Czwartkowe negocjacje ani o krok nie przybliżyły rozwiązania sporu ze strajkującymi. – Byliśmy przekonani, że świątecznemu nastrojowi będzie towarzyszyła jakaś refleksja. Ale tak się nie stało – mówił po zakończeniu negocjacji Sławomir Wittkowicz z Forum Związków Zawodowych.
Związkowcy poinformowali, że na czas świąt strajk nie zostanie zawieszony.
- Piłka leży po stronie rządu. Podzielam opinię pana premiera Millera, że to rząd jest gestorem finansów i to rząd może próbować ten konflikt zlikwidować. Dzisiaj postawa premier Szydło wskazuje, ze rządowi zależało na konfrontacji, a nie na łagodzeniu konfliktu - ocenił wieczorem Sławomir Broniarz w Polsat News.
- Strajk nie może mieć charakteru politycznego. Mówimy o kwestiach płacowych, ale to czubek góry lodowej, bo podstawa programowa jest zła. Dziecko spędza łącznie w szkole i nad lekcjami w domu więcej czasu niż jego rodzice w pracy - przekonywał szef ZNP.
Broniarz zadeklarował, że weźmie udział w "okrągłym stole", zapowiedzianym przez premiera Mateusza Morawieckiego na 26 kwietnia. - Nie odmawiamy rozmów - stwierdził. - Ale wydaje mi się, że ta formuła Stadionu Narodowego budzi wiele emocji. Podzielam opinię pana Millera, że jest Rada Dialogu Społecznego, to jest fantastyczne miejsce. To jest organ umocowany ustawowo - zauważył.
Szef ZNP zadeklarował, że związkowcy "zaraz po świętach" będą rozmawiać na temat ewentualnego zawieszenia strajku na czas matur. - To wystarczająco dużo czasu, żeby ewentualnie podjęte decyzje zostały wprowadzone w życie - dodał Broniarz, którego zdaniem są "trzy propozycje różnych scenariuszy" dalszych losów protestu nauczycieli. - Jeden z nich zakłada zawieszenie strajku, drugi to strajk rotacyjny polegający na tym, że w różnych interwałach czasowych różne okręgi będą strajkować. Trzecia opcja to utrzymanie status quo - tłumaczył.