoła ma problem z maturą. Internet go obnażył

Wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, żeby zapobiegać takim sytuacjom potrzebne są rozwiązania systemowe. – To jest pieśń na razie przyszłości, ale będą musiały być centra egzaminacyjne, w których nie ma dostępu do internetu – mówiła na początku maja w radiu RMF wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer. Dziś rzeczniczka resortu edukacji Ewelina Gorczyca komentuje sprawę dość enigmatycznie: „W długofalowej perspektywie rozważane są różne scenariusze związane z rozwojem technologii” – odpowiedziała na pytania zadane przez „Rzeczpospolitą”. I wskazała, że jednak w opinii resortu są to kwestie marginalne: „Fakt, że publikacja zadań po rozpoczęciu egzaminu ma zazwyczaj jedno źródło, pokazuje, że nie jest to działanie powszechne. To wyjątek, który, ze względu na łatwość rozpowszechniania w dobie współczesnych technologii, może budować negatywny obraz egzaminów”.

Jak rozwiązać problem ściągania na maturach?

CKE zapewnia nas jednak, że zastanawia się, jak zapobiegać takim sytuacjom w przyszłości. 

– Znane są nam rozwiązania stosowane m.in. w Chinach, Indiach, o których pisze się w prasie, tj. m.in. wyłączanie sieci internetowej, stosowanie „zagłuszaczy”, sprawdzanie każdego zdającego pod kątem wnoszenia do sali urządzeń telekomunikacyjnych, nadzorowanie przebiegu egzaminu z wykorzystaniem kamer oraz dronów, przeprowadzanie egzaminów w odrębnych centrach egzaminacyjnych. Każde takie rozwiązanie analizujemy, jednak wdrożenie ich nie jest proste – tłumaczy szef CKE. Prof. Zakrzewski zapewnia jednak, że nie ma pomysłu, by nakazywać nauczycielom, by rewidowali zdających, ale też zaznacza, że jakiś pomysł już w CKE mają, choć nie chce o nim mówić, zanim nie uda się uzyskać środków na jego wdrożenie. – Są pilniejsze potrzeby budżetowe – podsumowuje Zakrzewski.