Reklama

Zapracowany i zestresowany jak przedszkolak

Napięty plan zajęć i mało czasu na wypoczynek – z tym borykają się już nawet małe dzieci.

Aktualizacja: 28.01.2019 11:54 Publikacja: 27.01.2019 17:54

Zapracowany i zestresowany jak przedszkolak

Foto: Adobe Stock

40 proc. rodziców martwi się o to, że ich dziecko jest zestresowane i znajduje się pod presją, a co piąty przyznaje, że ich pociecha ma zbyt mało czasu na wyciszenie – wynika z badań wykonanych na zlecenie firmy Turner, nadawcy kanału dziecięcego Boomerang, które poznała „Rzeczpospolita".

Czytaj także: Dziecko nie może być zapracowane jak górnik  

O to, jak dzieci mają zagospodarowany czas, zapytano ponad pół tysiąca rodziców dzieci w wieku 4–7 lat ze szkół lub przedszkoli z pięciu dużych miast (Warszawy, Krakowa, Łodzi, Wrocławia i Poznania). Wnioski są alarmujące: nawet maluchy są już zapracowane.

Jakie są główne wnioski z sondażu? Kilkulatkom serwuje się bogaty pakiet dodatkowych zajęć, które w założeniu mają je rozwijać. I tak ponad połowa rodziców twierdzi, że ich dzieci mają w tygodniu od 4 do 7 godz. dodatkowych zajęć, aktywności i spotkań z rówieśnikami, a co ósmy rodzic wskazuje, że takie nadprogramowe zobowiązania pochłaniają 8–10 godz. tygodniowo.

Niemal jedna czwarta dzieci ma w tygodniu ponad 5 godz. tzw. play dates, czyli umówionych spotkań poświęconych na wspólną zabawę. Nie licząc odrabiania lekcji i domowych obowiązków, które pochłaniają kilkulatkom łącznie do 4,5 godz. w tygodniu (na taki wymiar czasu wskazuje część rodziców). Zajęcia sportowe, językowe, artystyczne mają zwiększyć szanse dzieci w ich dorosłym życiu. Jednak sami rodzice przyznają, że nawał obowiązków może być dla ich pociech nadmiernym obciążeniem – martwią się o to, że ich dziecko jest pod presją.

Reklama
Reklama

– To absolutna prawda. Wyścig szczurów ma się coraz lepiej i przenosi się do coraz młodszych grup dzieci. Dotyczy już nie tylko uczniów kończących np. liceum. Także od dzieci przedszkolnych oczekuje się lepszych osiągnięć, niż mają ich rówieśnicy – komentuje dr Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięcy.

Profesor Mariusz Jędrzejko, pedagog, zauważa: – Część rodziców jest nadambitna i chce stworzyć ze swoich dzieci Arystotelesów i Britney Spears, czym wyrządza im krzywdę, ponieważ rozwój dziecka musi się odbywać zgodnie z jego naturą, a nie z oczekiwaniami rodziców.

Doktor Izabela Krauze, psycholog, przyznaje, że coraz więcej małych dzieci ma problemy emocjonalne, na co wpływa również nadmierne korzystanie przez nie z nowoczesnych technologii. – Już np. czterolatki mają w ręku smartfon czy tablet. Coraz więcej dzieci ma cechy tzw. słabego układu nerwowego. Są rozdrażnione, zdekoncentrowane. Eksperci radzą rodzicom złoty środek: dostosowanie ilości zajęć do możliwości emocjonalnych i predyspozycji kilkulatka – w przeciwnym razie u dzieci powstaną warunki sprzyjające w dorosłym życiu reakcjom depresyjnym.

Edukacja
Zrobili test „tajemniczego klienta" na polskich uczelniach. Większość oblała
Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Edukacja
Komisja Etyki Reklamy: Zniżki w sklepach za oceny na świadectwie to nieetyczne praktyki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama