Reklama

Posłowie chcą odpytać Hall z „Syzyfowych prac”

Awantura o egzamin. Pytanie z lektur, których uczniowie nie czytali, to kolejna wpadka minister edukacji – triumfuje opozycja

Aktualizacja: 26.04.2008 08:52 Publikacja: 26.04.2008 03:43

Krystyna Łybacka, była minister edukacji: Liczę, że minister edukacji zbada skalę problemu i szybko

Krystyna Łybacka, była minister edukacji: Liczę, że minister edukacji zbada skalę problemu i szybko znajdzie rozwiązanie

Foto: Rzeczpospolita

Posłowie z Sejmowej Komisji Edukacji żądają od minister Katarzyny Hall wyjaśnień, jak to możliwe, że na egzaminie gimnazjalnym uczniowie dostali pytanie z lektur, których nie przerabiali.

– Chcą powołania nadzwyczajnej komisji, na której będzie obecna minister – mówi Andrzej Smirnow z PO, przewodniczący komisji.

Sławomir Kłosowski z PiS, wiceprzewodniczący Komisji Edukacji, dodaje, że zwróci się też do marszałka z wnioskiem o odpytanie szefowej MEN przed całym Sejmem. – Ta kolejna wpadka minister Hall stanowi dowód, że nad niczym nie panuje, a szkodę ponoszą uczniowie – krytykuje poseł.

Burza wybuchła po wtorkowym teście gimnazjalnym z przedmiotów humanistycznych. Do okręgowych komisji egzaminacyjnych i kuratoriów niemal w całej Polsce zaczęły docierać skargi, że nauczyciele nie zdążyli przerobić „Syzyfowych prac” Żeromskiego i „Kamieni na szaniec” Kamińskiego, które pojawiły się na egzaminie. I to w najwyżej punktowanym zadaniu, w którym uczniowie mieli napisać charakterystykę bohatera jednej z tych lektur. Tymczasem punkty z egzaminu na równi z ocenami decydują o przyjęciu do liceum.

Tytuły należą do lektur obowiązkowych, jak to więc możliwe, że uczniowie ich nie poznali? – Rok szkolny trwa niemal do końca czerwca. Nauczyciele mają wolną rękę w wyborze programów. U mnie polonistka zaplanowała te lektury na maj i czerwiec – mówi Jolanta Węglowska, dyrektorka Zespołu Szkół EKOLA we Wrocławiu.

Reklama
Reklama

Liczę, że minister edukacji zbada skalę problemu i szybko znajdzie rozwiązanie Krystyna Łybacka była minister edukacji

– Nauczycielka miała prawo tak rozplanować materiał. Przecież uczniowie po egzaminie muszą się dalej uczyć, a nie grać w piłkę. Mam wątpliwości, czy Centralna Komisja Egzaminacyjna powinna tak sformułować pytanie, skoro wiadomo, że cały materiał nie został przerobiony – popiera szkołę Juliusz Piłasiewicz, ojciec gimnazjalisty. Wrocławska szkoła z pomocą prawnika napisała do CKE prośbę o umożliwienie uczniom podejścia do egzaminu w dodatkowym, czerwcowym terminie. – Nie szukamy winnych, lecz rozwiązania sytuacji, by konsekwencji nie ponosiły dzieci – podkreśla dyrektorka.

Krystyna Łybacka, posłanka SLD, była minister edukacji, nie ma wątpliwości, że Katarzyna Hall powinna szybko pochylić się nad sprawą feralnego egzaminu: – Liczę, że zbada skalę problemu i szybko znajdzie rozwiązanie. Bo jeśli którykolwiek z rodziców pójdzie do sądu i udowodni, że jego dziecko straciło punkty, ponieważ nie przerobiono lektury, to sprawę wygra.

Co na to minister Hall? – Nauczyciel ma realizować program i tak rozplanować czas, by zdążyć go przerobić przed egzaminem – przekazuje stanowisko szefowej resortu rzeczniczka Joanna Dutkiewicz.

Winna nie czuje się też CKE. – Na egzaminie mamy prawo pytać z konkretnej wiedzy, także z lektur. „Syzyfowe prace” i „Kamienie na szaniec” to książki, które powinien znać każdy uczeń. Kuratoria mogą sprawdzić, dlaczego tak się nie stało – mówi Marek Legutko, dyrektor CKE. Kuratoria już odwiedzają szkoły. A pechowych „Syzyfowych prac” nie ma w zaproponowanym przez Hall nowym spisie lektur. „Kamienie na szaniec” zostają.

Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Edukacja
Komisja Etyki Reklamy: Zniżki w sklepach za oceny na świadectwie to nieetyczne praktyki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama