8 stycznia minister Przemysław Czarnek spotkał się z przedstawicielami Komisji Wychowania Katolickiego KEP. Jak informuje TVN24, po spotkaniu w MEiN słychać było opinie, że "po ponad dwóch dekadach starań Kościół w końcu dostanie maturę z religii".
Biuro prasowe resortu tłumaczy, że "spotkanie miało charakter roboczy i kurtuazyjny z nowo powołanym ministrem". Przedstawiciele KEP mieli przedstawić swoje dotychczasowe wystąpienia do ministerstwa.
- Poprzedni ministrowie, nawet bardzo wierzący, tłumaczyli hierarchom, że to wdrożenie i przeprowadzenie matury z religii jest niemożliwe z powodów prawno-organizacyjnych. Ale minister Czarnek nie zna takich ograniczeń i pewnie uważa, że nie ma rzeczy niemożliwych - mówią pracownicy resortu edukacji.
Gdyby religia pojawiła się na maturze, byłaby jedynym przedmiotem, w przypadku którego to nie ministerstwo i Centralna Komisja Egzaminacyjna przygotowywałyby wymagania egzaminacyjne.
- Ale minister Czarnek jest zdeterminowany. Może o gender to mówi po to, żeby było o nim głośno, ale o religii i Kościele zawsze wypowiada się z serca - tłumaczą pracownicy MEiN.
O możliwość wprowadzenia religii na maturze zapytano także wiceministra Tomasza Rzymkowskiego. - Bardzo bym chciał, bo to oznaczałoby poważne potraktowanie tego zagadnienia - powiedział TVN24.
- Uczniowie mogą dziś zdawać różne dodatkowe przedmioty, które niekiedy nawet nie są nauczane w szkole, jak choćby historię sztuki. A przecież egzamin z religii to byłby egzamin z zakresu wiedzy teologicznej, nauki, którą mamy w Polsce również na poziomie akademickim - dodał.
- Taki egzamin jednak wymaga wysiłku z obu stron: państwa i Kościołów, związków wyznaniowych. Bo proszę pamiętać, że jeśli maturę z "religii" lub "teologii" mógłby współorganizować Kościół katolicki, to to samo prawo miałyby inne wyzwania i związki wyznaniowe m.in. muzułmanie, grekokatolicy, prawosławni. Będziemy o tym rozmawiać również z ich przedstawicielami i Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wszystko dla dobra uczniów - zapowiedział.