Prof. Małecki: otwarcie się na studentów medycyny z Ukrainy to także zobowiązanie o charakterze moralnym

Jestem dumny z tego, że UJCM stanął na wysokości zadania wykazując się empatią i zrozumieniem oraz podejmując wysiłek organizacyjny i finansowy przyjęcia tych młodych ludzi na studia medyczne – podkreśla prof. Maciej Małecki, dziekan Wydziału Lekarskiego UJCM

Publikacja: 23.11.2022 12:36

Na Uniwersytecie Jagiellońskim pierwsze zapytania o miejsca od studentów z Ukrainy były na przełomie

Na Uniwersytecie Jagiellońskim pierwsze zapytania o miejsca od studentów z Ukrainy były na przełomie marca i kwietnia

Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

Szanowna Redakcjo,

z zainteresowaniem przeczytałem opublikowany w dniu 18 listopada w Rzeczpospolitej tekst dotyczący podejmowania nauki w Polsce przez studentów medycyny z Ukrainy uciekających do naszego kraju przed wojną, będącą wynikiem rosyjskiej agresji. Temat ten jest mi bliski ze względu na fakt, że będąc dziekanem Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, uczelni, która przyjęła znaczącą liczbę studentów ukraińskich na studia medyczne, mam osobiste doświadczenie z udziału w tym procesie. Wydaje mi się też, że niektóre informacje wymagają doprecyzowania i uzupełnienia.

Uniwersytet Jagielloński otrzymał pierwsze zapytania dotyczące możliwości kontynuacji studiów medycznych w Polsce na przełomie lutego i marca 2022 roku wraz z pojawieniem się fali uchodźców z Ukrainy. Uczelnia podjęła decyzję o rekrutacji do kontynuowania nauczania na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym w oparciu o tak zwaną „specustawę” (Ustawy z dnia 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa). W sumie w kwietniu 2022 zakwalifikowano około 20 osób do takiej kontynuacji, nie nadając im jeszcze na ówczesnym etapie statusu studenta naszej uczelni. Na tyle ocenialiśmy nasze możliwości organizacyjne i finansowe.

Warto przypomnieć, że równocześnie uczelnia przyjęła także grupę polskich studentów, którzy uprzednio studiowali na studiach niestacjonarnych w języku angielskim na Ukrainie. Studentom ukraińskim stworzyliśmy specjalny program przygotowawczy, który obejmował 2 kursy języka polskiego, ogólnego i medycznego, udział w zajęciach akademickich w języku polskim, praktykę wakacyjną w Szpitalu Uniwersyteckim, a także zabezpieczenie dla chętnych miejsc w akademiku. Podczas, gdy wiosną tego roku większość z tych młodych ludzi nie mówiła wcale lub jedynie bardzo słabo w języku polskim, wszyscy oni po okresie kilku miesięcy osiągnęli poziom B2 lub minimum B1, co stworzyło realną podstawę do podjęcia przez nich studiów w języku polskim. Okres ten wykorzystali także na adaptację do życia w nowym otoczeniu.

Czytaj więcej

Student medycyny z Ukrainy woli uczyć się w swoim kraju niż w Polsce

Z końcem sierpnia rozpoczęła się rekrutacja, do której przystąpili zarówno uczestnicy programu jak i osoby, które dotarły do Krakowa w późniejszym terminie. W sumie oba kierunki przyjęto prawie 40 osób, w zdecydowanej większości kobiety. Obecnie studiują oni w programie w języku polskim. Trudno jeszcze w pełni ocenić, na ile dają sobie oni radę na naszej uczelni, jednak pierwsze sygnały, które otrzymuję, wskazują na ich olbrzymią motywację oraz generalnie pozytywne wyniki pierwszych zaliczeń i egzaminów.

Udział w opisanym procesie był zarówno dla mnie osobiście, kadry dydaktycznej oraz pracowników administracji ważnym nie tylko zawodowym, ale także życiowym doświadczeniem. Mieliśmy okazję wysłuchać bezpośrednich relacji tych młodych ludzi, często uciekających dosłownie spod bomb spadających na ukraińskie miasta - Charków, Odessę, Zaporoże. Osobiście jestem dumny z tego, że UJCM stanął na wysokości zadania wykazując się empatią i zrozumieniem oraz podejmując wysiłek organizacyjny i finansowy przyjęcia tych młodych ludzi na studia medyczne. Nie byłoby to możliwe bez jednoznacznego wsparcia tego procesu przez władze rektorskie. W mojej ocenie zainteresowanie kontynuacją nauczania medycyny w naszym kraju było i jest duże. Bariery w szerszym dostępie do polskich uczelni medycznych występują po stronie ukraińskiej, w tym samych kandydatów, ale olbrzymie znaczenie miała i ma atmosfera oraz lokalne podejście do tego procesu w poszczególnych szkołach medycznych. Jeżeli chodzi o kandydatów, to warto podkreślić barierę językową oraz, w szczególności w przypadku mężczyzn, brak możliwości przekroczenia granicy ze względu na regulacje wojenne dotyczące wyjazdów z Ukrainy. Warto podkreślić, że powinno się odróżniać rekrutacje nowych kandydatów na pierwszy rok studiów, czy to w języku polskim czy w języku angielskim, od kontynuacji nauczania w ramach ustawy obejmujących osoby uciekające przed wojną. O ile kryteria rekrutacyjne stanowiły w sposób oczywisty barierę dla nowych kandydatów, to w mojej ocenie decyzja o liczbie dopuszczonych do kontynuowania nauki w języku polskim generalnie zależała od lokalnych decyzji poszczególnych uczelni. Jednocześnie z mojego doświadczenia wynika, że utrata jednego roku studiów, wynikająca z różnic programowych była w pełni dla studentów zrozumiała i nie była w żaden sposób kontestowana.

Bariery w szerszym dostępie do polskich uczelni medycznych występują po stronie ukraińskiej, w tym samych kandydatów, ale olbrzymie znaczenie miała i ma atmosfera oraz lokalne podejście do tego procesu w poszczególnych szkołach medycznych.

Prof. Maciej Małecki

Mam pełną świadomość złożoności problemu wynikającej między innymi ze zjawiska migracji i utraty, przynajmniej czasowej, młodych zdolnych ludzi przez ich kraj ojczysty, Ukrainę. Musimy jednak mieć świadomość tego, że ich dawne życie, ich dom legły w gruzach, czasem w dosłownym rozumieniu tego słowa. W szczególności dotyczy to studentów ze wschodniej Ukrainy. Do naszego kraju większości przemieścili się razem ze swoimi rodzinami lub dołączyli do wcześniej mieszkających w Polsce życiowych partnerów, wielu ma polskie korzenie. Nasz kraj, Kraków i inne miasta, stały się dla nich nowym domem. Uważam że umożliwiając im kontynuację nauczania w Polsce podjęliśmy jednocześnie na siebie jako kraj zobowiązania, także o charakterze moralnym. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby w przyszłości powstać miała taka sytuacja, która ze względów prawnych bądź też ekonomicznych uniemożliwi im dalsze studiowanie w Polsce. Mam tu choćby na myśli kwestię odpłatności za studia, która jak się wydaje – choć nie jest to sprawa do końca jasna - w świetle obecnych przepisów, jest jedynie czasowo zawieszona. W spotkaniach z tymi studentami podkreślałem, że optymalnym scenariuszem, byłoby ukończenie w Polsce studiów i powrót do demokratycznej, wolnej, europejskiej Ukrainy. Mam jednak świadomość tego, że życie pisze swoje scenariusze i wielu swoją przyszłość wiążę z naszym krajem. Uważam, że powinniśmy ten fakt uszanować i zaakceptować. Tym bardziej, że mimo naszych rekomendacji, aby nie zrywać formalnych związków z uczelniami ukraińskimi, niektórzy utracili status studenta w swojej ojczyźnie.

Kończąc chciałbym podkreślić, że przyjęcie studentów uchodźców z Ukrainy nie wpłynęło w żaden sposób liczbę polskich studentów przyjętych na Wydział Lekarski w UJCM na rok akademicki 2022/2023.

Z poważaniem,

Prof. Maciej Małecki

Dziekan Wydziału Lekarskiego UJCM

Szanowna Redakcjo,

z zainteresowaniem przeczytałem opublikowany w dniu 18 listopada w Rzeczpospolitej tekst dotyczący podejmowania nauki w Polsce przez studentów medycyny z Ukrainy uciekających do naszego kraju przed wojną, będącą wynikiem rosyjskiej agresji. Temat ten jest mi bliski ze względu na fakt, że będąc dziekanem Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, uczelni, która przyjęła znaczącą liczbę studentów ukraińskich na studia medyczne, mam osobiste doświadczenie z udziału w tym procesie. Wydaje mi się też, że niektóre informacje wymagają doprecyzowania i uzupełnienia.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Koźmiński w światowej czołówce uczelni biznesowych
Materiał Promocyjny
Umiędzynarodowienie jest nauce potrzebne jak powietrze
Uczelnie wyższe
Jak zatrzymać młodych lekarzy w Polsce?
Uczelnie wyższe
Warto uczyć się chemii. Bez niej nie byłoby smartfonów
Uczelnie wyższe
Rektorzy o swoich uczelniach
Uczelnie wyższe
Ważą się losy nowych kierunków medycznych. Czy studenci trafią na bruk