Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Szkolnymi i Pedagogicznymi SA.

Nie brak świadomości, lecz zmęczenie, presja i mit idealnego wieczoru z książką okazują się największymi przeszkodami – wynika z opublikowanego raportu Instytutu Książki.

W polskiej debacie o czytelnictwie od lat powtarza się prosta recepta: „czytajmy dzieciom”. Trudno się z nią spierać. Książka kojarzy się z rozwojem języka, wyobraźni, empatii i więzi rodzinnych. Tym bardziej zaskakuje, że wielu rodziców czyta swoim dzieciom sporadycznie albo nie robi tego wcale. Najnowszy raport Instytutu Książki Dlaczego nie czytamy dzieciom?, przygotowany przez dr Katarzynę Chajbos-Walczak, dr Martę Skowrońską i dr Monikę Rosińską, pokazuje jednak, że problem jest znacznie bardziej złożony niż stereotypowe „rodzicom się nie chce”.

Czytaj więcej

Światowy Dzień Książki. Między tradycją a wyzwaniami współczesności

Wszyscy wiedzą, że warto. To nie wystarcza

Badacze przeprowadzili jakościowe badanie wśród 50 rodziców i opiekunów dzieci w wieku 0–9 lat, którzy deklarowali, że czytają rzadko lub wcale. Wykorzystano wywiady pogłębione, dzienniczki etnograficzne, wywiady grupowe oraz konsultacje z ekspertami. W próbie znalazły się rodziny o różnym statusie materialnym, poziomie wykształcenia i miejscu zamieszkania.

Najważniejszy wniosek? Świadomość wartości czytania jest bardzo wysoka. Niemal wszyscy badani deklarowali, że książki są ważne dla rozwoju dziecka. Jednocześnie wartość książki nie jest już czymś oczywistym – rodzice porównują ją z innymi mediami i zastanawiają się, czy rzeczywiście daje więcej niż ekran, podcast czy zabawa. W raportowych wypowiedziach pojawiają się różne wyobrażenia książki: jako antidotum na elektronikę, symbol spokojnego domu, kapitał kulturowy albo po prostu jedna z wielu dostępnych aktywności.

Czytanie stało się testem dobrego rodzicielstwa

Autorzy raportu zwracają uwagę na zjawisko, które może zaskakiwać: wspólne czytanie jest dziś silnie związane z ideałem „dobrego, świadomego rodzicielstwa”. Rodzice, którzy nie czytają regularnie, często odczuwają wstyd, winę lub poczucie porażki. Nie chodzi wyłącznie o brak czasu – chodzi o przekonanie, że nie spełniają społecznych oczekiwań.

To ważna obserwacja, bo pokazuje, że promocja czytelnictwa nie może ograniczać się do powtarzania: „czytajcie częściej”. Dla części rodziców takie komunikaty tylko wzmacniają presję i poczucie niewystarczalności.

Największa bariera: mit idealnego czytania

W kulturze utrwalił się obraz idealnego wieczoru z książką: przytulny pokój, lampka, wyciszone dziecko słuchające od początku do końca. Rzeczywistość bywa zupełnie inna. Dzieci wiercą się, zadają pytania, przerywają, biegają po pokoju albo tracą zainteresowanie po kilku minutach. Wielu rodziców odbiera to jako dowód, że „czytanie się nie udało”.

Raport pokazuje, że właśnie to zderzenie ideału z codziennością jest jedną z najczęstszych przyczyn rezygnacji. Tymczasem eksperci podkreślają, że nawet krótkie, przerywane i „nieperfekcyjne” czytanie nadal przynosi dziecku korzyści rozwojowe i buduje relację.

Z czym książka przegrywa?

Odpowiedź brzmi: z prawie wszystkim, co wymaga mniej energii. Książka konkuruje nie tylko z telefonami, platformami streamingowymi czy grami. Przegrywa także z pracą, obowiązkami domowymi, zajęciami dodatkowymi, terapiami, zadaniami szkolnymi i zwykłą potrzebą odpoczynku.

Czytaj więcej

BookTok fetyszyzuje czytanie w dużych ilościach. Emocje zamiast jakości

Rodzice po całym dniu pracy często są wyczerpani. Dzieci po szkole lub przedszkolu chcą się ruszać i odreagować napięcie. W takich warunkach włączenie bajki bywa łatwiejsze niż aktywne czytanie wymagające uwagi i zaangażowania. Raport pokazuje, że ekrany często pełnią funkcję „narzędzia przetrwania”, a nie wyłącznie świadomego wyboru wychowawczego.

Co rodzice najczęściej wskazywali jako przeszkody:

• Praca zawodowa i obowiązki domowe – książka trafia na koniec listy zadań.

• Zmęczenie fizyczne i psychiczne – rodzice zasypiają podczas czytania lub skracają tekst.

• Presja edukacyjna – lektury i zadania domowe wypierają czytanie dla przyjemności.

• Trudności z wyborem książek – rodzice nie wiedzą, co będzie odpowiednie i atrakcyjne dla dziecka.

• Problemy z koncentracją i przebodźcowanie dzieci – zwłaszcza po całym dniu w szkole lub przedszkolu.

• Wyzwania rozwojowe – ADHD, spektrum autyzmu, dysleksja i inne trudności wymagają dodatkowego dostosowania form czytania.

Kiedy książka działa

Co ciekawe, rodzice bardzo konkretnie opisują korzyści ze wspólnego czytania. Najczęściej wskazują rozwój słownictwa, wiedzy i wyobraźni, ale równie ważne są dla nich emocje: empatia, rozumienie innych ludzi i budowanie bliskości. Książka staje się pretekstem do rozmowy, przytulenia i wspólnego rytuału kończącego dzień. Wielu badanych podkreśla także terapeutyczny potencjał odpowiednio dobranych historii – pomagających oswajać lęki, agresję czy trudności adaptacyjne.

Raport pokazuje również, że dzieci niekoniecznie potrzebują „wielkiej literatury”. Często lepiej działają serie z ulubionymi bohaterami, książki związane z aktualnymi zainteresowaniami, komiksy, humor i formy interaktywne. To ważny sygnał dla dorosłych: atrakcyjność dla dziecka nie zawsze pokrywa się z dorosłymi wyobrażeniami o „wartościowej książce”.

Dziedziczymy własne doświadczenia

Jedna z najbardziej poruszających części raportu dotyczy rodzinnych historii. Wielu rodziców, którzy dziś nie czytają dzieciom regularnie, sami nie mieli takiego doświadczenia w dzieciństwie. W ich domach brakowało czasu, książek lub zwyczaju wspólnej lektury. Czytanie pojawiało się głównie jako szkolny obowiązek.

Z kolei ci, którzy wspominają czytanie z rodzicami lub dziadkami, najczęściej pamiętają nie tyle same książki, ile poczucie bliskości i uwagi. To sugeruje, że dla wielu rodzin najważniejszą wartością wspólnego czytania nie jest edukacja, lecz relacja.

Co rodzice pamiętają z własnego dzieciństwa?

Rodzice, którym czytano, najczęściej wspominają bliskość, uwagę i wieczorne rytuały, a nie konkretne tytuły. Wspólna lektura była dla nich doświadczeniem relacyjnym i poczuciem bezpieczeństwa.

Rodzice, którym nie czytano, częściej opisują brak czasu, brak książek w domu i czytanie kojarzone ze szkołą i lekturami. Dla części z nich wspólne czytanie w dorosłości trzeba budować od zera jako nowy rodzinny zwyczaj.

Mniej presji, więcej codzienności

Raport Instytutu Książki nie kończy się prostym apelem o „więcej czytania”. Przeciwnie – sugeruje, że skuteczniejsza może być zmiana perspektywy. Zamiast budować presję codziennego, idealnego rytuału, warto pokazywać rodzicom, że liczą się także krótkie, spontaniczne momenty: pięć minut przed snem, książka w poczekalni, wspólne słuchanie audiobooka czy czytanie fragmentów ulubionej serii.

Być może najważniejszy wniosek brzmi więc nie: „rodzice nie czytają”, ale: rodzice próbują czytać w świecie pełnym konkurujących obowiązków, bodźców i oczekiwań. A książka ma większą szansę wygrać nie wtedy, gdy staje się kolejnym obowiązkiem, lecz wtedy, gdy wraca do roli prostego, dostępnego sposobu bycia razem.

Raport w liczbach
Raport: Dlaczego nie czytamy dzieciom?, Instytut Książki, 2025.

Badani - 50 rodziców i opiekunów dzieci 0–9 lat

Metody - Wywiady pogłębione, dzienniczki etnograficzne, wywiady grupowe, konsultacje eksperckie

Program - „Mała książka – wielki człowiek” Instytutu Książki

Skala programu - ok. 800 tys. książek rocznie dla dzieci w wieku 0–9 lat