Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Szkolnymi i Pedagogicznymi SA.
System wynagradzania nauczycieli od lat opiera się na rozwiązaniu, które dla osób rozpoczynających pracę w szkole może być trudne do zrozumienia. Wysokość średniego wynagrodzenia jest powiązana z tzw. kwotą bazową, ustalaną co roku w ustawie budżetowej. Problem w tym, że przyjęty dla nauczycieli początkujących wskaźnik nie gwarantuje im takiego samego tempa wzrostu wynagrodzeń jak nauczycielom mianowanym i dyplomowanym.
Ministerstwo Edukacji chce to zmienić. W projekcie nowelizacji Karty Nauczyciela proponuje podniesienie wskaźnika wykorzystywanego do obliczania średniego wynagrodzenia nauczycieli początkujących ze 120 proc. do 122,7696 proc.
Na pierwszy rzut oka różnica wygląda niewielka. W praktyce ma jednak zdecydować o tym, czy pensje osób rozpoczynających karierę w szkole będą rosły w kolejnych latach w podobnym tempie jak wynagrodzenia bardziej doświadczonych nauczycieli.
Czytaj więcej
Procedowany w Sejmie od 2021 r. projekt ZNP w sprawie płac nauczycieli wbrew deklaracjom premiera utknął w sejmowej podkomisji. Tymczasem rząd prow...
Skąd wziął się problem?
Żeby zrozumieć propozycję MEN, trzeba przyjrzeć się mechanizmowi ustalania nauczycielskich wynagrodzeń. Jednym z jego elementów jest kwota bazowa określana każdego roku w ustawie budżetowej. Od niej zależy wysokość średniego wynagrodzenia nauczycieli na poszczególnych etapach kariery zawodowej.
W przypadku nauczyciela początkującego obecny wskaźnik wynosi 120 proc. kwoty bazowej. Według resortu takie rozwiązanie w praktyce powoduje problem, gdy kwota bazowa rośnie, ale sam wskaźnik pozostaje bez zmian.
I właśnie to ma znaczenie w 2027 r. Rząd przyjął założenie, że kwota bazowa dla nauczycieli będzie wówczas o 3 proc. wyższa niż w 2026 r. Gdyby pozostawić obecny wskaźnik na poziomie 120 proc., średnie wynagrodzenie nauczyciela początkującego wzrosłoby jednak – według wyliczeń MEN – tylko o 0,68 proc.
To znacznie mniej niż sam wzrost kwoty bazowej.
Dlaczego 0,68 proc., skoro kwota bazowa ma wzrosnąć o 3 proc.?
To właśnie sedno całej propozycji.
Wynagrodzenie nauczyciela początkującego nie jest obecnie powiązane z kwotą bazową w taki sposób, który automatycznie zapewniałby mu taki sam procentowy wzrost średniego wynagrodzenia jak nauczycielom na kolejnych stopniach awansu. W efekcie wzrost kwoty bazowej nie musi oznaczać dla początkujących nauczycieli analogicznego wzrostu średniego wynagrodzenia.
MEN chce więc skorygować sam mechanizm, a nie tylko zdecydować o jednorazowej podwyżce.
Zmiana ma działać także w kolejnych latach
Resort nie proponuje rozwiązania ograniczonego wyłącznie do 2027 r. Podniesienie wskaźnika do 122,7696 proc. ma stworzyć stały mechanizm obowiązujący również w kolejnych latach. Według MEN pozwoli to nauczycielom początkującym zachować takie samo procentowe tempo wzrostu średniego wynagrodzenia jak nauczycielom mianowanym i dyplomowanym.
W praktyce oznaczałoby to odejście od sytuacji, w której przy każdej zmianie parametrów wynagrodzeń trzeba zastanawiać się, czy początkujący nauczyciele rzeczywiście skorzystają z podwyżek w takim samym stopniu jak ich bardziej doświadczeni koledzy.
Co zmieni się w 2027 roku?
Jeżeli proponowane przepisy zostaną przyjęte, zmiana będzie miała bezpośrednie znaczenie już dla wynagrodzeń w 2027 r.
Przy planowanym 3-procentowym wzroście kwoty bazowej nowe rozwiązanie ma spowodować wzrost średniego wynagrodzenia nauczyciela początkującego również o 3 proc.
Nie oznacza to jednak, że każdy nauczyciel początkujący otrzyma dokładnie o 3 proc. wyższą pensję zasadniczą. Trzeba bowiem rozróżnić średnie wynagrodzenie od wynagrodzenia zasadniczego. Średnia obejmuje określone składniki wynagrodzenia i służy przede wszystkim do określania poziomu wydatków oraz realizacji ustawowych gwarancji płacowych.
Czytaj więcej
– Z pełnym przekonaniem będę głosowała za tym, żeby zarobki lekarzy były w sensowny sposób ograniczone i były jawne, ale uważam też, że powinniśmy...
To ważne, bo informacja o zmianie wskaźnika może być łatwo odczytana jako zapowiedź automatycznej podwyżki każdej nauczycielskiej pensji o konkretny procent. Takiego wniosku z projektu wyciągać nie należy.
Dlaczego MEN chce zmienić przepisy?
Argument resortu jest prosty: bez zmiany wskaźnika nauczyciele początkujący nie mieliby ustawowej gwarancji, że ich średnie wynagrodzenie będzie rosło w kolejnych latach w tempie odpowiadającym wzrostowi wynagrodzeń nauczycieli mianowanych i dyplomowanych.
MEN zwraca również uwagę na jeszcze jeden aspekt. Przy pozostawieniu obecnego mechanizmu wzrost średniego wynagrodzenia nauczycieli początkujących w 2027 r. byłby – według resortowych wyliczeń – niższy od prognozowanej inflacji.
Z punktu widzenia osoby rozpoczynającej pracę w szkole oznaczałoby to realne osłabienie wartości jej wynagrodzenia. Proponowana zmiana ma temu zapobiec.
To nie jest tylko kwestia jednej podwyżki
W całej sprawie szczególnie interesujące jest to, że projekt MEN dotyczy nie tyle wysokości jednej konkretnej podwyżki, ile sposobu jej wyliczania.
To różnica, która może wydawać się techniczna, ale ma znaczenie dla całego systemu.
Jednorazowa decyzja o podwyższeniu wynagrodzeń rozwiązuje problem tylko w konkretnym roku. Zmiana ustawowego wskaźnika może natomiast wpływać na sposób ustalania wynagrodzeń także w następnych latach.
Resort chce właśnie takiego rozwiązania. Wiceminister edukacji Henryk Kiepura argumentuje, że ustalenie relacji średniego wynagrodzenia nauczyciela początkującego do kwoty bazowej na poziomie 122,7696 proc. ma zagwarantować w 2027 r. i później taki sam procentowy wzrost średniego wynagrodzenia jak w przypadku nauczycieli mianowanych i dyplomowanych.
Co to oznacza dla osób rozpoczynających pracę w szkole?
Dla nauczyciela, który dopiero zaczyna karierę, najważniejsza jest nie sama konstrukcja wskaźnika, lecz przewidywalność wynagrodzenia.
Początek pracy w szkole wiąże się z dużą liczbą obowiązków, a jednocześnie nauczyciel znajduje się na najniższym szczeblu systemu awansu zawodowego. Dlatego każda sytuacja, w której wzrost wynagrodzeń jest niższy niż wzrost kosztów życia, może być szczególnie odczuwalna.
Proponowany mechanizm ma sprawić, że początkujący nauczyciele nie będą pozostawieni z niższym tempem wzrostu średniego wynagrodzenia tylko dlatego, że dotyczący ich wskaźnik pozostanie na dotychczasowym poziomie.
Warto przy tym podkreślić, że projekt nie zmienia całego systemu wynagradzania nauczycieli. Dotyczy konkretnego elementu – wskaźnika stosowanego przy ustalaniu średniego wynagrodzenia nauczycieli początkujących.
Czy projekt oznacza koniec dyskusji o nauczycielskich pensjach?
Raczej nie.
Wynagrodzenia nauczycieli pozostają jednym z najbardziej dyskutowanych tematów polityki edukacyjnej. W 2026 r. minimalne wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela początkującego z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym wynosi 5308 zł brutto, nauczyciela mianowanego 5469 zł, a dyplomowanego 6397 zł.
W lutym Związek Nauczycielstwa Polskiego domagał się natomiast 15-procentowego wzrostu wynagrodzenia zasadniczego, krytykując proponowany przez rząd 3-procentowy wzrost jako niewystarczający.
W tle obecnej propozycji MEN toczy się więc szersza dyskusja: nie tylko o tym, ile nauczyciele zarabiają, ale także o tym, jak powinny być ustalane ich wynagrodzenia.
Co dalej z projektem?
Na razie nie są to jeszcze obowiązujące przepisy. Projekt nowelizacji Karty Nauczyciela został wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu. MEN zakłada, że Rada Ministrów zajmie się nim w IV kwartale 2026 r.
Dopiero dalszy proces legislacyjny pokaże, czy proponowane rozwiązanie zostanie przyjęte w obecnym kształcie.