Reklama

Nauczycielska gra o podwyżki

Negocjacje płacowe z MEN rozpoczną się tuż przed maturami. A więc w środku kampanii prezydenckiej.

Aktualizacja: 23.01.2015 07:32 Publikacja: 23.01.2015 00:00

Kierowany przez Sławomira Broniarza Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się podwyżek

Kierowany przez Sławomira Broniarza Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się podwyżek

Foto: PAP/Marcin Obara

Na początku marca Ministerstwo Edukacji i Związek Nauczycielstwa Polskiego będą rozmawiać na temat wynagrodzeń dla nauczycieli – takim lakonicznym komunikatem podsumowano wczorajsze spotkanie obu stron. – ZNP nie chciał dziś rozmawiać na temat podwyżek – dodała na konferencji minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska.

Z naszych informacji wynika, że marcowy termin zaproponowała strona związkowa. Nasi rozmówcy nie mają wątpliwości, że to element politycznej rozgrywki, który zaplanował oświatowy związek. – Termin został starannie wybrany przez działaczy. Wiosną czeka nas kampania prezydencka, zaraz potem wybory parlamentarne, to także dość wrażliwy okres dla systemu oświaty ze względu na terminy egzaminów, np. matur – mówi „Rzeczpospolitej" Marek Olszewski, współprzewodniczący Zespołu ds. Edukacji, Kultury i Sportu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

ZNP znany jest zaś z tego, że w rozmowach z rządem chętnie sięga po argument manifestacji, protestów czy nawet strajku nauczycieli. W tym okresie takie narzędzia mogą się okazać wyjątkowo skuteczne. Wiceprezes ZNP Grzegorz Gruchlik przekonuje, że postulaty płacowe pojawiły się już w listopadzie podczas krajowego zjazdu delegatów związku i dlatego termin negocjacji jest zupełnie naturalny.

Czego domaga się związek? Przede wszystkim tego, aby średnie wynagrodzenie nauczycieli, które według ZNP wynosi obecnie 3661 zł, wzrosło przynajmniej do poziomu przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce w grudniu 2014 r., czyli 4004 zł. Nauczycielskie podwyżki miałyby wejść w życie od 1 stycznia 2016 r., i to kolejny postulat ZNP, aby pensje pedagogów rosły od stycznia, a nie od września, jak było ostatnio. Związkowcy chcą także, aby rząd regulował poziom wynagrodzenia zasadniczego, a nie średniego.

To o tyle istotne, że nauczycielska pensja składa się z dwóch części – zasadniczej oraz uzależnionych od niej dodatków. Im wyższa pensja zasadnicza, tym wyższe dodatki, a tym samym całe wynagrodzenie. Zdaniem ekspertów rząd powinien rozpocząć negocjacje płacowe z nauczycielami pod warunkiem, że zgodzą się na radykalne zmiany dotyczące pragmatyki ich zawodu, czyli de facto zmian w Karcie nauczyciela. – To nie może być dyskusja o tym, czy pensje wszystkich wzrosną o 5 czy 10 proc., potrzebna jest przebudowa systemu wynagradzania i oceny pracy nauczycieli tak, aby ich pensja zależała od jakości ich pracy i premiowała najlepszych – mówi dr Jerzy Lackowski, były wieloletni małopolski kurator oświaty.

Dodaje, że dzięki takiemu podejściu rząd przekonałby do swoich propozycji rzetelnie pracujących pedagogów, którzy mieliby perspektywę realnego wzrostu płac. – Podnoszenie wynagrodzeń wszystkim po kilka, kilkanaście procent kończy się tym, że po dwóch latach znów są niezadowoleni – zaznacza były kurator.

Reklama
Reklama

Z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie. Nauczycielskie pensje rosły nieprzerwanie od 2008 do 2012 r., w czasie gdy pensje innych grup zawodowych z tzw. budżetówki były zamrożone. W tym okresie wynagrodzenie pedagogów wzrosło średnio o 50 proc. Po dwóch latach związki przekonują, że tamte podwyżki jedynie zrównały dysproporcje płacowe pomiędzy nauczycielami i innymi grupami zawodowymi, bo pedagogiczne pensje nie rosły od 2003 r.

Błędem ówczesnego premiera Donalda Tuska było to, że decydując się na podniesienie nauczycielskich płac, nie wprowadził żadnych zmian w systemie pracy nauczycieli. Gdy w 2013 r. ówczesna szefowa MEN Krystyna Szumilas zaproponowała zmiany w Karcie nauczycieli po szeregu spotkań i negocjacji m.in. z ZNP, związek zagroził strajkiem, tłumacząc, że rozmowy, w których brał udział, nie miały charakteru uzgodnień.

Edukacja
Zrobili test „tajemniczego klienta" na polskich uczelniach. Większość oblała
Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Edukacja
Komisja Etyki Reklamy: Zniżki w sklepach za oceny na świadectwie to nieetyczne praktyki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama