Rz: Jakie są korzyści z kształcenia studentów zagranicznych?
prof. Karol musioł, rektor UJ:
Jeśli chcemy być partnerem na międzynarodowym rynku edukacyjnym i naukowym – a chcemy – to musimy uczestniczyć w wymianie intelektualnej polegającej na tym, że ludzie z różnych krajów spotykają się w różnych sytuacjach i gremiach. Spotykanie się studentów i naukowców z różnych krajów zawsze powoduje ferment intelektualny, który jest niezwykle ożywczy dla uczelni. To jest związane ze spotkaniem się z innym systemem wychowania, z innym sposobem myślenia, innym językiem i kulturą.
Czemu na uczelniach jest tak mało obcokrajowców?
Polskie uczelnie mają dość niską ofertę studiów w języku angielskim. Polska nie jest też krajem pierwszego wyboru. Na przykład Chińczycy będą najpierw wybierali USA, Wielką Brytanię i wiele innych krajów.
Dlaczego?
Ludzie, wybierając studia, patrzą również na rankingi, a w rankingach naukowych jesteśmy słabi. Dopiero budujemy infrastrukturę naukową, która pozwoli nam za kilka lat działać na podobnym poziomie jak uczelnie z krajów pierwszego wyboru. Polska będzie mogła wejść na międzynarodowy rynek edukacyjny, jeśli powołamy też państwową agencję do pomocy w tym. Takie agencje mają Niemcy, Francja, Wielka Brytania.
Niż demograficzny to argument za przyjmowaniem większej liczby cudzoziemców?
To nonsens. Dlatego, że nie jesteśmy krajem pierwszego wyboru, studenci np. z Indii, którzy do nas trafią, nie będą tymi najlepszymi. A przecież nie chodzi o to, by zapełniać uczelnie słabymi studentami.