Reklama

Polityczna kłótnia o sześciolatki

Zamiast dyskusji posłów z rodzicami o posłaniu sześciolatków do szkół w Sejmie wybuchła awantura

Aktualizacja: 30.09.2008 07:47 Publikacja: 30.09.2008 05:16

Sławomir Kłosowski, poseł PiS

Sławomir Kłosowski, poseł PiS

Foto: SAM, Sławomir Mielnik

Poszło o zaproszenie przez PiS rodziców i nauczycieli na posiedzenie Sejmowej Komisji Edukacji. Miało być ono poświęcone informacji ministra edukacji o przygotowaniu szkół do przyjęcia w 2009 roku sześciolatków do pierwszych klas.

Przewodniczący komisji Andrzej Smirnow (PO) nie chciał jednak w obecności rodziców i nauczycieli prowadzić dyskusji. Obrady komisji przełożył, a zaskoczonych rodziców i nauczycieli zaprosił do innej sali na spotkanie z wiceminister edukacji Krystyną Szumilas.

– Mogłem albo wyprosić rodziców z sali, albo przełożyć posiedzenie, bo zgodnie z regulaminem gości ma prawo zapraszać przewodniczący albo prezydium komisji. PiS mógł zaprosić rodziców, ale do swojego klubu – tłumaczył Smirnow. Dodał, że nie chciał dopuścić, by obrady „przerodziły się w dyskusję polityczną, a nie merytoryczną”.

W ten sposób pokrzyżował posłom PiS plan, by pokazać wyborcom, że solidaryzują się z niezadowolonymi z planów MEN rodzicami. A jak wynika z sondażu dla programu „Forum” w TVP Info, aż 65 proc. Polaków nie chce posłania sześciolatków do szkół.

– To kneblowanie posłom ust! – irytował się Sławomir Kłosowski (PiS), były wiceminister edukacji. – Co rząd ma do ukrycia przed rodzicami?

Reklama
Reklama

Kłosowski dowodził, że Smirnow źle interpretuje regulamin, bo posiedzenia komisji są jawne. – Rodzice ślą do nas e-maile, że nikt z nimi nie chce rozmawiać. To naturalne, że ich zaprosiliśmy – wyjaśniał.

Zaproszeni poczuli się w Sejmie jak intruzi. – Od maja wysyłam e-maile do różnych posłów, by zechcieli nas wysłuchać, więc proszę mnie nie szeregować do żadnej partii – wypomniała posłowi Smirnowowi pedagog Dorota Dziamska.

Nauczycielka z przedszkola Janina Krystyna Tiereszko: – Dorośli powinni odłożyć na bok to, czy są posłami tej czy tamtej partii, i pochylić się nad tym, że ani szkoły, ani programy nauczania nie są przygotowane do posłania sześciolatków do szkół.

To kneblowanie posłom ust. Co rząd ma do ukrycia?

Już bez obecności posłów wiceminister Szumilas przekonywała „nieproszonych gości”, że w budżecie jest ponad 340 mln zł na przygotowanie szkół. – Będziemy chcieli zapewnić dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Już teraz sześciolatki uczą się w 9 tys. na 14 tys. podstawówek – mówiła wiceminister.

– Jak w ciągu roku chcecie zmienić wszystkie szkoły? – niedowierzała Karolina Elbanowska, organizatorka akcji „Ratuj maluchy”.

Reklama
Reklama

– Jak tak szybko wykształcicie nauczycieli, którzy fachowo zajmą się sześciolatkami? – pytała Maria Gudro ze Stowarzyszenia Nauczycieli Polonistów.

Odłożone posiedzenie komisji ma się odbyć dziś o godz. 18. – Nie zaproszę na nią przedstawicieli rodziców. Zrobię to dopiero, gdy do Sejmu trafi ustawa, w której zapisane jest obniżenie wieku szkolnego – zapowiedział przewodniczący Smirnow.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.czeladko@rp.pl

Edukacja
Tylko 700 absolwentów rocznie. Zainteresowanie tym kierunkiem studiów spada
Edukacja
Pisownia na nowo. Co zmieni się w polskiej ortografii od przyszłego roku?
Edukacja
Działaj i decyduj, czyli jak nauczyć młodych ludzi sprawczości
Edukacja
Komisja Etyki Reklamy: Zniżki w sklepach za oceny na świadectwie to nieetyczne praktyki
Edukacja
Historia tak, pierniki nie – sprawdziliśmy, które wycieczki wyeliminowały tzw. godziny basiowe
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama