Wśród pierwszoklasistów jest Marta, sześciolatka z Bemowa. Dziewczynka będzie uczyć się w podstawówce nr 82 przy ul. Górczewskiej.
– O tym, że posyłam ją już do szkoły, przesądziło m.in. to, że gdyby została w zerówce, uczyłaby się tego, co pięciolatki. A ja nie chcę, żeby traciła cały rok – wyjaśnia Kasia, mama małej uczennicy. Przyznaje, że konsultowała się też z wychowawczynią dziewczynki z przedszkola oraz psychologiem. – Obie panie uznały, że Marta jest gotowa i sobie poradzi – wyjaśnia.
Zanim zapisała córkę, odwiedziła szkołę, sprawdziła, jak wyglądają klasy, czy toalety przystosowane są do potrzeb maluchów. Najważniejsze dla niej było jednak to, czy dyrekcja utworzy pierwszą klasę złożoną z samych sześciolatków, czy dołączy je do siedmiolatków.
– W tym wieku między dziećmi jest za duża różnica rozwojowa, żeby uczyć je w jednej klasie. Na szczęście przy ul. Górczewskiej dzieci nie trzeba będzie łączyć – cieszy się Kasia.
[srodtytul]Chętnych coraz więcej[/srodtytul]
W całej stolicy do pierwszej klasy w publicznych szkołach rodzice zapisali już ponad 3,1 tys. dzieci z rocznika 2004.
W ubiegłym roku tylko ok. 1,5 tys. Sześciolatki będą się uczyć w 152 klasach. Jak zapewnia Biuro Edukacji, w większości szkół zostaną utworzenie oddziały tylko dla nich. Tak będzie m.in. w Szkole Podstawowej nr 75 przy ul. Niecałej, w podstawówkach nr 16 przy ul. Wilczy Dół oraz nr 307 przy ul. Barcelońskiej.
Ale będą też klasy mieszane, gdzie sześciolatki usiądą w ławkach z siedmiolatkami, m.in. w podstawówce nr 306 przy ul. Tkaczy. – Takie klasy są w tych szkołach, w których rodzice zgodzili się zapisać sześciolatka do oddziału dla siedmiolatków, oraz w placówkach, w których ze względów organizacyjnych nie można utworzyć oddziału tylko dla najmłodszych – mówi Katarzyna Pienkowska z biura prasowego ratusza.
Ale urzędnicy przypuszczają, że liczba uczniów z rocznika 2004 w pierwszych klasach może się jeszcze zwiększyć. – Zapisy do szkół prowadzone są również w wakacje. Sumie mamy jeszcze około 700 wolnych miejsc – przypomina Katarzyna Pienkowska.
Wolne miejsca są nadal m.in. w Szkole Podstawowej nr 210 przy ul. Karmelickiej. – Na liście mam 20 dzieci, a np. w ubiegłym roku klasa dla sześciolatków liczyła 26 uczniów. Rodzice decyzje podejmują na początku września – mówi Marzena Tomaszewska, dyrektor szkoły.
[srodtytul]W niepublicznych też boom[/srodtytul]
Zainteresowanie pierwszymi klasami wśród rodziców sześciolatków wzrosło nie tylko w publicznych szkołach. Więcej chętnych jest też w niepublicznych i społecznych placówkach.
– W ubiegłym roku co dziesiąty pierwszak miał sześć lat, w tym co piąty – przyznaje Wojciech Starzyński ze Społecznego Towarzystwa Oświatowego. Tylko w Warszawie jest ponad dziesięć szkół podstawowych STO.
Skąd tak wzrost zainteresowania? – Myślę, że wynika to z większej świadomości rodziców, którzy mogli zobaczyć, jak przygotowane są szkoły. Ocenić, jak wygląda w nich nauka – mówi Mariusz Początek, wiceburmistrz Bemowa, odpowiedzialny za oświatę. W dzielnicy w ubiegłym roku do pierwszych klas chodziło ok. 70 sześciolatków, w tym będzie ich 169.
Innego zdania jest Tomasz Elbanowski z ruchu Ratuj Maluchy, który sprzeciwia się reformie obniżającej wiek szkolny. – Rodzice zostali do tego poniekąd zmuszeni w momencie, gdy do szkół została przeniesiona większość oddziałów przedszkolnych, czyli tzw. zerówek. Wielu rodziców uznało, że skoro dziecko ma i tak chodzić do szkoły, to lepiej, jeśli od razu pójdzie do pierwszej klasy. Myślę, że w innej sytuacji zainteresowanie pierwszymi klasami byłoby o wiele mniejsze – uważa Elbanowski.
[ramka][link=http://www.zw.com.pl/artykul/505679_Szesciolatki_w_swojej_klasie.html]Czytaj w "Życiu Warszawy"[/link] [/ramka]